|
Co może mieć wspólnego słynny
poetycki film przyrodniczy „Mikrokosmos”, pokazujący jeden dzień z życia
pięknej łąki pod lasem z ostatnim „Raportem ONZ o stanie środowiska świata”?
Czy nasz zachwyt nad przyrodą, cudem życia jest na tyle dojrzały, by chronić
środowisko naturalne? Jak żyć w konsumpcyjnym świecie, by nasza zachłanność
nie pochłonęła go całkowicie?
Odpowiedzi na takie i podobne pytania zapoczątkował I Festiwal Kultury
Ekologicznej „Zielono mi”, jaki odbywał się od 6-10 listopada br. roku w
katowickim Kinoteatrze „Rialto”.
Pierwszy w województwie śląskim, oczekiwany zielony festiwal adresowany był
nie tylko do zainteresowanych ekologią i ochroną środowiska. Jeszcze
bardziej do tych, którzy uważają, że ekologia nie jest i nie będzie ani ich
życiowym problem, ani priorytetem. Czy słusznie?
Opublikowany na krótko przed rozpoczęciem katowickiego spotkania, czwarty z
kolei ONZ-owski „Raport o stanie środowiska świata” za ostatnie 20 lat oraz,
z nakreślonymi scenariuszami do roku 2050, nie pozostawia złudzeń. Szokuje.
Jego fragment wystarczył, by podczas krótkiego wykładu inaugurującego
zielony festiwal, wstrząsnąć sumieniami słuchaczy.
Najkrócej o sytuacji świata, opisanej i analizowanej w „Raporcie...”,
wypowiedział się Achim Steiner, dyrektor Programu ds. Ochrony Środowiska
ONZ, stwierdzając:...
„w ciągu ostatnich 20 lat zajmowaliśmy się takimi problemami jak energia,
zmiany klimatyczne czy utrata różnorodności biologicznej. Dziś trzeba
przyznać, że jako wspólnota krajów, narodów i gospodarek ponieśliśmy
porażkę”.
Ilustrują ją między innymi zawarte w „Raporcie...” paradoksy naszego globu.
Jego ekonomia, wykreowana naszym wyborem i naszą konsumpcją.
Paradoksy
Świat potrzebuje każdego roku, licząc w dolarach: 9 mld na dostarczenie
ludziom czystej wody; 12 mld na ochronę przed pustynnieniem; 15 mld na
zwiększenie wydajności energetycznej; 17 mld na powstrzymanie wylesienia;
zaledwie milard na ochronę dzikiej przyrody; |
|
Zielony festiwal
na usuwanie zanieczyszczeń także z
gleb – 15 mld; na metody planowania rodziny – 11 miliardów. Łącznie na
wszystkie te cele – 86 mld dolarów. Tych pieniędzy często brakuje.
Tymczasem roczne koszty wojny w Iraku sięgają 290 miliardów dolarów!
Wyliczać można dalej... Podstawową, roczną edukację dla wszystkich dzieci
można zapewnić za 6 mld dolarów, podczas gdy wydatki na kosmetyki w samych
tylko Stanach Zjednoczonych szacowane są na 8 mld dolarów rocznie.
Zapewnienie wody i bezpiecznych warunków sanitarnych dla wszystkich
potrzebujących oceniane jest na 9 mld – o 2 miliardy więcej wydaje Europa po
prostu na.... lody!
Politykę ekologiczną świata naukowcy i ekonomiści dawno już uznali za
katastroficzną. Ban Ki Moon, sekretarz generalny ONZ – po zapoznaniu się z
raportem powiedział krótko: „... te zjawiska mogą w przyszłości stanowić
zagrożenie dla światowego pokoju i bezpieczeństwa”.
Nie myślimy o tym na co dzień. Dlatego celem „zielonego festiwalu” był
pretekst do rozmowy i refleksji, intelektualnej dyskusji o problemach
współczesnego świata, jego licznych zagrożeniach i sposobach zapobiegania
im.
Nasza
odpowiedzialność...
Prezentowane na „Festiwalu”... filmy, wśród nich wybitne i uznane dzieła,
wprowadzające widzów w świat piękna natury, odwołujące się do takich
wartości jak szacunek dla innych istot czy etyczna odpowiedzialność za
globalne i lokalne zagrożenia, miały nie tylko zachwycać. I nie tylko
pokazywać, że naturalne katastrofy w przyrodzie są normą. Jak ta na łące z
„Mikrokosmosu”, spowodowana zwykłym deszczem, który zabija owady i ich
poczwarki. Bo po deszczu, w słońcu, łąka odradza się z jeszcze większą siłą. |
|
Inaczej dzieje się z makroprzyrodą
świata, którą w każdej sekundzie pozbawiamy bezpowrotnie jej życiodajnych
dla nas, zasobów.
Pokazany szkolnej młodzieży jako zaczyn do rozmowy o prawach zwierząt, m.in.
„Marsz pingwinów”, film, który wyreżyserował L. Jaquet, tak się spodobał, że
trzeba było na szybko zorganizować w „Rialcie” dodatkowe seanse. Ten film to
opowieść o cesarskich pingwinach, które co roku, w marcu, na zimnej
Antarktyce podejmują długą, morderczą wedrówkę do otulonego granitowymi
ścianami Oamocku, aby tam odnaleźć idealnego partnera, założyć rodzinę. W
trakcie tej podróży dopada ich głód, ataki drapieżców, czyhają też inne
niebezpieczeństwa. Mimo to ryzykują dla... miłości.
Każdy z prezentowanych filmów jak np. amerykański „Koyaanisqatsi” o
zwariowanym życiu poza równowagą; „Makrokosmos” o ptasich wędrówkach czy
medytacjach nad naszą planetą pt. „Baraka”, robił na widzach wrażenie nie
mniejsze niż głośne hity kinematografii, prowokował do dyskusji. I o to
chodziło.
Spełniło się marzenie inicjatorów Festiwalu i jego merytorycznych opiekunów,
naukowców Uniwersytetu Śląskiego: dra hab. Piotra Skubały, z wydziału
biologii i ochrony środowiska, ekoetyka, filozofa środowiskowego oraz dra
Ryszarda Kulika, psychologa społecznego, zaangażowanego w prowadzenie
edukacji ekologicznej i psychologicznej. „Zielony Festiwal” stał się
prawdziwym impulsem do masowego zainteresowania największymi problemami
współczesnego świata. Dlatego pomysłodawcy zielonego festiwalu już myślą o
ekologicznym, Dyskusyjnym Klubie Filmowym.
Organizatorzy I Festiwalu Kultury Ekologicznej w Katowicach: Silesia Film,
Kinoteatr „Rialto” oraz Centrum Badań nad Człowiekiem i Środowiskiem
Uniwersytetu Śląskiego – współtwórca festiwalu, gwarantują kontynuację tego
przedsięwzięcia. Zwłaszcza, że zawsze mogą liczyć na pomoc finansową
Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
Po tak udanym starcie Festiwal Kultury Ekologicznej „Zielono mi” wpisze się
z pewnością na stałe do kalendarza wydarzeń kultury Śląska. |