W minionych latach zaledwie 13,6% dorosłych Polaków włączało
się w działalność organizacji społecznych – informuje raport European Social
Survey. Pod względem poziomu wolontariatu, Polska zajmuje przedostatnie
miejsce, będąc za takimi krajami jak Słowacja (18% wolontariuszy) i Estonia
(24%), wyprzedzając tylko Bułgarię. Procent wolontariuszy jest w naszym
kraju trzy razy mniejszy niż w Hiszpanii i pięć razy mniejszy niż w Norwegii
– przodującej pod tym względem w Europie.
Czy naprawdę i w tej dziedzinie życia Polacy muszą być w ogonie Europy?
Okazuje się, że na Śląsku sytuacja jest zgoła odmienna. Wpisanie w Google
hasła „wolontariat na Śląsku” daje wynik około 120 tysięcy haseł
odpowiadających szukanemu tekstowi. Wolontariat (łac. volontarius –
dobro-wolny) dobrowolna, bezpłatna, świadoma praca na rzecz innych lub
całego społeczeństwa, wykraczająca poza związki
rodzinno-koleżeńsko-przyjacielskie. Wolontariusz to osoba pracująca na
zasadzie wolontariatu. Innym określeniem jest ochotnik (choć ten wyraz ma
inne znaczenia).
Tyle regułek. Teoretycznie nie ma problemu, aby znaleźć adres czy telefon
osoby odpowiedzialnej w danej instytucji za nabór lub szkolenie
wolontariuszy. Czy praktycznie też? Postanowiłam to sprawdzić na własnej
skórze. Co jednak wybrać? W jakim mieście? Czy moja psychika będzie w stanie
wytrzymać spojrzenia osób nieuleczalnie chorych w hospicjum? Czy będę
potrafiła zająć się wychowankami z domu dziecka, podczas gdy moja córka
będzie tęsknić za mną na kolanach opiekunki? A może czytanie książek w Domu
Spokojnej Starości będzie dla mnie – jako radiowca – najlepsze? A może
najprostsze? Nie wiem, czy dam radę. Bo nie jestem pewna, czy wolontariat
jest czymś czego JA potrzebuję. Bo to – jak się okazuje – jest składnik
nieodzowny w tej „zupie” jaką jest społeczeństwo obywatelskie.
Z tą świadomością zaczynam czuć się źle. O pomoc proszę psychologa,
socjologa, szefową jednego z hospicjów oraz samych wolontariuszy. Spotykamy
się w studiu Polskiego Radia Katowice podczas audycji „Temat do dyskusji”.
Psychologa nie ma jednak wśród nas, znajduję więc ciekawy artykuł w piśmie
„Psychologia i rzeczywistość” ze stycznia 2004 roku. Joanna Szuter pisze w
nim m. in.: Problem altruizmu jest niezwykle istotny w społeczeństwie, które
opiera się na nadrzędności interesów jednostek. Nie z powodu ryzyka, że
ludzie staną się zbytnimi altruistami i zapomną o sobie samych, ale dlatego,
że nie są nimi w wystarczającym stopniu. Świadczą o tym chociażby te ludzkie
nieszczęścia na ulicach.. Altruizm to problem kultury, w której normą jest
egoizm – to punkt wyjścia badaczy. Czy Ślązacy są altruistami? Wiele osób na
zadane przeze mnie to pytanie nie potrafiło jednoznacznie odpowiedzieć.
Biblijna przypowieść o miłosiernym Samarytaninie mówi nam o tym, że
altruista, gotowy poświęcić swe siły, dobra i swój czas, niesie pomoc nawet
wtedy, kiedy nie proponuje się mu nic w zamian czy nawet wtedy, gdy niczego
takiego nie może oczekiwać. Osoba taka nie jest bezinteresowna, jak
przywykliśmy mówić, przeciwnie – jest zainteresowana bliźnim i przekonana,
że świat byłby lepszy, gdyby wszyscy postępowali tak jak ona – zaznacza
Szuter. A więc?
Trochę historii
O śladach bezinteresownej działalności społecznej w polskiej tradycji w 1862
roku w liście do Michaliny z Dziekańskich Cyprian Kamil Norwid napisał:
(...) społeczność polska społeczność narodu, który, nie zaprzeczam, iż o
tyle jako patriotyzm wielki jest, o ile jako społeczeństwo żaden. (...)
Wszystko to, czego nie od patriotyzmu, czego nie od narodowego, ale od
społecznego uczucia wymaga się, to jest tak początkujące, małe i prawie
nikczemne, że strach wspominać o tym.” Norwid nie dożył najlepszego okresu
polskiego ruchu społecznikowskiego, który trwał jeszcze kilka lat po
zakończeniu II wojny światowej. Pisma naukowe potwierdzają, że działalność w
nowoczesnym znaczeniu nazwana jest wolontariatem od 1920 r., kiedy Pierre
Ceresole zorganizował pierwszy obóz Service Civil Volontaire, będący reakcją
na wydarzenia i następstwa I wojny światowej. Potem aparat komunistyczny
zaczął traktować pracę społeczną jako gest lojalności wobec siebie. W łatach
1989-1996 przyszedł czas stagnacji. Lata 80., a raczej ich schyłek to rozwój
wolontariatu na Śląsku – podkreślają znawcy tematu. Przynajmniej w teorii.
Jednak to, że wcześniej o wolontariacie w naszym regionie nie było głośno,
nie oznacza, że go nie było. W roku 1996 Fundacja BORIS wydała Rocznik
poświęcony w całości wolontariatowi. Zawierał on m.in. prawdopodobnie
pierwszą analizę prawną stosunków między wolontariuszem a organizacją. Wtedy
też powstał pierwszy wzór umowy- zlecenia pracy wolontarystycznej. Później
były umowy związane z organizacjami pozarządowymi, aż wreszcie pierwsze
zapisy o wolontariacie w aktach prawnych, a wśród nich rozporządzenie
Ministra Pracy i Polityki Społecznej, regulujące zasady pracy wolontariuszy
w placówkach opiekuńczo-wychowawczych (Dz. U. Nr 80, poz. 900). Tym sposobem
zalegalizowano w naszym kraju wolontariat. W czerwcu 2003 r. weszła w życie
ustawa o działalności pożytku publicznego i wolontariacie.
Według Piotra Kulasa, socjologa z Uniwersytetu Śląskiego, ustawa ta jest
niedoskonała, poza tym szerokiej tematyki wolontariatu nie można wtłoczyć w
tego typu zapisy. Już od lat naukowcy zastanawiają się czy |
|

Dr Jolanta Markowska, dyrektor Społecznego Towarzystwa
Hospicjum Cordis w Mysłowicach.
|
KATARZYNA
GŁUCH-JUSZKIEWICZ
|
Wolontariusze
człowiek – jak twierdził Elliot Aronson, amerykański
psycholog – jest istotą społeczną i nie może się w pełni realizować bez
obecności innych ludzi, czy też jest indywidualistą? Jak dotąd nie ma
jednoznacznej odpowiedzi.
A może przyczyną tego, że jesteśmy w ogonie europejskich państw
zaangażowanych w wolontariat są PRL-owskie korzenie? – pytam pamiętając
szczelnie zasunięte kotary w oknach i zaryglowane drzwi, nie tylko przed
sąsiadami, którzy rzadko mówią sobie w windzie „dzień dobry”.
Raczej upatrywałbym przyczyny w zubożeniu społeczeństwa i w tym, że państwa,
w których wolontariat jest wręcz powszechny, są po prostu wysoko rozwinięte.
Kulas twierdzi, że trzeba najpierw samemu żyć na określonym poziomie, aby
zajmować się pomocą innym. Najpierw znaleźć dobrze płatną pracę, załatwić
sobie podstawowe potrzeby, wtedy ewentualnie sięgać po rozwiązania, które
pozwolą pomagać obcym ludziom.
– Nieprawda, młodzi ludzie, którzy jeszcze do niczego nie doszli, chcą
pomagać – uważa Bartek Alechnowicz – od wielu lat wolontariusz, obecnie szef
śląskiego sztabu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. – Nie mają
urządzonych domów, ich jedyny kapitał to wiedza w głowie – uśmiecha się.
– Czy rówieśnicy nie dziwią się, że robisz coś kompletnie bezinteresownie?
Nie chcąc za to kasy? – pytam Bartka.
– Na początku się dziwili. Teraz nie. Poza tym w czasie tegorocznego finału
Orkiestry w naszym regionie pracowało naprawdę wyjątkowo dużo wolontariuszy.
W całym kraju 120 tysięcy osób z puszkami. Nie mówi się o tych, którzy
pracowali w biurach, przy księgowości, przy nagłośnieniach imprez, sami
muzycy też na swój sposób byli wolontariuszami.
Wolontariat to służba – podkreśla dyrektor Społecznego Towarzystwa Hospicjum
Cordis w Mysłowicach dr Jolanta Markowska. – Czasem za bardzo traktujemy ją
jako „powołanie”. Za mało się mówi o wolontariacie w aspekcie pochwały,
dobrego słowa. Tego brakuje. W ten sposób nie buduje się dobrego klimatu
wokół wolontariatu. Brakuje pozytywnego „piaru”.
Społeczne Towarzystwo Hospicjum Cordis, któremu szefuje dr Markowska
powstało nieformalnie 24.12.1990 roku, a zarejestrowane zostało 2.04.1991
roku. Towarzystwo ma pod opieką dzieci i dorosłych z chorobą nowotworową w
okresie terminalnym. W 1993 roku powstał Zespół Opieki Hospicyjnej – Dom
Hospicyjny na 12 łóżek dla dorosłych. W 1998 roku powstał dom hospicyjny
stacjonarny dla dzieci: są to 3 pokoje rodzinne.
Dr Markowska i Alechnowicz zgodnie potwierdzają: za mało wspieramy
wolontariuszy.
Kto? My – media? My – społeczeństwo? My – Ślązacy?
– Jesteśmy zamknięci wewnątrz – podkreśla Piotr Kulas. Jak więc według
socjologa przełamać w sobie lęk?
– Trzeba budować odpowiedni klimat społeczny. Ustawa nie zakłada
wolontarystycznej postawy. Prosocjalnej. Ale ludzi można i trzeba nakłaniać.
I chociaż nie każdy zostanie wolontariuszem, być może staniemy się bardziej
otwarci?
Hospicjum
–To jest moje szukanie sensu życia. Daje wartości wewnętrzne – mówi Dariusz
Kasprzak, pracownik hospicjum, położnik, jeszcze do niedawna wolontariusz.
Wie, że trudno czasem ocierać się o śmierć. Znajomi odwracali się
skrzywieni. Posługa pośmiertna? Dziś to chleb powszedni. I wciąż szukanie
sensu życia.
Sandra Mikołajczyk pracuje w Regionalnym Centrum Wolontariatu w Katowicach
od dwóch lat. Jest skarbnicą wiedzy. O tym jak, gdzie, kiedy i z kim. Nie
każdy wolontariusz musi się zajmować chorymi, cierpiącymi czy starszymi. Nie
każdy się do tego nadaje. Działalność może obejmować pracę administracyjną,
korepetycje dla dzieci i młodzieży, pracę w klubach i kółkach zainteresowań.
Teatry, akcje, eventy, happeningi, pomoc w schroniskach dla zwierząt. W
zasadzie – wszystkie dziedziny życia. Ale każdemu, kto chce zostać
wolontariuszem,
pomagają odpowiednie szkolenia. I trochę teorii. O wolontariacie akcyjnym,
ciągłym, związanym z zawodami.
– Czy wolontariuszy w naszym regionie brakuje?
Generalnie mówi się, że jest spadek, ale jakoś u nas tego nie zauważyłam –
mówi Sandra Mikołajczyk. Dodaje, że przybywa osób w wieku szkolnym, które
mają dużo wolnego czasu i |
|
energii. Chcą poszukiwać dróg. Średnio w tygodniu w
Regionalnym Centrum Wolontariatu pojawia się od 5 do 15 wolontariuszy.
– Zostają z Wami na długo?
– Różnie. Część utrzymuje z nami kontakt, część – nie. Po przeszkoleniu
działają samodzielnie. Czasem wyjeżdżają za granicę. Albo służba
wolontariacka zamienia się w służbę Bogu.
Czasem do pracy wolontariackiej „zapraszani” są byli więźniowie lub skazani.
Praca z innymi ma być dla nich formą terapii. Na początku się buntują, nie
mają ochoty. Z czasem postawa altruistyczna wygrywa i następuje
„nawrócenie”. Nowe życie. Często dane od osoby, która właśnie odeszła.
– Skąd potrzeba niesienia pomocy innym?
– Czasem jest tak, że osoba, która ma przeświadczenie, iż w przeszłości
niedostatecznie zajmowała się dziećmi, rodzicami, dziadkami, chce
„odpokutować”. Zrekompensować sobie siebie dla innych – wyjaśnia dr
Markowska. – Każdy nowo przyjmowany wolontariusz musi na początku wypełnić
ankietę personalną. W niej pytamy o powody decyzji. Często pada odpowiedź
„ze względów osobistych”. Lub religijnych. Wtedy o więcej nie pytamy.
Liczby
tym razem nic nie mówią
Zbieram dane z całego województwa. A raczej próbuję. Nikt nie jest w stanie
określić precyzyjnie liczby instytucji, czy osób zajmujących się
wolontariatem. Bo czy ktoś, kto bezinteresownie umyje starszej sąsiadce okno
lub przyniesie węgiel z piwnicy albo wyprowadzi psa, jest już wolontariuszem
czy tylko... uczynnym człowiekiem. Przypominam sobie akcję z lat 70.
„Niewidzialna ręka”. Potem akcje harcerskie... Nie umiem sobie sama
odpowiedzieć na pytanie.
Bo definicja wolontariatu i ustawa są źle sformułowane – podkreśla po raz
kolejny socjolog Piotr Kulas. – Ja się upieram przy swoim, że nie wszystko
musi być definiowalne. Na przykład coraz powszechniejszy, bo anonimowy
altruizm i wolontariat w... Internecie. Nasz radiowy „temat do dyskusji”
dobiega końca, ale my jeszcze długo rozmawiamy poza anteną. Przed oczami
wciąż mam raport European Social Survey. O tym, że jesteśmy zamknięci i
nieufni, mówi też sondaż OBOP ze stycznia 2007 r. Tylko 14 z nas deklaruje,
że ma zaufanie do innych. To najgorszy wynik w Unii Europejskiej. Dla
porównania innym ufa aż 75 proc. Duńczyków! Co sprawia, że jednak te dane
jakoś żadnemu z moich rozmówców nie pasują do województwa śląskiego?
– Może to słynny śląski etos pracy, który sprawia, że kobiety w wieku
emerytalnym nie mogą, ba! nie potrafią bezczynnie siedzieć w domu?
zastanawia się socjolog.
– Tu młodzi chcą pomagać. W pracę na rzecz Hospicjum Cordis w Mysłowicach
włączają się nawet przedszkola. Maluchy śpiewają jasełka,. Na Wielkanoc
całymi rodzinami skrobały pisanki. Takie prawdziwe. Najprawdziwsze z
woskiem, jak tradycja każe – podkreśla dr Markowska.
– Czy to zasługa dobrego wychowania wczesnoszkolnego, czy raczej tego co
wynosimy z rodzinnego domu? Chyba i jedno i drugie. A co dziś daje bycie
wolontariuszem?
– Warto się przekonać, że jest się kompetentnym człowiekiem – mówi
Alechnowicz. – Dlatego w Katowicach i okolicy z roku na rok przybywa
wolontariuszy. Nie tylko z WOŚP. Także streetworkerów. Wbrew ogólnopolskim
sondażom.
– Pomaganie innym daje wartości wewnętrzne. Tego nie można przeliczyć ani na
pieniądze ani na dobra materialne. Dobrze jest pomagać innym – podkreślają
wolontariusze. Najmłodszy, a raczej najmłodsza – dziewczynka w województwie
śląskim, ma 13 lat. Pracuje za zgodą rodziców. Najstarszy – jest grubo po
siedemdziesiątce. Wciąż wie, że może się przydać, chociaż czasem nie jest
łatwo. Trudno patrzeć na śmierć kogoś, kto na dobrą
sprawę nie rozpoczął jeszcze życia. Ale – jak zaznacza Dariusz Kasprzak z
mysłowickiego Hospicjum – dzięki wolontariuszom ludzie chorzy mogą „dobrze
odejść”. Bo najgorsza jest samotność.
Jakże aktualne są w tym momencie słowa papieża Jana Pawła II wypowiedziane 8
września 1991 roku w Płocku: Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc
dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany,
obdarowany tym. co ten drugi przyjmuje z miłością.
Osoby zainteresowane działalnością wolontariacką mogą się zgłaszać do:
siedziby Regionalnego Centrum w Katowicach, ul. Gliwicka l
w poniedziałki, środy, czwartki i piątki, w godzinach od 9.00-15.30.
Tel. (032) 2000281 katowice@wolontariat.org.pl
Centrum Wolontariatu w Częstochowie,
przy Stowarzyszeniu Wzajemnej Pomocy
„Agape” ul. Wolności 44, Częstochowa 42-200, tel.(0 34) 362-78-66
– Bytomskiego Ośrodka Wolontariatu przy Miejskim Domu Kultury nr l
ul. Powstańców Warszawskich 12, tel. (O 32) 281-25-08
oraz Szkolnych Klubów Wolontariatu
w Będzinie, Sosnowcu, Bytomiu i Katowicach
– Centrum Wolontariatu w Cieszynie przy Stowarzyszeniu Pomocy
Wzajemnej „Być Razem” ul. Przykopa 4, 43-400 Cieszyn,
Tel. 033-858-08-02
e-mail: homowolontarius@wp. pl
www.poczta.wolontariatcieszyn.org |