21 edycja Biennale Plakatu Polskiego stała się kolejną już okazją do stawiania pytań o przyszłość plakatu w Polsce – jego sytuację, znaczenie dla sztuki, twórców. Są niejako dwie strony zjawiska zwanego plakatem – jedna to ogromne zainteresowanie młodych twórców tą dziedziną działań twórczych, z drugiej – egzystencję plakatu w jego „naturalnym” środowisku, jakim przez lata była ulica. Plakat – co pokazuje ostatnie Biennale – nadal fascynuje, imponuje twórcom skrótem myślowym, labiryntem intelektualnym, dialogiem z odbiorcą, przy całej prostocie wypowiedzi i komunikacji, bycia przekazem w relacji nadawca – odbiorca. To jedna sprawa. Druga – to „naturalne” środowisko plakatu – ulica, już dawno przestało istnieć (pojedyncze jaskółki nie czynią wiosny). O nowych mediach, nowym sposobie komunikowania w dobie konsumpcjonizmu napisano wiele i chyba wszystko. Plakat jako taki stał się sztuką dla sztuki. Współczesne technologie dają możliwość pojedynczego bądź bardzo niskonakładowego reprodukowania plakatu (przy znakomitym poziomie tej reprodukcji) – co mija się z ideą plakatu. Z drugiej strony artyści otrzymali możliwość powiększania projektów do ogromnych rozmiarów reprodukowanych na różnorodnych nośnikach i podłożach – w tej sytuacji nawet jeden egzemplarz plakatu – billboardu wchodzi w rolę do jakiej został powołany – komunikacji ważnego zdarzenia. Zatem jest to obraz niezwykle odmienionej sytuacji plakatu.
Niemniej jednak na co dzień bombardowani jesteśmy przekazami wprost, nie wymagającymi intelektualnego wysiłku. Wszystko jest produktem – także film, spektakl, książka, wszystko musi się sprzedać, a więc nie ma czasu na analizę wyrafinowanego przekazu. Plakat artystyczny stał się produktem dla koneserów, dla lubujących się w artystycznych analizach i rozważaniach.

Jednak jak pisze Danuta Wróblewska młodzi nie czują nostalgii za dawnym plakatem. I mają swoją rację. Dzisiejsze miasto jest dla nich spójne z nową formą obrazowego uderzenia, jego gigan-tomanią i ruchem. Młode pokolenie zastało inną rzeczywistość, plakat nie brał udziału w kształtowaniu ich poczucia estetyki życia codziennego. Nie odczuwają jego braku. Jest tym samym co obraz czy odbitka graficzna – tych nikt nie wystawia na ulicy, nie reprodukuje w dużych nakładach – obraz przynależy do galerii. Czyżby więc nostalgia za dawnym plakatem przynależała tylko pokoleniu, które wyrosło w jego zasięgu? W jakimś sensie pewnie tak. Wysublimowane formy nie są na dzisiejsze czasy, których symbolem staje się migający na skrzyżowaniu ulic monitor z natłokiem reklam, których pewnie nigdy nie przeczytamy, na których nigdy nie skupimy uwagi. Drażni, przeszkadza, irytuje – jak większość reklam, które na tyle wrosły w naszą codzienność,


WIESŁAWA KONOPELSKA
 

 Plakat wyszedł na prostą





że trudno wyobrazić sobie dzisiejsze ulice bez tych city lightów, billboardów, różnego rodzaju wyświetlaczy.
Plakat może zaistnieć dziś na zasadzie kontrastu – nieliczny w natłoku reklam może zwrócić uwagę. Jest po prostu inny, jest odmieńcem w rozkrzyczanej, wrzaskliwej codzienności.
Inną kwestią jest, czy na co dzień jeszcze potrafimy reagować na wyrafinowaną kreskę plakatu, czy rozumiemy przekaz, który niesie, znaki, którymi się posługuje? To zajęcie dla nielicznych. Zatem może dobrze, że plakat ulokował się w galeriach, że stał się przedmiotem kontemplacji tych, którzy chcą go oglądać.

Historia Biennale Plakatu Polskiego jest więc w rezultacie historią naszej codzienności, stała się świetnym polem dla obserwacji artystycznych i... socjologicznych. Pokazuje zmiany, jakie zachodzą w społecznościach miejskich, w zachowaniach, w komunikacji międzyludzkiej.
Katowice – miejsce, gdzie narodziło się Biennale Plakatu Polskiego, to już nie to samo miasto, co ponad 40 lat temu. Wczorajsi młodzi twórcy dziś są mistrzami. Ale trwają przy swoim – przy plakacie. Dla niektórych, jak dla zdobywcy Grand Prix 21. Biennale –

Romana Kalarusa plakat stał się znakiem rozpoznawczym całej twórczości. I nie ma znaczenia czy służy poinformowaniu o elitarnym spotkaniu literackim, festiwalowi dziecięcych teatrów, akcji społecznej czy wielkim wydarzeniom artystycznym. Plakat – to plakat. Przywołując raz jeszcze Danutę Wróblewską powiedzieć trzeba, że to właśnie z Katowic wyruszali po kolejne laury w świat młodzi, zdolni twórcy plakatów. Czynią to nadal – i taki chyba jest najważniejszy sens Biennale Plakatu Polskiego, który co dwa lata potwierdzają kolejne protokoły jury, kolejni – coraz liczniejsi fundatorzy nagród, sens, którego pilnuje – od chwili narodzin Biennale – niestrudzenie i konsekwentnie Profesor Tadeusz Grabowski.

LAUREACI 21 BIENNALE PLAKATU POLSKIEGO
Katowice 2009


GRAND PRIX
Nagroda Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Roman KALARUS

ZŁOTY MEDAL
Nagroda Marszałka Województwa Śląskiego
Tomasz BOGUSŁAWSKI

SREBRNY MEDAL
Nagroda prezydenta Miasta Katowice
Lex DREWINSKI

BRĄZOWY MEDAL
Nagroda prezydenta Miasta Katowice
Joanna GÓRSKA/Jerzy SKAKUN

Nagroda Rektora ASP w Gdańsku
Władysław PLUTA

Nagroda Rektora ASP w Poznaniu
Max SKORWIDER

Nagroda Rektora ASP w Krakowie
Agnieszka ZIEMISZEWSKA

Nagroda Rektora ASP we Wrocławiu
Wiesław ROSOCHA

Nagroda Rektora ASP w Warszawie
Jacek ĆWIKŁA

Nagroda ZPAP Okręg Katowice
Dariusz MILCZAREK

Nagroda Wyższej Szkoły Technicznej w Katowicach
Ireneusz PARZYSZEK

Nagroda Prezydenta Miasta Bielsko-Biała
Ewa STOPA-PIELESZ

Nagroda Prezydenta Miasta Sosnowiec
Wojciech KOŁEK

Nagroda Galerii Plakatu w Krakowie
Sebastian LIS

Nagroda Honorowa za całokształt pracy twórczej
Leszek HOŁDANOWICZ

SPIS TREŚCI
______________________________________________________________________________________________________________

                         Webmaster ALFA