– Panie Profesorze, chciałbym porozmawiać z Panem o
zawartości „cukru w cukrze”, a mówiąc poważnie – zastanawiam się, ilu
Ślązaków pozostało na Śląsku po wszystkich zawirowaniach demograficznych, do
których doszło w czasie ostatnich 100 lat w naszym regionie? Przygotowując
się do rozmowy z Panem zrobiłem to, co jest naturalnym odruchem niemal
każdego trzydziestolatka – wpisałem w Internecie do Wikipedii hasło –
„Ślązacy”. I co znalazłem? Oczywiście definicję: „Ślązacy – grupa etniczna
mająca cechy protonarodu. Zamieszkują głównie Górny Śląsk na terenie Polski
i Czech oraz na emigracji Niemcy i Stany Zjednoczone, istnieją też mniejsze
skupiska Ślązaków w całej Europie. Potocznie – także wszyscy mieszkańcy
całego Śląska”. Co Pan na to?
– Taaak… z taką potocznością można w mediach często się spotkać. Myślę, że
główną przyczyną zamieszania było nazwanie obszaru administracyjnego,
którego częścią jest Górny Śląsk województwem śląskim, a przecież ono jest
śląskie tylko w jednej trzeciej.
– No właśnie – rozmawiając o ilości Ślązaków na Śląsku nie uciekniemy od
konieczności zdefiniowania obszaru, na którym żyją. Już wiemy, że nie będzie
to całe województwo śląskie.
– To całkowicie inny twór. Natomiast jeśli chodzi o czynnik, który
kulturowo, a zwłaszcza językowo mógłby się wiązać z Górnym Śląskiem, to
obszar dawnego województwa katowickiego i część województwa opolskiego jest
chyba najbliższe ideałowi. Polecam Panu książki moich kolegów, historyków,
którzy od lat piszą o tym jak zmieniały się granice Górnego Śląska. Są one
umowne, ale z drugiej strony nie na tyle, żeby nie toczyć o nie dyskusji
politycznych.
– Zdefiniowaliśmy obszar, teraz przez Panem trudniejsze zadanie: odpowiedź
na pytanie, kim są Ślązacy?
– Definicji jest bardzo wiele. Jeżeli przyjmiemy najbardziej ogólną z nich i
moim zdaniem całkiem niezłą, a mianowicie taką, że Ślązakiem jest ten, kto
się nim czuje i utożsamia się z kulturą Górnego Śląska, to będziemy mieli do
czynienia z bardzo dużą grupą ludzi. Ja jednak jestem zwolennikiem innej
definicji, bardziej demograficznej – że Ślązakiem jest ten, kogo
przynajmniej dziadek urodził się na Górnym Śląsku. Jeśli przyjmiemy taką
tezę, no to grupa ludzi spełniających takie wymagania ulegnie drastycznemu
zmniejszeniu.
– Moja mama pochodzi z Dąbrowy Górniczej, ojciec ze Słonima, który kiedyś
był na terenie Polski, ja urodziłem się w Katowicach… Czyli zgodnie z tą
definicją Ślązakiem nie jestem…
– Przyznaję, że to definicja bardzo ortodoksyjna. Przy tak dużym natężeniu
ruchów migracyjnych, z jakimi mieliśmy do czynienia w ciągu ostatnich
dziesięcioleci, Ślązaków ściśle pasujących do tej definicji musielibyśmy
szukać na pograniczu województwa opolskiego, albo w familokach na obrzeżach
miast. Ja na przykład przez wiele lat podkreślałem, że jestem Ślązakiem z
dziada pradziada. I co się okazało po bardziej wnikliwych badaniach? Że
jedna z moich babć jest z Kielc…
– Jak by powiedział prawdziwy Ślązak – jest Pan częściowo krojcokiem…
– … żeby nie użyć obraźliwego słowa „gorolem”. Ale na to bym się już nie
zgodził…
– Czy używanie gwary również |
|
|
Z profesorem
Marianem Mitręgą
demografem z Uniwersytetu Śląskiego,
rozmawia
Jarosław Juszkiewicz
|
Moja
babcia
pochodzi
z Kielc…
definiuje
Ślązaka?
– Myślę że tak. Mamy bardzo wielu sympatyków, którzy mówią, że czują się
Ślązakami, ale sądzę, że jeśli nie posługują się gwarą to nie do końca
rozumieją np. ducha niektórych żartów i są takimi… „niedokończonymi”
Ślązakami.
– Spróbujmy zatem użyć tej pańskiej, nieco ortodoksyjnej klasyfikacji.
Ślązacy to ludzie mieszkający tutaj w trzecim pokoleniu. Ile takich osób
mieszka teraz na Śląsku?
– Nie znam badań demograficznych, które podawałyby konkretną liczbę. Nie
wiem, czy w ogóle takie opracowania istnieją. Jeśli spojrzymy na wyniki
powszechnego spisu ludności, gdzie użyto kategorii „narodowość śląska” to
pamiętamy, że wybrało ją około 270 tysięcy osób, czyli odnosząc to do ilości
mieszkańców starego województwa katowickiego – mniej niż 10 procent. Ja
sądzę, że w rzeczywistości jest to około 25. procent, ale nie więcej niż 30
procent mieszkańców dawnego województwa katowickiego. Jeśli zaś chodzi o
język, to znowu wkraczamy na grząski grunt – były prowadzone takie badania,
ale posługiwanie się gwarą jest nawet w odniesieniu się do tych 10 procent
czymś rzadkim, bo na ogół mówimy po prostu dość niechlujnym językiem z
charakterystycznymi końcówkami i akcentem uchodzącym za śląski.
– A zatem co czwarty mieszkaniec Górnego Śląska jest Ślązakiem. A pozostałe
75 procent. Kim są ci ludzie?
– Mieszkańcami Górnego Śląska.
– Skąd oni się tu wzięli?
– Z całego świata, oczywiście jeśli jako „świat” będziemy rozumieli kolejne
fale migracji. Pierwsza taka fala pojawiła się po III Powstaniu Śląskim i
napłynęła z zaprzyjaźnionego województwa małopolskiego, czyli z Krakowa. Ci
ludzie objęli przede wszystkim stanowiska w administracji tworząc
inteligencję na Górnym Śląsku. Tuż po odzyskaniu niepodległości nie było
natomiast emigracji zarobkowej do kopalń. Co więcej, wielu górników ze
Śląska wyemigrowało w poszukiwaniu pracy do Belgii i Francji. Homogeniczność
Śląska była do 1939 roku zachowana. Instytucje takie jak Sejm Śląski
umacniały wiarę w autonomię. Masowe ruchy migracyjne zaczynają się po II
wojnie światowej, kiedy Śląsk z racji zmiany granic
Polski został celowo
zaludniony masą emigrantów z rubieży wschodnich. Nieco później masowo
osiedlali się u nas wysiedleńcy akcji „Wisła”. Po 1956 roku olbrzymia ilość
ludzi osiedliła się w Rybnickim Okręgu Przemysłowym. Na początku lat 50.
mieszkało tam 3 tys. osób. W 1978 roku już 100 tys. Po wojnie przyjeżdżali
tu do pracy ludzie z całej Polski. Kiedy w 1989 roku robiliśmy badania |
|
demograficzne w przemyśle górniczym na Śląsku pracowało
prawie 420 tys. ludzi. Wożono wtedy ludzi do pracy z odległości ponad 100
kilometrów. Ci ludzie zresztą byli pierwszymi ofiarami restrukturyzacji
górnictwa. Autobusy przestały po prostu przyjeżdżać. Ci najemnicy nie
zostali przez nikogo zauważeni i żadnych rekompensat nie otrzymali.
– A wpływy niemieckie?
– Z czasów swojej młodości pamiętam, że można było jeszcze kiedyś usłyszeć
na ulicy w Katowicach język niemiecki. Nie twierdzę, że to byli Niemcy. Po
prostu kończyli niemieckie szkoły, więc byli to Ślązacy, którzy otrzymali
taki, a nie inny typ edukacji. Dziś to już bardzo rzadkie zjawisko. Akcja,
która zakończyła się w latach 70. spowodowała wyjazd grupy 120 tys. ludzi. W
województwie opolskim jest na pewno mniejszość niemiecka i dwunarodowe
pokolenie Ślązaków, którzy mają obywatelstwo niemieckie. I to tam należy ich
szukać.
– A Lwowiacy?
– To jednak Dolny Śląsk.
– Panie Profesorze, a Bytom i Gliwice?
– Zdziwi się Pan, ale te towarzystwa kulturowe liczą po kilkaset osób. Nie
jest to zjawisko masowe.
– Ciekaw jestem w jaki sposób obecna, emigracja zarobkowa do Europy
Zachodniej wpłynie na strukturę demograficzną na Śląsku? Jak wiemy, Ślązacy
to osoby wyznające kult pracy i właśnie do takiej ciężkiej pracy zapewne
wyjeżdżają do Anglii czy Irlandii…
– Jeśli chodzi o kierunki i strukturę społeczną emigracji nie są prowadzone
w tej chwili badania na masową skalę. W momencie kiedy rozstaliśmy się z
kartami przekroczenia granic straciliśmy nad tym kontrolę. Prowadzone są
minibadania w środowiskach emigrantów, czyli już za granicą. Na razie ta
emigracja nie obejmuje Niemiec – kto miał tam wyjechać – już wyjechał w
latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Powiem teraz może rzecz
niespecjalnie popularną, ale powtarzam – jestem Ślązakiem. Ślązacy nie są
grupą, która jest zachwycona nowinkami, zmianami i pogonią za
innowacyjnością, nawet w tych najmłodszych pokoleniach. To bardzo pracowici
ludzie, dla których pracę trzeba było zawsze zorganizować. I dlatego myślę,
że ich ryzyko migracyjne specjalnie nie pociąga.
Ostatnio ukazała się
ciekawa statystyka: blisko 70 procent ludzi, którzy wyemigrowali z Polski
ocenia ten wyjazd jako upokorzenie.
– A Ślązacy są dumni…
– Może to nie duma człowieka bogatego, ale takiego, który to, co ma, chowa
głęboko w sercu i w duszy. Dlatego myślę, że wśród grupy emigrującej
młodzieży nie ma bardzo wielu Ślązaków.
– Dziś co czwarty mieszkaniec Śląska jest Ślązakiem. A jak to będzie
wyglądało za 20 lat?
– Niech Pan zwróci uwagę na pułapkę, którą sobie założyliśmy przyjmując że
Ślązakami są ci, którzy mieszkają tu w trzecim pokoleniu. Zgodnie z tą
definicją za 20 lat ci, którzy mieszkają tu dziś w drugim pokoleniu staną
się Ślązakami A zatem liczba Ślązaków powinna się zwiększyć. Udało się
zatrzymać odpływ ludzi z Górnego Śląska. Jeśli wszystkie pomysły na ten
region, o których często się mówi, wypalą – to jeszcze przez wiele lat
będzie to miejsce, do którego warto przyjeżdżać, żeby robić karierę i
realizować swoje plany życiowe.
– Dziękuję za rozmowę. |