Spotkanie z fotografią Zofii Rydet zawsze niesie z sobą spory
ładunek pozytywnej energii, jaką Artystka zawarła w swoich, jakże osobistych
obrazach.
Fotografie Zofii Rydet potrzebne są do zwyczajnego myślenia o sprawach
wielkich przez pryzmat codzienności, zwykłego człowieka. Tym lepiej, jeśli o
twórczości tej wielkiej artystki, tej prawdziwej damy polskiej fotografii
rozmawia się bez specjalnych okoliczności, rocznic, uświetnień okazji itp.
Ona sama była zwyczajnym człowiekiem, obcującym z przeciętnymi ludźmi,
którzy stawali się bohaterami jej zdjęć. Nie ma w 2008 roku żadnej
„okrągłej” rocznicy związanej z Jej osobą. Miały natomiast miejsce dwa
znaczące fakty artystyczne: w galerii Starmach „Zapis socjologiczny” Zofii
Rydet zapoczątkował w maju tego roku krakowski Miesiąc Fotografii; także Jej
zdjęcia, obok innych wybitnych polskich fotografek (wśród nich fotografki ze
Śląska: Anna Chojnacka i Joanna Helander), pokazano w warszawskiej
„Zachęcie” podczas wystawy „Dokumentalistki. Polskie fotografki XX wieku”.
Dołączyło do tych wydarzeń jeszcze jedno, znacznie skromniejsze, lecz
istotne. Otóż Stowarzyszenie Inicjatyw Kulturalnych wspólnie z Oddziałem
Śląskim Związku Polskich Artystów Fotografików przygotowało wieczór
poświęcony twórczości Zofii Rydet pt. „Nieskończoność dalekich dróg”.
Pretekstem do rozmowy była prezentacja dwóch filmów dokumentalnych
zrealizowanych przez Wiesława Głowacza. Zofia Rydet opowiada w nich o swoim
dziele, o sposobie realizacji kolejnych cykli, które wkrótce przyniosły jej
sławę nie tylko na kontynencie europejskim, lecz także w Japonii i Ameryce.
Opowiada o drugim człowieku, o sposobie widzenia świata przez ludzi, których
spotkała na swojej drodze życia – nie tylko artystycznego.
Dziesiątki, setki, tysiące fotografii – każda pokazuje zwyczajne życie,
zwyczajne otoczenie człowieka, proste przedmioty, wnętrza domów, nie
upiększone postaci starych i młodych osób, ich zaangażowanie religijne, ich
wiarę, ich radości i smutki. Ta naturalność będąca często efektem
zaskoczenia, powodowała, że osoby – bohaterowie tych zdjęć, są jak figury
stopione ze swoim miejscem życia, ze sobą wzajemnie. Często, w późniejszym
czasie upiększała swoje obrazy, dodawała im znaczeń, których pierwotnie nie
miały. Poprzez ingerencję w obraz, często bardzo dosłowną, uzyskiwała dzieła
wielowymiarowe, posiadające jakąś wewnętrzną moc, stanowiące o silne wyrazu
jej fotografii.
Zofia Rydet urodziła się 5 maja 1911 r. w Stanisławowie, a zmarła 24
sierpnia 1997 r. w Gliwicach. Życie tej wybitnej artystki - fotografika
przypadło w czasach, gdy „historia chodziła często ulicami” a ideały ludzi
dotykały XIX wieku – pisał Jerzy Lewczyński, wybitny fotograf, przyjaciel
artystki z czasów gliwickich.
Zofia Rydet dość wcześnie objawiła swoje zainteresowania rysunkiem i
malarstwem. Edukację rozpoczęła w Szkole Gospodarstwa Wiejskiego w Snopkowie
pod Lwowem. W momencie wybuchu wojny 1939 r. pracowała w biurze „Orbisu” w Stanisławowie.
Jeszcze przed |
|

Nieskończoność
dalekich dróg
Zofii Rydet


zakończeniem wojny w 1944 r.
udało się rodzinie Zofii Rydet przyjechać do Rabki, która stała się
namiastką dawnego domu rodzinnego. Po zakończeniu wojny, na fali odkrywania
Ziem Zachodnich, w Kłodzku stała się współwłaścicielem dużego domu
handlowego. Następnie los rzucił ją do Bytomia. Tu w 1955 r. natrafiła na
ogłoszenie Gliwickiego Towarzystwa Fotograficznego o konkursie
fotograficznym. Tak rozpoczęła swoją przygodę z fotografią.
Środowisko fotograficzne w Gliwicach to osobny rozdział w historii miasta i
wiele prób przełamania taniego entuzjazmu do ówczesnej współczesności tu
miało miejsce. Po nastaniu tzw. „odwilży”, nastąpiła wiosenna erupcja
amatorskiej twórczości fotograficznej. W tym czasie w GTF zaczęły przeważać
tendencje rewidujące dotychczasowe osiągnięcia polskiej fotografii. Ten
rodzaj buntu antyestetycznego wzmógł się po Pokazie Zamkniętym Zdzisława
Beksińskiego, Jerzego Lewczyńskiego i Bronisława Schlabsa w 1959 r. i jego
określenia jako „antyfotografii”. Zbiegło się to z ekspozycją w Warszawie
światowej wystawy fotograficznej Rodzina człowiecza Edwarda Steichene z USA.
Zauważono wtedy znaczenie fotografii reportażowej i dokumentalnej. To dodało
twórczości Zofii Rydet wyjątkowych podniet.
Jej wystawa indywidualna Mały człowiek w 1961 prezentowana w Gliwicach była
tego początkiem.
|
|
Jednocześnie żywe uczestnictwo w licznych wystawach krajowych i zagranicznych przyniosło
artystce wiele nagród i medali. W 1964 r. ukazuje się album Mały człowiek, o
którym krytycy pisali pochlebne recenzje (Urszula Czartoryska). W tymże roku
Zofia Rydet otwiera kolejną wystawę Czasu przemijanie, również w Gliwicach,
na której pokazuje życie i codzienność ludzi starych. Dodatkową satysfakcją
artystyczną był zestaw fotografii pt. Obsesje przyjęty na Wystawę Fotografii
Subiektywnej w 1968 r. w Krakowie, oraz na wystawie Fotografów poszukujących
w Warszawie w 1971. Rozpoczyna się okres zainteresowań Zofii fotomontażem.
Wiele mozolnych godzin pracy z nożyczkami i klejem zaowocowało makietą
albumu Świat uczuć i wyobraźni Zofii Rydet w 1979 r. Artystka rozpoczęła
pokazy przeźroczy łączone z efektami muzycznymi i słowem poetyckim. Dodawały
one atrakcyjności prezentacjom. Pokazy te były przyjmowane entuzjastycznie.
Utrwaliły one już i tak wyjątkową pozycję Zofii Rydet w świecie fotografii
Szczególnie Zofia Rydet umiłowała świat ginącej wsi, zwyczajów, zajęć,
wystrojów wnętrz mieszkalnych, sposobów ubierania a nade wszystko życia
mieszkańców zapadłych i zapomnianych wsi. Rejestrowała inaczej niż
dokumentaliści zanikający świat polskiej wsi. W szczególności na Podhalu,
Śląsku i Suwalszczyźnie. Tak powstał cykl fotografii nazwany Zapisem
socjologicznym. Kiedy na Stolicę Piotrową został powołany kardynał Karol
Wojtyła, Zofia Rydet zaczęła podążać śladami jego wizerunku na polskich
wsiach. Tak powstał album Obecność w 1988 r. z tekstami Józefy Hennelowej.
Z kolei rozmowy o ludzkim przemijaniu podkreślała używając symboliki drogi –
w 1990 r. powstał cykl pt. Nieskończoność dalekich dróg, który został
podkreślony filmem krótkometrażowym Andrzeja Różyckiego o takimże tytule i
prezentowanym we Francji w Centrum Pompidou.
Wielu przyjaciół, krytyków, recenzentów (Urszula Czartoryska, Alfred
Ligocki, Marceli Bacciarelli, Juliusz Garztecki, Adam Sobota, Jerzy Olek,
Jerzy Busza i inni) podkreślało wyjątkowość zjawiska tej twórczości.
Kilkaset udziałów w wystawach, kilkadziesiąt medali i nagród, wiele
odznaczeń i publikacji to tylko fizyczna część fotograficznej działalności
Zofii Rydet.
Urszula Czartoryska tak komentowała twórczość Zofii Rydet z okazji pokazu
Jej zdjęć w Łodzi w 1990 roku: „Zofia Rydet zdaje się wierzyć, że to nie
tylko stronę „odbioru” ucieleśnia fotografia, ale że dzięki ciągłości
opowieści jej obrazy magiczne stwarzają drugie życie, psychiczne, tych
miejsc i postaci, życie jakby zrośnięte do mnogości, która nie jest sumą
lecz spójnością, jakby też trwalsze od pierwowzoru. To życie obrazu istnieje
w sferze symbolicznej. Powtarzalność ujęć staje się „zamawianiem” życia w
jego ustawiczności i odradzaniu się. (...) Wykładnię tych uniwersalnych
propozycji Zofia Rydet wykreowała przez swoją wieloletnią spójną twórczość,
sprawia, że miejsce, jakie zajmuje w fotografii europejskiej jest wyjątkowe. |