|
Garść
Rzeczy, których się nie zrobiło,
i te miejsca, które zapełniają się
gdy odwracasz głowę.
Kobieta karmiąca gołębie o siódmej rano,
wycięte z pocztówek sylwetki ludzi
przechodzących przed tobą i w tobie,
pozorne stawanie się.
wzrastanie do wnętrza;
wypełnianie tamtych zdarzeń
gwałtownym milczeniem.
Teraz jest droga, znajomy ciężar,
spojrzenie na wznoszących się stopniach,
niepotrzebne sprzeciwy.
Podnoszę wzrok znad rzędu cyfr,
wychodzę z pokoju, zasuwam drzwi.
Patrz, wróciłem.
I garść czarnej ziemi
ze mną.
|