Eustachy Rylski to pisarz, który zadebiutował bardzo
udanie. Nie związany ze środowiskami literackimi napisał na początku lat 80.
XX wieku książkę, która wówczas wywołała wielką dyskusję. Wydane w 1984 roku
w książce „Stankiewicz. Powrót” dwa opowiadania, opatrzone tymi tytułami,
zachwyciły krytyków i czytelników odmiennym spojrzeniem na historię
narodowych powstań. Eustachy Rylski stworzył w debiutanckiej prozie
bohaterów innych niż twórcy wielkich dzieł narodowych.
Bohater tytułowego opowiadania, Stankiewicz, syn powstańca styczniowego,
służy w carskiej armii. Jako carski oficer mści się na kozaku Demiańczuku,
który w 1863 roku zabił mu ojca. Ale motywami zemsty nie są wzniosłe ideały
wolnościowe czy narodowe. Zemsta jest tylko kwestią wyrównania rachunków
osobistych. Szykanowanie kozaka ma charakter wypełniania rodowej powinności,
która nakazuje synowi ukarać zabójcę ojca. Zresztą Stankiewicz lekcje
literatury woli brać u niemieckich romantyków niż polskich wieszczów,
dlatego nie ma w nim krztyny uduchowionego patriotyzmu. Jest za to
przywiązanie do munduru i wierność oficerskiej przysiędze. Nic dziwnego, że
literaturoznawcy porównywali debiutancką prozę Rylskiego do odbrązowiających
powstańcze mity opowiadań Jarosława Iwaszkiewicza i Stefana Żeromskiego.
Mniej życzliwie przyjęła krytyka literacka drugą książkę pisarza, wydany w
1987 roku zbiór trzech opowiadań „Tylko chłód”. Zdzisław Pietrasik po
opublikowaniu książki zauważył w „Polityce”, że utwory te nie mają już tak
atrakcyjnej fabuły. „Trzy historie opowiedziane w zbiorze »Tylko chłód« nie
są nadzwyczaj porywające” – dowodził Zdzisław Pietrasik. Ale chwalił
publicysta „Polityki” autora za „dobry styl, dar narracji, umiejętność
budowania postaci”.
Tytułowe opowiadanie dotyczyło okresu stalinowskiego. Jego bohater
uczestniczył w ubeckiej intrydze i próbował nakłonić znanego naukowca do
napisania artykułu. Drugi tekst zatytułowany „Refren” to opis życia
starzejącej się aktorki, która wprowadza młodą dziewczynę w arkana
aktorskiego zawodu. Najciekawsze niewątpliwe w tym zbiorze jest opowiadanie
„Dziewczynka z hotelu »Excelsior«”. Historię dziewczynki, która niczym nimfa
wywabia na pełne morze dorosłego mężczyznę, nawet sfilmowano. W tym
opowiadaniu, pozbawionym odniesień do polityki, doszukać się można
egzystencjalnej prawdy o zmęczeniu życiem. Jest zarazem ten tekst opowieścią
o poszukiwaniu złudzeń i konieczności ich hodowania w swoim umyśle, żeby nie
popaść w skrajne zniechęcenie. Tyle że w opowiadaniu Rylskiego poszukiwanie
złudzeń kończy się śmiercią bohatera.
Choć chłodniej przyjęte niż debiut, kolejne opowiadania Rylskiego dowiodły,
że autor zna się na pisarskiej robocie i jego pojawienie się na literackim
firmamencie nie było przypadkiem. Krytycy i czytelnicy z niecierpliwością
zatem oczekiwali na kolejne książki Rylskiego. I czekali kilkanaście lat. W
tym czasie życie literackie w Polsce odmieniło się. Po 1990 roku upadły
państwowe wydawnictwa. Pisarze wyrzekli się wypełniania posłannictwa wobec
Ojczyzny i rodaków.
Książka Eustachego Rylskiego, która ukazała się w 2004 roku, uwzględnia
zmieniającą się rzeczywistość. Bohaterem powieści Eustachego Rylskiego
„Człowiek w cieniu” jest Aleksiej Rański. Aleks to samotny mężczyzna, z
zawodu notariusz. Nie ma żony ani potomstwa. Prowadzi samotnicze życie. Jego
kontakty rodzinne ograniczają się do rozmów z matką Swietłaną i ciotką Lubow.
A życie uczuciowe Rańskiego ogranicza się do erotycznych spotkań z
eleganckimi rosyjskimi prostytutkami, których spory wybór ma w Warszawie lat
90. XX stulecia. Bo akcja najnowszej powieści toczy się właśnie po
ustrojowych przemianach w Polsce. Co charakterystyczne, czasy te widziane są
przez pisarza przez pryzmat gangsterskiego bogacenia się. Rański jako
notariusz pracuje u warszawskiego gangstera Sebka Pasławskiego. Pomaga
gangsterowi od strony prawnej legalizować nieczyste interesy z gangami i
przemyt towarów do nowo kapitalistycznej Rosji.
Rański gardzi swoim chlebodawcą. Uważa go za prostego dorobkiewicza, ale
ceni pieniądze, które od gangstera dostaje. Sam Pasławski z kolei lubi
dręczyć swoim prymitywizmem wyniosłego notariusza. Ta elegancka izolacja
Rańskiego od trywialnego świata podejrzanych interesów bierze się z
pochodzenia notariusza, który jest wnukiem rosyjskiego białego generała z
czasów rewolucji bolszewickiej. Dzieje dziadka, ojca, matki i ciotki
Rańskiego poznajemy dzięki retrospekcji, jaką Rylski wplata we współczesną
narrację powieści. W tych fragmentach najnowszej prozy Eustachy Rylski
nawiązuje do tematyki swoich wcześniejszych opowieści. Bohaterami „Powrotu.
Stankiewicza” byli biali oficerowie walczący podczas rewolucji po stronie
cara. Jest zatem powieść „Człowiek w cieniu” kontynuacją pisarskich rozważań
na temat skomplikowanych losów rosyjskich uchodźców. Dziadek Rańskiego i
jego ojciec znajdują po upadku carskiej Rosji schronienie w Polsce i we
Włoszech. Zaznają okupacyjnych upokorzeń, a nawet kolaborują z Niemcami.
Dotkliwe piętno na ich losach odciska stalinizm. I wszyscy Rańscy obsesyjnie
tęsknią za matką Rosją, państwem idealnym. Zauroczeni są rosyjską literaturą
i sztuką. To piękne wyobrażenie utraconej Rosji pomaga im przeżyć w za
ciasnej Polsce i ohydnych trywialnych czasach. Urodzony w Polsce po II
wojnie światowej Aleks Rański ma także zakorzeniony w świadomości mit
wyniosłej arystokratycznej matki Rosji. Podczas podróży sentymentalnej
statkiem po Wołdze, a na wycieczkę w stepy wyjeżdża za namową matki, Rański
próżno doszukuje się śladów wymarzonej Rosji. Widzi tylko chęć |
|
|
O pisarstwie
Eustachego Rylskiego

Eustachy Rylski
|
|
RYSZARD
BEDNARCZK
|
Biało-gwardyjskie gangsterstwo
bogacenia
się i szarość codziennego życia. Z niesmakiem i zdziwieniem obserwuje
„nowych Ruskich” pozbawionych wykwintnych manier i znajomości kultury dawnej
Rosji.
Co ciekawe, właśnie ta sentymentalna podróż staje się początkiem zguby
Rańskiego. Na pokładzie rzecznego statku wycieczkowego poznaje tajemniczego
inżyniera. Postać to zagadkowa i niejednoznaczna. Przypomina szlachetnego
rosyjskiego postępowego inteligenta, który łączy w sobie wszystkie dobre
cechy mitycznej Rosji. Inżynier nieoczekiwanie zjawia się po kilku
miesiącach w Warszawie i spotyka z Rańskim w restauracji. Podczas rozmowy
wyjawia swoje utopijne wizje uratowania Rosji i świata. Jawi się jako
nieszkodliwy intelektualny maniak. Ale kim jest inżynier, tego do końca
pisarz nam nie wyjawia. Jak to już wielokrotnie już czynił w swojej prozie,
Eustachy Rylski także i w najnowszej powieści nie wyjaśnia wszystkiego do
końca. Pozostawia margines swobody do domysłów i interpretacji. I w gruncie
rzeczy to nie wiemy, czy inżynier to znany gangster zwany Wilkiem Stepowym.
Mimo to Pasławski skrytobójczo zabija inżyniera, podejrzewając własnego
notariusza Rańskiego o zdradę i knowanie z rosyjskimi gangami. Nie jesteśmy
pewni, kto zabił w końcu samego Rańskiego. Rosyjscy gangsterzy czy Gites,
następca Pasławskiego na stołku szefa gangu. A może Rański popełnił
samobójstwo?
Takie niedopowiedzenie i kończenie akcji powieści śmiercią bohatera znane
jest już z wcześniejszych powieści Rylskiego. W niejasnych okolicznościach
giną Stankiewicz, Demiańczuk, Rogojski – bohaterowie debiutanckiej książki
Eustachego Rylskiego. Wręcz powielony z wcześniejszych powieściowych postaci
jest sposób odczuwania Rańskiego. Tak jak Zygmunt, bohater opowiadania
„Tylko chłód”, Rański jest poza zasadami etycznymi. Nie uznaje moralnej
wzniosłości w naturze człowieka. Uważa, że życie sprowadzone jest do
zwierzęcej egzystencji, do ulegania popędom i instynktom. Choć zawsze w
głowach bohaterów tlą się marzenia o lepszym utopijnym świecie, jednak
nieistniejącym w realnym życiu. „Chłódł od środka. Chłodny z natury,
cierpiał, kiedy pod wpływem agresji, chamstwa, pospolitości rozpalała się w
nim neurotyczna gorączka” – charakteryzuje Eustachy Rylski uczucia bohatera
„Człowieka w cieniu”.
Te znane już z twórczości Rylskiego motywy rozwijane są jednak w innym
otoczeniu i czasie historycznym. Bohater „Człowieka w cieniu” żyje u schyłku
XX wieku w Warszawie ogarniętej szałem ustrojowych przekształceń. Nie jest
to okres heroicznych wyborów. Wybranie śmierci nie jest czynem bohaterskim,
ale raczej aktem godnym odnotowania przez kroniki kryminalne brukowców. I na
tym polega słabość najnowszej powieści Rylskiego. Pisarz sięga po materię
współczesną, co się mu chwali, ale ulega pokusie uproszczeń. Jego powieść
przypomina trochę kryminał z ambicjami. Razi upraszczające widzenie Rosjan,
dawnych najeźdźców i ciemiężycieli Polaków, tylko jako współczesnych
gangsterów bądź pogrążonych w nostalgii potomków carskiej Rosji. Ten schemat
jest jakby żywcem ściągnięty z telewizyjnego serialu „Ekstradycja”, w którym
rosyjski agent KGB, były bolszewik współcześnie może być jedynie gangsterem.
Brak w powieści Rylskiego próby ścierania się z narodowymi mitami, jak w
przypadku debiutanckiego opowiadania „Stankiewicz”. Opisana rzeczywistość
lat 90. ubiegłego stulecia po transformacji ustrojowej jest banalna jak i
niektóre refleksje o mitycznej Rosji. Więcej w tradycyjnej trzecioosobowej
narracji powieści drobiazgowych szczegółów, które świadczą o kolorycie
lokalnym i czasach akcji, ale nie uwznioślają narracji, nie nadają jej
wartości ponadczasowych. Najwyraźniej Rylski po upadku realnego socjalizmu
nie potrafił początkowo znaleźć dla swojego pisarstwa wielkiego tematu,
jakby przytłoczyła go trywialność przemian, jakie zaszły w Polsce na
przełomie stuleci.
Jednak już w czwartej powieści „Warunek”, opublikowanej w 2005 roku, prozaik
porzuca tematykę współczesną na rzecz problematyki historycznej.
Najwyraźniej przestała go kusić chęć opisu teraźniejszości i powrócił do
opowiadania o dziejach polskich XIX-wiecznych oficerów tułaczy. Sięgając
ponownie po polską problematykę i dylematy szwoleżerów, tym razem z czasów
wojen napoleońskich, doprowadził swoją prozę znowu na wysoki poziom |
|
literacki. Tym razem akcję powieści umieścił w Rosji podczas
marszu wojsk Napoleona na Moskwę.
I ponownie Rosja, która jest krajem fascynującym, ale i okrutnym,
przerażającym swoim ogromem i nieobliczalnością, staje się tłem opowieści o
losach polskich oficerów, tyle że w Wielkiej Armii Napoleona podbijającej
carskie imperium. Rosyjski krajobraz wpływa na nastrój i postępowanie
bohaterów powieści na równi z wojną i klęską Wielkiej Armii. Nie byłby
Rylski sobą, gdyby nie odarł z wielkości Napoleona i jego bohaterskich
żołnierzy.
Wyprawa wojsk cesarza Francuzów na Rosję jawi się w utworze Rylskiego jako
jeden wielki chaotyczny wielonarodowy poryw wojsk nie prowadzonych żadną
ideą. Zanikły w armii napoleońskiej idee rewolucyjnej równości i uwielbienie
dla cesarza. Żołnierzy do walki prowadzi jedynie chęć wojaczki i
awanturnictwo. Nawet polscy szwoleżerowie zagubili myśl narodowego
wyzwolenia Ojczyzny. Postępowaniem litewskiego hrabiego Andrzeja Rangułta i
jego antagonisty porucznika Semena Hoszowskiego, syna popa, kierują emocje i
chciwość. Czyny innych żołnierzy wynikają z tych samych niskich pobudek.
Jedynymi wartościami cenionymi przez szwoleżerów są wojenna sława i honor. –
Bijemy się o sławę żołnierską i honor, mój chłopcze. Gdyby miało chodzić
tylko o Polskę, to bym się tak nie upierał – mówi generał Lamont do Rangułta.
Jednak właśnie ten honor staje się przyczyną powikłania losów obu bohaterów.
Hrabia Rangułt, stary napoleoński wiarus, który uczestniczy w
republikańskich i cesarskich wojnach od początku, spotyka przypadkowo pod
Moskwą porucznika Hoszowskiego, kuriera sztabowego. Niezaplanowane spotkanie
doprowadza do pojedynku między oficerami. Powodem są obraźliwe słowa
wypowiedziane przez oficerów. Najpierw pojedynkują się na pistolety. Rangułt
chybia, a wystrzał Hoszowskiemu uniemożliwiają sztabowcy generała Lamonta,
którzy wkraczają do pałacu, będącego kwaterą wojsk. Pojedynek zbrojny
zamienia się jeszcze tej samej nocy w rywalizację podczas gry w kości.
Hoszowski wygrywa kosztowności i pieniądze szwoleżerów Rangułta. Urażony
oficer okrada wojskową kasę i przegrywa i te pieniądze. W końcu w pojedynek
oficerów miesza się generał Lamont i wymyśla sprytną intrygę. Zezwala
Hoszowskiemu na zabicie hrabiego Rangułta w pojedynku. W ten sposób
uratowany zostanie honor Rangułta, który za kradzież i tak zginąłby od kul
plutonu egzekucyjnego. Ale Hoszowski, jakby przeczuwając, że jego też
generał planuje zgładzić, a zwłaszcza kierując się poczuciem przyzwoitości i
żołnierskim honorem, zabija sekundantów generała Lamonta. Obaj oficerowie
dezerterują z Wielkiej Armii. W chłopskich przebraniach, złączeni niedolą,
zmierzają na Litwę. Zawiązuje się między nimi nić sympatii, choć ciągle
spierają się ze sobą. W męczącej wędrówce tracą resztki sił i honoru, a w
dodatku są świadkami odwrotu armii Napoleona spod Moskwy. – Że dzieląc ból,
mdłości, gorączkę, rany i dymienice, każdy coś drugiemu ujmuje i wyzwala go
w jakiejś mierze z własnej udręki. Ich szansą była wspólność. Toteż z lękiem
jeden myślał o śmierci drugiego, przewidując, że wszystek ból zwali się na
tego, który pozostanie. Każdy myślał więc częściej o drugim niż o sobie –
pisze Rylski.
Nieoczekiwana przyjaźń oficerów przetrwa po powrocie do Nekli, majątku
Rangułta. Tam umierający na suchoty Rangułt w imię honoru uratuje
Hoszowskiego przed linczem szwoleżerów ze szwadronu. Po śmierci Rangułta
Semen wdaje się jeszcze w romans z jego siostrą Anną. Poznaje Hoszowski
także tajemniczą klątwę rzuconą na ród Rangułtów. W końcu postanawia
kontynuować żołnierską karierę i strzec legendy Rangułta, mężnego
szwoleżera. – Semen Hoszowski, strażnik legendy – przedstawia się w karczmie
dwóm szlachetkom.
Powrót do wielkiego tematu historycznego sprawił, że powieść Rylskiego
dorównuje jego debiutanckim opowieściom. Nie zatracił pisarz umiejętności
opowiadania interesujących historii. W klasycznej, bardzo oszczędnej,
trzecioosobowej narracji kreśli prawdziwe postacie z krwi i kości.
Wiarygodne są motywy postępowania szwoleżerów. Ciekawe są powieściowe
intrygi i nagłe zwroty akcji. Same losy oficerów co rusz zaskakują barwnymi
i wcale nie papierowymi sytuacjami.
Ale jest równocześnie powieść Rylskiego „Warunek” opowieścią o tworzeniu i
obalaniu mitów. Pisarz demaskuje narodowy mit o patriotyzmie Polaków
służących w armii Napoleona. Szwoleżerowie polscy bardziej przypominają
najemników i awanturników szukających przygód niż świętych młodzianków
gotowych ginąć na ołtarzu Ojczyzny. Znowu prozaik – jak w swoim debiucie –
polemizuje z dziełami narodowych wieszczów. Szwoleżerowie nie walczą dla
Boga i Ojczyzny. Nie giną dla cesarza i ideałów braterstwa i równości.
Wojują, bo przywykli do bitew i pojedynków. Utkwili w świecie wojny na dobre
i nie wyobrażają sobie życia bez wojaczki. A na polu bitwy najważniejszymi
wartościami są męstwo i honor. Na przykładzie losów Semena Hoszowskiego
Rylski ukazuje w powieści „Warunek” to, jak kłamliwa jest legenda o
nieskazitelnym honorze i męstwie szwoleżerów i zarazem ujawnia, jak puste
byłoby życie bez mitów. Pisarz daje też przewrotnie do zrozumienia, że
świadomość nieprawdy, zawartej w każdej legendzie, nie przeszkadza w wierze
w mit i jego kultywowanie.
Zatem barwne historyczne fabuły wymyślane przez Eustachego Rylskiego służą
nie tylko bawieniu czytelników, ale i budzeniu refleksji o narodowym losie
oraz przewartościowaniu sądów na temat ojczystych dziejów. |