Czym jest taniec? – to pytanie z pewnością może zadać oglądający fotografie Tomasza Zakrzewskiego. Ruchem? gestem? rytmem? dźwiękiem? ciszą? A może barwą? smugą światła? dotknięciem? muśnięciem? refleksem? Tancerz odpowie: ekspresją, wyrazem, uzewnętrznieniem, wizją. Ktoś inny dopowie: komentarzem, opowieścią, interpretacją.
Oto tancerz zanurzony w ogromną, udrapowaną, krwistoczerwoną materię – ledwo zauważalny, jednak obecny. Gdzie indziej ruch ciała rozłożony na poklatkowe ujęcia; sylwetka w embrionalnym ułożeniu, jakby szykująca się do kolejnego ruchu, przesiąknięta – do przezroczystości światłem; dziewczyna na ułamek sekundy zastygła w bezruchu, zawieszona nad własnym odbiciem, napięte stopy i ramiona, reagujące na każdy zewnętrzny impuls, jakby stąpała po żarze węgielnym, a tu, pod jej stopami, tylko subtelne refleksy odbijające jej delikatne, sprężyste ciało; postać sprawiająca wrażenie fragmentu witraża… Gdzie indziej postaci stopione z tłem, w jednej, bez mała monochromatycznej tonacji. Wszędzie światło, światło, światło… wydobywające detale sylwetek z tła, bądź wręcz wpychające je w bezgraniczną przestrzeń. Każde zdjęcie to ruch – ruch pomiędzy jednym a drugim ułożeniem czy upozowaniem ciała, między jednym a drugim gestem, jakby przeczący fizyczności tego zjawiska.
Zakrzewski nie poszukuje w tancerzach ich osobistych emocji, rozterek, uniesień, nie fotografuje zmęczenia, radości – nadaje im inny wymiar, tworząc obrazy – niezwykle malarskie, przesycone kolorem. Tancerz staje się pretekstem do budowania w obrazie emocji i ekspresji poza tanecznych, a jednak z tańcem nierozerwalnie związanych, będących kwintesencją tego, co pod słowem „taniec” może się skrywać.
„Obiekty” swoich fotograficznych fascynacji od kilku lat odnajduje na deskach Śląskiego Teatru Tańca w Bytomiu. Każdy zespół, każdy indywidualny artysta to osobny rozdział zapełniany pozami i gestami nie tylko na scenie, ale też podczas prób i w różnych, innych sytuacjach. Zakrzewski przez te lata wypracował swoje „znaki rozpoznawcze”, stał się artystą, którego można zidentyfikować zaledwie po kilku

 


Wiesława
Konopelska
 

 Na styku gestu i niewidzialnego


 
zdjęciach. Swoje zdjęcia kształtuje czasem jak freski, a czasem traktuje je bardzo kameralnie, podglądając i rejestrując jakby znienacka.
U Zakrzewskiego – to jedna z owych charakterystycznych cech – nie ma zbliżeń, nie ma detalu, konkretu, nie ma wysiłku, mięśni, twarzy, potu, tylko ruch i to co z niego wynika. Fotografuje jakby pierwotną ideę tańca – potrzebę wyrażania poprzez ciało emocji i ekspresji dla nich samych. Próbuje pokazać na swych foto – obrazach czystą ideę tańca. I na pewno udaje mu się to. Zdawać się może, że fotografia Tomasza Zakrzewskiego powstaje na styku idei gestu i ruchu postaci, w nierozerwalnym związku z siłą, jaka z nich emanuje a obiektywem – gdzieś pomiędzy znaczeniem scenicznym a zmysłem obserwacyjnym ich autora. Są ulotne, zawieszone w czasie i przestrzeni. Są żywiołem ale i uspokojeniem. Intrygują i zachwycają swym niebanalnym pięknem.
Tancerze na zdjęciach Zakrzewskiego istnieją sami dla siebie, dla ruchu właśnie lub jego braku, dla ekspresji, wyrażenia swego wnętrza, dla sprecyzowania poprzez swoje ciało, gest komunikatu dla widza. Zakrzewski wychwytuje te chwile bezbłędnie – to one później funkcjonują jako niezależne byty artystyczne, wyjęte z kontekstu całości spektaklu, z kontekstu anegdoty i opowieści. Pozostaje wrażenie, impresja – obraz. Tancerze istnieją dla przestrzeni, w którą



zostają wpisani, współgrają ze światłem, które tak fascynuje Zakrzewskiego. Światło sceniczne – wystudiowane, „grające” w spektaklu, będące jego immanentnym elementem, w zdjęciach Zakrzewskiego stawiane jest na równi z tancerzem. Współtworzą aurę i nadają zdjęciom charakteru.
Jego zdjęcia powstają drogą eliminacji wielu elementów – siła wyrazu zawiera się często w geście, w kompozycji sylwety, w zderzeniu z elementem scenografii. Powstają foto – obrazy niezależne od spektaklu, dla potrzeb którego ów ruch został mozolnie skomponowany, Zakrzewski ma swoją choreografię, napędza te swoje istoty jakąś magiczną siłą, każącą im pokonywać ludzkie niedoskonałości i słabości.
Tomasz Zakrzewski to artysta z pewnością niepowtarzalny, który wytworzył własną poetykę i stylistykę. Jest absolwentem Studium Fotografii Profesjonalnej przy Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Jest jednym z nielicznych w Polsce fotografów specjalizujących się w fotografii teatralnej. Od ponad 10 lat współpracuje z czołowymi teatrami Górnego Śląska, m.in. Teatrem Rozrywki w Chorzowie, Teatrem Śląskim w Katowicach, Operą Śląską w Bytomiu, Gliwickim Teatrem Muzycznym i Teatrem Zagłębia w Sosnowcu. Od 1999 roku współpracuje ze Śląskim Teatrem Tańca w Bytomiu, dla którego fotografuje premiery teatru oraz spektakle w ramach Międzynarodowej Konferencji Tańca Współczesnego i Festiwalu Sztuki Tanecznej.

Publikował reportaże fotograficzne prezentujące taniec współczesny w czasopismach „Foyer” oraz „Foto”. W 2006 roku wystawiał swoje prace na Biennale Fotografii Tańca w Paryżu. Swoje fotografie wystawiał Górnośląskim Centrum Kultury w Katowicach („Halka. Narodziny spektaklu”, 2005), w Teatrze Rozrywki w Chorzowie („West Side Story. Przed premierą”, 2006), w Ratuszu w Gliwicach („Undergrunt”, 2006). Podczas tegorocznej Międzynarodowej Konferencji Tańca Współczesnego w Bytomiu pokazał zarówno w siedzibie Śląskiego Teatru Tańca a następnie w Galerii Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Czeladzi swoją najnowszą wystawę pt „Ruchome obrazy/Moving Stills”. 

SPIS TREŚCI
______________________________________________________________________________________________________________

                         Webmaster ALFA