– W ciągu 15 lat swojej działalności Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przeznaczył na poprawę sytuacji ekologicznej w Polsce ponad 17 miliardów złotych. Był czas, że WFOŚ i GW w Katowicach pobierał dwukrotnie wyższe opłaty za korzystanie ze środowiska i kary za jego degradację, gromadził więc najwięcej pieniędzy. Jaka zatem część tej sumy wsparła w tym czasie „zielone” inwestycje w naszym regionie?
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, największy w kraju ze względu na skalę uprzemysłowienia, wydał na proekologiczne zadania w tym czasie ponad 3 miliardy złotych. Ale jest to suma niedoszacowana.
Nie obejmuje bowiem środków, jakie przeznaczały przed reformą administracyjną kraju na cele ekologiczne wojewódzkie fundusze w byłych województwach: bielskim i częstochowskim. Wspierały one również, choć w znacznie mniejszej skali, najpilniejsze wówczas przedsięwzięcia ochrony powietrza czy wód na terenie swojego funkcjonowania czyli w dzisiejszych granicach województwa śląskiego.
– Znacznie więcej niż połowę swoich zasobów przeznacza katowicki Fundusz... na potrzeby samorządów czyli strategiczne inwestycje służące ochronie środowiska w regionie. Które z nich uważa pani za najważniejsze?
– Trudno je wyliczyć. Były to setki zadań inwestycyjnych w infrastrukturze regionu, przemyśle, na terenach przyrodniczych. Z pewnością najważniejsze były te przedsięwzięcia, które likwidowały największe zagrożenia dla zdrowia i życia mieszkańców lub im zapobiegały.
Mam na myśli przede wszystkim usuwanie toksycznych odpadów poprzemysłowych po ponadstuletniej działalności Zakładów Chemicznych „Tarnowskie Góry”. Pozostawione po likwidacji zakładu, niezabezpieczone od podłoża toksyczne odpady, zagroziły potężnemu zbiornikowi wód podziemnych – prawdziwemu rezerwuarowi wody pitnej dla ponad 600 tysięcy mieszkańców województwa śląskiego. Dalej pomagamy powstrzymać to zagrożenie, bo jest to właśnie zadanie strategiczne. Jedno z największych i najtrudniejszych zarazem.
Bardzo istotna jest również pomoc Funduszu w ograniczaniu zanieczyszczeń powietrza. W tej największej skali, jak i w tej lokalnej. Dziś nie zaliczamy już do grona trucicieli takich elektrowni jak: „Jaworzno III”, Łaziska S.A., „Rybnik”, „Łagisza”. Również Koksownia „Przyjaźń” chlubi się ekologicznymi osiągnięciami.
W tym drugim przypadku chodzi m.in. o obszarowy program ograniczania niskiej emisji zanieczyszczeń, którego Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach był prekursorem.
Skorzystało z niego kilkadziesiąt śląskich gmin. Zlikwidowano w nich kilkanaście tysięcy przestarzałych palenisk, zatruwajacych najbliższą okolicę.
– „Zielona” kasa Śląska wspiera nie tylko gospodarkę?
– Mamy inne czasy. Przybyło na Śląsku obiektów, o jakich mieszkańcy mogłi tylko marzyć. Do tej grupy zaliczam bytomskie, znane także w kraju Dolomity – Sportową Dolinę. To atrakcyjny ośrodek sportowo-wypoczynkowy z całorocznym stokiem narciarskim, który powstał w miejscu dawnej kopalni dolomitu, na mocno zdegradowanym terenie.
Równie cenne dla chorzowian jest zaaranżowane na poprzemysłowych zalewiskach w ich mieście, zwanych „amelungami” urokliwe miejsce nie tylko osiedlowego wypoczynku. Podobnych terenów lokalnego wypoczynku wskazać można więcej.
Mamy swój udział w regulowaniu Rawy, w porządkowaniu gospodarki wodno-ściekowej we wszystkich niemal śląskich gminach. W ostatnich latach naszą finansową pomoc odczuły m.in. Tychy, Gliwice, Sosnowiec, Bielsko-Biała, Gliwice, Rybnik Ruda Śląska i Goczałkowice. Z naszego wsparcia korzystają również leśnicy, ratujący z ogromnym poświęceniem „zielone płuca Śląska”.
– Polski system finasowania zadań ochrony środowiska w oparciu o narodowy i wojewódzkie fundusze ochrony środowiska, uważany za najbardziej skuteczny w naszej części Europy, sprawdza się znakomicie. Mimo to, co jakiś czas powraca groźba jego likwidacji...
– Na szczęście ostatni kontrowersyjny projekt Ministerstwa Finansów o przejęciu części

 

 


Z
GabrielĄ Lenartowicz

prezesem Zarządu Wojewódzkiego
Funduszu Ochrony Środowiska
i Gospodarki Wodnej
w Katowicach
rozmawia
JOLANTA MATIAKOWSKA
 

 Partnerzy
samorządów...

obecnych zadań funduszy przez samorządy jest nieaktualny. By zapobiec kolejnym, podobnym zamysłom – w Ministerstwie Środowiska został przygotowany projekt zmiany prawa, zapewniający w dalszym ciagu skuteczne finansowanie ochrony środowiska.
Zgodnie z nim, zarówno wojewódzkie fundusze jak i Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska przestaną być funduszami celowymi, ale nadal będą miały osobowość prawną.
Zwrotne wspomaganie finansowe inwestycji ochrony środowiska dalej będzie możliwe. Co więcej fundusze te dalej będą mogły tworzyć nadal konsorcja z bankami. Pozwoli to podmiotom inwestującym w ochronę środowiska duże pieniądze – zaciągać preferencyjne kredyty. Jest to bardzo ważne przy finansowaniu dużych projektów, wspieranych przez Unię Europejską.
– Jakie to projekty?
– Chodzi głównie o przedsięwzięcia związane z gospodarką wodno-ściekową, gospodarką odpadami i ochroną powierzchni ziemi. W tych dziedzinach mamy jeszcze opóźnienia i spore – jak w przypadku terenów poprzemysłowych – zaniedbania. Trzeba je likwidować zgodnie z wynegocjowanymi okresami przejściowymi. Nie chcemy przecież płacić ogromnych kar za opóźnienia.
Musimy wykorzystać całą pulę unijnych pieniędzy na ochronę środowiska. Województwo śląskie ma przecież w tej dziedzinie niekończące się potrzeby.
– Myśli pani o największym polskim programie zatwierdzonym przez Wspólnotę Europejską?
– Tak, Program Operacyjny „Infrastruktura i Środowisko” zaplanowany na lata 2007-2013 będzie najważnieszym źródłem finansowania polskich inwestycji. Także tych w ochronie środowiska. Pula unijnych środków tylko na cel ekologiczny sięga kwoty blisko pięciu milardów euro.
Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, które sprawdziły się już jako partner samorządów w konsumpcji unijnej pomocy z takich programów jak PHARE, SAPARD, ISPA czy Fundusz Spójności, już pośredniczą w uzyskiwaniu tej pomocy..
– To bardzo trudny do zdobycia pieniądz...
– Jest to konkurs na zgłaszane do Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przez gminy priorytetowe projekty z Programu „Infrastruktura i Środowisko”. Każdy o wartości nie przekraczającej sumy – 25 mln euro. Projekty te obejmują przedsięwzięcia z gospodarki wodno-ściekowej i gospodarki odpadami wraz z ochroną powierzchni ziemi.
WFOŚ i GW w Katowicach pomaga gminom w przygotowaniu wniosków. Ocenia je nie tylko formalnie, ale i merytorycznie na wstępnym etapie. Tak, by zasadnicza, ekspercka ocena w Ministerstwie Środowiska wypadła jak najlepiej.
Na tym jednak nie kończy się nasza rola. Po zatwierdzeniu projektu jesteśmy zobowiązani do monitorowania, rozliczania inwestycji i w razie potrzeby pomocy

inwestorom w przygotowywaniu (także z naszym udziałem) montaży finasowych na wykonanie zaakceptowanych projektów. Bowiem zgodnie z unijną zasadą pieniądze z Programu „Infrastruktura i Środowisko” przekazywane będą inwestorom etapami, po dokonaniu przez nich wydatków.
– Jak układa się współpraca WFOŚ i GW w Katowicach z śląskimi samorządami, przygotowującymi projekty?
– Bardzo dobrze. Jako partnerzy w przedsięwzięciach ochrony środowiska na Śląsku mamy spore doświadczenie i sukcesy. Mnie jednak najbardziej cieszy proekologiczna postawa samorządów w gminach, które często wbrew opinii publicznej zabiegają o pieniądze nie na inwestycje spektakularne, czasem te najbardziej oczekiwane przez ludzi, ale te najtrudniejsze czyli infrastrukturalne. Wymiana kanalizacji, budowa czy modernizacja oczyszczalni ścieków bądź wysypiska odpadów stwarza przecież spore uciążliwości w trakcie realizacji. A i po jej zakończeniu, nie budzi tak wielkiego entuzjazmu jak nowy szpital czy basen. Nie przysparza więc wielkiej popularności samorządowcom, bo przecież śmieci i tak trzeba gdzieś wyrzucić, a woda z kranu musi płynąć.
Jestem przekonana, że na Śląsku dobre partnerstwo samorządów i Funduszu gwarantuje pełne wykorzystanie unijnych pieniędzy.
– Unijny Program „Infrastruktura i Środowisko” to dodatkowe dla Funduszu zajęcie na najbliższe lata. Czy z tego powodu nie ucierpią inne, równie ważne ekologiczne projekty śląskich gmin i przedsiębiorstw?
– Środki europejskie są znaczącym, ale tylko uzupełnieniem środków krajowych. Te ostatnie w województwie śląskim nadal pozostają do naszej dyspozycji, z przeznaczeniem na realizację ważnych dla naszego regionu przedsięwzięć.
Przykładem może być Huta Metali Nieżelaznych „Szopienice”. Prawo wkrótce zezwoli na wspieranie przez wojewódzkie fundusze zakładów w likwidacji. Będziemy więc mogli wesprzeć proces usuwania z terenu Szopienic toksycznych szlamów, pozostałości po tej hucie.
Przewidzieliśmy również pomoc w usuwaniu odpadów azbestowych po Fabryce Azbestu w Ogrodzieńcu i uporządkowaniu terenu wokół. To ważne, bo pełno tam różnych dzikich wysypisk i nie najlepiej zabezpieczonych mogilników.
– Przysłowiową piętą Achillesa Śląska są zdegradowane tereny po przemyśle. Dużo o nich mówimy, mało rewitalizujemy.
– Zgadzam się z tą opinią. Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska dofinansowuje rewitalizację zdegradowanych terenów tylko w przypadku przeznaczania ich na cele przyrodnicze lub krajobrazowe. Tak samo jest w przypadku Programu „Infrastruktura i Środowisko”.
Odzyskiwanie terenów po przemyśle na inne cele np. gospodarcze czy społeczne może być wspierane w ramach Regionalnych Programów Operacyjnych. To dobrze rokuje dla Śląska.
Dlatego wspólnie z naukowcami, architektami, którzy tworzą programy rewitalizacji i zagospodarowywania zniszczonej przestrzeni od nowa zastanawiamy się nad przygotowaniem specjalnej mapy drogowej i rozwiązań pilotażowych. Po to, by wreszcie rozpocząć realizację ich projektów na większą skalę. Śląsk z największą powierzchnią terenów zniszczonych działalnością przemysłu, powinien być w ich przywracaniu do życia – liderem i ma taką szansę.
– Nie do przecenienia jest rola Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w edukacji ekologicznej.
– Do tej sfery naszej działalności przywiązujemy ogromną wagę. W najbliższej przyszłości edukację ekologiczną chcemy unowocześniać, obejmować nią coraz większą grupę także dorosłych mieszkańców regionu..
Zmiany, jakie dokonują się w pejzażu ekologicznym Śląska są z jednej strony niezbędne, z drugiej trudne. Wymagają zainteresowania, wiedzy i zgody społecznej na projektowane inwestycje, a nie protestów wynikających z braku informacji na ich temat. Dlatego w większym niż dotąd stopniu chcemy informować, uświadamiać, edukować mieszkańców województwa o powstawaniu niezbędnych i bezpiecznych dla regionu inwestycji ekologicznych. Innych przecież nie dofinansowujemy.
– Dziękuję za rozmowę.

SPIS TREŚCI
______________________________________________________________________________________________________________

                         Webmaster ALFA