MACIEJ MELECKI

 

 

 Odwidziano

Nic dodać, nic ująć, podarte na fragmenty i skrawki
Obrazy minionych uniesień i przeżyć coraz bardziej nikną
W ściekowych kratkach, sitkach, wywietrznikach,
Oknach czy otworach. Dodawanie i odejmowanie – życie dźgane
Taką osią, nadziewane na oścień wiecznego sumowania.
Cóż, kończy jakąś pracę, lecz teraz o jakiej pracy należałoby
Mówić? Żałoba nie kończy się na żadnej czynności, otwiera
Jeno nowe wnyki, i grasuje po coraz to nowszych
Zakamarkach urojonych pól, gdzie skrytość uchodzi za
Oznakę pogodzenia się z racją bytu, z racją skobla.

Nie ma czego żałować, nie ma niczego, co dałoby się rozdzielić,
Złączyć, obraz jest pełen zamgleń, łamliwy i przezroczysty,
Z którego parująca twarz, staje się jedną wielką zmarszczką,
Spiralną rysą. Chleb z trocin. Poranek jak worek śrutu.
Nic dodać, wszystko ująć w piekący ślad, owe znamię pustki.
I potem chmury urojonych okoliczności, zbiegów i spętleń.
I gdzieś w nich namacalny głos, rozliczne proszenia, szczątkowe
Racje, płowe opowieści, i zbliżanie się do motka kogoś,
Urządzanie sytuacji dzięki gibkim ściegom decyzji, odmów

I podstępnej zgody, by bliżej z kimś, by z nim, nie
Samemu, samemu już nie, choć i tak ostatecznie będzie,
Ale oko iluzji wodzi i wabi. Szerokokątny obraz
Stuprocentowych pomyłek działa jak kompres, gdyż powiedziało się
Całą serię pożegnalnych zaklęć, i ewentualny powrót coraz
Bardziej przeistacza się w kukłę opartą o drzewo, a dalej
Już można szukać tylko nowych pakuł, którymi pozatyka
Się wszystkie szczeliny i szpary, pakuł nowych dni.
Jesteś i cię nie ma. Oto sedno. Jesteś bez tego, jesteś jeszcze
W znikającym wirze i przestajesz już tu sięgać. Potraceni w losie,

Pionowi jak ogłuszone dżdżownice, toczą jeszcze łakomie widzialną
Nicość. Jesteś więc zostawiony na później, tam, gdzie stroszy się
Kościsty krzyk i zaczyna skuwać ból. Kto cię doda, kto
Cię ujmie, ten niczego nie pominie, znajdziesz się bowiem
W trafnym splocie, na marginesie jakieś plaży, ażeby
Płynnie osuwać się w źlebie swojej chromej chwili, by tak już
Pozostać, by pamiętać tylko to, co jest na wciągnięcie ręki,
Tylko ten moment, kiedy nie można już niczego zważyć,
W niczym się pogrążyć, bo odjęcie będzie na tyle spore, że
Czy tu, czy tam, już bez różnicy, już odwidziane, stające się
Nieważką poszlaką błędnego wyboru, wyboru jedynego.
 

 
 

 

Grafika Wojtek Łuka            

 

SPIS TREŚCI
______________________________________________________________________________________________________________

                         Webmaster ALFA