Jej „wprowadzenia”, czy „nastania” chce Rada Języka Polskiego – organu opiniodawczo-doradczego w sprawach używania polszczyzny. Przekonanie, że najskuteczniejszym sposobem kształtowania językowej świadomości jest propagowanie dobrych wzorców, zaowocowało ustanowieniem przez prezydium Rady tytułu „Ambasador Polszczyzny”. To wyróżnienie dla osób, które posługują się polskim językiem „pięknym i etycznym”. Od razu staje się więc jasne, dlaczego wśród tegorocznych laureatów nie było ani jednego polityka. Chociaż... Przedsięwzięciu patronował marszałek Senatu RP – instytucji, do której zadań należy dbałość o naszą kulturę – Bogdan Borusewicz, znany akurat z wypowiedzi bardzo wyważonych. A wicemarszałkiem Senatu, jednocześnie zaś aktywnym członkiem RJP jest Krystyna Bochenek, od lat zaangażowana w propagowanie dobrej polszczyzny (pamiętne „Dyktanda”).

Tak się złożyło, że uczestniczyłem w „Ambasadorach” od pierwszej konferencji prasowej do zorganizowanej w przeddzień Święta Niepodległości gali w sali Symfonia katowickiej Akademii Muzycznej, nie wiedząc, że przyjdzie mi o tym wszystkim pisać. Nie robiłem więc żadnych notatek, nie zadawałem pytań, słowem – nie byłem dziennikarzem, uczestniczyłem w tym wszystkim po prostu „prywatnie”. Jako taki „zwykły wielbiciel” polskiej prozy np. Parandowskiego, czy poezji – dajmy na to – Staffa. Po konferencji w „Benedyktynce” w Bibliotece Śląskiej miałem nawet sporo wątpliwości, czy sama idea akredytowania przez Kapitułę przy RJP „ambasadorów” może się przysłużyć polszczyźnie zaśmiecanej dziś amerykanizmami, rodzimymi plugawstwami oraz unijną nowomową ekonomiczną, Wyzbyłem się tego dopiero w czasie spotkania z nominatami, też w Bibliotece Śląskiej, tuż przed uroczystą galą. Bo tam miałem okazję porozmawiać z fascynującą panią profesor Uniwersytetu w Pekinie, Yi Liun, która na chiński przetłumaczyła 60 polskich utworów (wśród nich „Pana Tadeusza”, „Dziady” i „Ferdydurke”). Miałem dla niej prezent - broszurę z biografią śląskiego sinologa Jana Wyplera. Chciałem, żeby wiedziała, iż miłość do literatury „egzotycznej” może liczyć na wzajemność. Mogłem  też pogratulować nominacji


Prof. Yi Lijun – Ambasador poza Granicami Kraju, tłumaczka i badaczka literatury polskiej, przełożyła na chiński ponad 60 utworów literackich
 


 BOGDAN WIDERA
 

 Moda
na polski

profesorowi Andrzejowi Szczeklikowi jego znakomitej książki Core (polecałem ją na łamach Śląska). Jego erudycja, swobodne poruszanie się w świecie sztuki – od malarstwa poprzez muzykę aż do literatury – a także niebywała sprawność eseistyczna wywarły na mnie ogromne wrażenie. Tym bardziej było przykro, kiedy kompletnie nieprzygotowani dziennikarze pytali go w czasie wywiadu, jak właściwie lekarz „od serca i płuc” może promować połszczyznę.
Gala w Symfonii była na pewno wydarzeniem na skalę ogólnopolską. Niestety, telewizja publiczna miała na ten wieczór lepsze plany i transmisji z katowickiej imprezy nie było. (Na marginesie – kiedy słyszę prezesów mówiących o „misji”, ogarnia mnie pusty śmiech, miałem bowiem niejedną okazję, żeby z bliska przyjrzeć się „posłannictwu” mediów.) Wróćmy jednak do rzeczy. Ambasadorem Polszczyzny w mowie został abp Tadeusz Gocłowski, zaś honorowe tytuły w tej kategorii Kapituła przyznała profesorowi Franciszkowi Ziejce – historykowi literatury, wieloletniemu rektorowi UJ oraz przewodniczącemu Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich oraz Grażynie Wrońskiej-Walczak – dziennikarce specjalizującej się w problematyce kultury języka. Ambasadorem Polszczyzny w piśmie wybrano „mojego faworyta” – Andrzeja Szczeklika. Honorowe tytuły

 otrzymali Janusz Głowacki i Jacek Fedorowicz. Za propagowanie polszczyzny poza granicami kraju tytułem Ambasadora uhonorowano doktor Annę Barańczak, która stwierdziła, że ta nagroda należy się jej studentom z Uniwersytetu Harvarda, którzy są zakochani w naszej literaturze i języku. Honorowe tytuły przyznano Chince, Yi Liun oraz profesor Barbarze Rzyski, która popularyzuje polską historię, kulturę i język w Brazylii, przyczyniając się do integracji tamtejszej Polonii. Młodym Ambasadorem został Bartłomiej Chaciński – dziennikarz zajmujący się współczesnym językiem młodzieżowym. Honorowe tytuły trafiły do Jacka Dehnela oraz Macieja Stuhra. W kolejnej kategorii – Ambasador Polszczyzny Regionalnej – tytuł otrzymała (co odnotowuję z wielką satysfakcją) profesor Dorota Simonides – specjalistka od śląskiego, w dodatku „ambasadorka” naszego humoru, A honorowe tytuły trafiły na Podhale – do zespołu „Trebunie Tutki” oraz Poznania, tam bowiem Juliosz Kubel tworzy swoje felietony w lokalnej gwarze.
A Wielkim Ambasadorem Polszczyzny (tytuł ten przyznaje konsultując się z Radą marszałek Senatu) został znany pisarz Tadeusz Konwicki, który wcześniej dość aktywnie udzielał się w pracach RJP. Po części oficjalnej odbyła się artystyczna – koncert z udziałem Chóru Śląskiej Akademii Muzycznej i Narodowej Orkiestry Polskiego Radia w Katowicach. W jego programie znalazły się utwory kompozytorów polskich, oczywiście z polskimi tekstami.
Tytuł Ambasadora Polszczyzny ma być przyznawany co dwa lata. Pierwsze przyznawano w Katowicach. Na pewno niemała w tym zasługa „naszej Krysi” – pani wicemarszałek Senatu RP, Krystyny Bochenek. Nie wiadomo, gdzie odbędzie się uroczystość następna. Ja natomiast myślę, że to święto polszczyzny mogłoby już tu zostać na zawsze. I nie przemawia tu przeze mnie wyłącznie lokalny patriotyzm. Z estrady Symfonii kilkakrotnie (i to nie tylko w wystąpieniach ludzi z naszego regionu) przypominano, że tutaj lud zachował swój polski język przez 600 lat obcego panowania. Że dzięki temu przetrwała tu Polska. Czy może więc być lepsze miejsce do promowania polszczyzny?

Fotoreportaż na str.  ZNAKI
I TWARZE MIASTA KATOWICE

SPIS TREŚCI
______________________________________________________________________________________________________________

                         Webmaster ALFA