|
W służbie ludzkości
Zamienić znaki plus i minus.
Zrobić to z ulgą.
Zrobić to dla cichej i gorzkiej sławy
emisariusza nieuniknionego,
harcownika konieczności,
sługi postępu.
Zrobić to dla nich wszystkich,
nieco niemrawych, niestety i owszem. Ale
czyż istnieje alternatywa dla nowoczesności?
Misja, po prostu.
Postawić plus przed tym, co dotąd niesłusznie
i z ciasnych racji uchodziło za zło.
Postawić minus przed tym, co dotąd opresyjnie
i podstępnie zwano dobrem.
Obnażyć inercyjną naturę przymusu tzw. zgodliwej harmonii,
która jest zmową sojuszu aseksualnych: matron
po menopauzie i celibatariuszy,
czyli kastratów. I która wisi nad Wisłą i Odrą jak trujący
smog i atomowy grzyb razem wzięte.
Odsłonić witalność pychy i wzniosłość agresji,
z których wszelkie życie (czyż bycie nie
jest świątynią nieposkromionego Erosa?). I które – pycha
i agresja – jedyne chronią
wolność, więc i demokrację.
Powiedzieć to wszystko. Choćby i tocząc pianę,
ale tym bardziej dobitnie – za innych,
dla wszystkich.
Podawać przykłady. Wytrzymać plemienne
pohukiwania Dulskich. Mówić przeciwko
kołtuństwu, z cywilną odwagą, w kolorach tęczy, odważnie.
Przemilczeć dyskretnie własną ofiarę (cierpieć
to zwyczajne dla pionierów), na przykład
niełatwe zmiany żon (jest trzecia, jest dobrze:
są możliwe dwie godziny na tydzień z
synem z pierwszego małżeństwa; chodzimy do ZOO,
na karuzele do „Wesołego
Miasteczka”).
Zamienić znaki.
pociąg, okolice Kielc,
18 listopada 2006 roku

Grafika Wojtek
Łuka |