EKOLOGIA_pasek.jpg (10945 bytes)

– Lasy beskidzkie zagrożone są jak nigdy dotąd. Wyobraża Pan sobie nasze Beskidy bez lasu?
– Nie, chociaż takie już były. Lasy Beskidu Śląskiego zaczęły znikać w XVI wieku. Wówczas to wędrujące łukiem Karpat pasterskie plemiona wołoskie zamieniały je na łąki i hale. I to wcale nie w dolinach, lecz głównie w wyższych partiach gór. Tam naturalne lasy zostały najwcześniej przetrzebione.
– W wysokich górach wyręby są najtrudniejsze...
– Urządzanie pastwisk w wyższych partiach gór miało swoje uzasadnienie. Chroniło owce przed groźnym pasożytem, motylicą, dziesiątkującą ich stada na nizinach. Zabójczy dla owiec owad wysoko nie docierał. Był to więc wybór korzystny dla ludzi i owiec, ale nie dla trwania lasu. Rozpoczęty wówczas w Beskidach wyrąb naturalnych drzewostanów, m.in. jodeł, buków czy jawora jest praprzyczyną jego dzisiejszych problemów z ich przetrwaniem. Wraz z wyrębem drzew zmieniło się życie biologiczne w glebie. Zniknęły z niej miliony mikroorganizmów, tworzących przebogaty ekosystem leśny. Szacujemy, że 70 proc. wszystkich organizmów, występujących w przyrodzie w naszej strefie klimatycznej jest związana z lasami. Dotąd odkryliśmy niespełna dziesiątą ich część. Nie wiemy wszystkiego o funkcjonowaniu ekosystemu leśnego. Dziś przyroda koryguje to, co człowiek kiedyś bezwiednie zniszczył.
– Jednak lasy powróciły w beskidzkie góry...
– To prawda, ale... w drugiej połowie XIX wieku o kondycji nie tylko ówczesnych lasów, ale i ich przyszłym losie zdecydowała nie przyroda, lecz człowiek. Na Żywiecczyźnie rozwijało się wtedy bardzo dynamicznie hutnictwo i przetwórstwo drewna. Tamten przemysł potrzebował dużo twardego drewna, jako głównego surowca enegetycznego. Rąbano głównie buk i jawor. Od XVI do XIX wieku i w drugiej jego połołowie na Górnym Śląsku prawdziwy rozwkwit przeżywało górnictwo węglowe. Rosło zapotrzebowanie na drewno kopalniakowe i budulcowe. Szybciej niż kiedykolwiek musiały rosnąć lasy.
– Rosły szybko?
– Lasy zachodniej części Karpat w dużej części należały wówczas do dóbr rządowych monarchii austriackiej. Te żywieckie były prywatnymi dobrami Habsburgów. Dlatego zgodnie ze zdobyczami ówczesnej nauki niemieckiej, zaczęto tu wprowadzać, w miejsce dotychczasowych lasów mieszanych, bardzo popularne wówczas monokultury świerkowe. Nasiona szybko rosnących w tej strefie klimatycznej świerczyn, pochodzace z różnych stron Austro- Węgier rozprowadzano po całej Europie przez firmę Wienerneustadt. Wymieszały się wówczas trwale także nasze rodzime odmiany świerka beskidzkiego z jego obcymi genotypami. Okazało się to zgubne w skutkach.
– Dorodne świerki istebniańskie zawsze budziły podziw?
– Mówiło się nawet, że Beskid Śląski i Żywiecki świerkiem stoi. Jeszcze w końcu XX wieku odbywały się tu międzynarodowe konferencje naukowe, poświęcone świerkowi. Ekotyp polskiego świerka istebniańskiego, pochodzący z terenów morarchii austro-węgierskiej był nie tylko chlubnym przykładem zachowania tego gatunku. Był wyjątkowym okazem piękna, potęgi i bogactwa lasu, dostarczajacego również najlepszego drewna. Zachwycali się nim szczególnie naukowcy ze Szwecji, Norwegii i Niemiec. Na południu Szwecji świerki wprowadzane w XIX wieku sztucznie, wyginęły już pod koniec lat siedemdziesiątych ub. wieku. Nie powiodły się wielokrotne próby ich ratowania. Nie tylko tam. W latach osiemdziesiatych Europę poraziła katastrofa świerczyn w Górach Izerskich, dokąd docierały zabójcze dawki zanieczyszczeń przemysłowych. Nie udało się ocalić przed śmiertelną katastrofą świerczyn w Bawarii.
Martwy obecnie bawarski las „zamknięto” w granicach parku narodowego.
My się jeszcze nie poddajemy. Ale w staraniach o przedłużenie życia beskidzkim lasom, kreślimy różne scenariusze.
– Jest aż tak źle?
– Nie mogę być w tej ocenie optymistą. Las stworzony przez naturę jest ekosystemem niezwykle skomplikowanym i doskonałym zarazem. Człowiek nie potrafi idealnie go odtwarzać. Popełniał błędy. Dziś przyroda sama koryguje to, co człowiek kiedyś zmienił w imię własnego interesu, nie zdając sobie sprawy ze skutków tej ingerencji.
Drzewa leśne, w przeciwieństwie do upraw rolnych, nie rosną same. Nie potrafią funkcjonować, odżywiać się bez swoich symbiontów czyli otoczenia naturalnej dla lasu mikroflory i mikrofauny glebowej. Tymczasem lasy beskidzkie w XIX wieku zakładano na gruntach porolnych, na siedliskach niesprzystosowanych dla nich przez

 

 


Rozmowa
z dr. inż. Kazimierzem
Szablą,

dyrektorem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach

 

Beskidy bez lasu?

przyrodę. Przygotowanie naturalnego podłoża dla lasu trwa przez życie co najmniej dwu pokoleń drzew. Dwieście, nawet trzysta lat. I jest to zaledwie początkowa faza tworzenia się zdrowej jego podstawy. Nie da się jej przyśpieszyć, jak chciano to czynić w XIX i XX wieku. W tym bowiem czasie trwa wymiana gatunków leśnych, od tych pionierskich po docelowe.
Ówcześni właściciele lasów Żywiecczyzny nie posiadali wystarczajacej wiedzy na temat znaczenia siedliska leśnego. I to w Beskidach znacznie różniło się od warunków glebowych i klimatycznych świerka, pochodzącego np. z wysokich Alp czy delty Dunaju. Czas pokazał, że posadzone w wielu miejscach Europy, pochodzące z Austrii, z różnych źródeł ekotypy świerka, są mniej odporne na ekstermalne warunki pogodowe, szkodniki. Ciepłolubny świerk z delty Dunaju nie wytrzymuje w okresie wegetacyjnym późnowiosennych przymrozków, jakie w Beskidach zdarzają się nagminnie. Dobrze za to w środowisku tych gór rośnie rodzimy buk. Bo jego genotyp uwzględnia okres kiełkowania, dostosowany do beskidzkiego klimatu. Trwa on od kilku do trzydziestu, czterdziestu dni. Jeśli buk wystartuje wiosną do życia za wcześnie, jeszcze przed przymrozkami, zginie. Ten późniejszy będzie rósł i nabierał odporności na wszelkie ekstermalne nawet zjawiska pogodowe. Także ataki huraganów. Oznacza to, że zmienność genetyczna buka wpisana jest w przetrwanie tego beskidzkiego ekotypu. Zabezpiecza go przed wyginięciem. Mądrość przyrody zakodowana jest w genach roślin. Nie można jej lekceważyć.
– Są i inne przyczyny zamierania świerczyn w Beskidach...
– Kolejna to zanieczyszczenia przemysłowe, które najmocniej atakowały beskidzkie lasy w latach 70. i 80. Opadały na lasy w postaci kwaśnych deszczów. Zmieniły chemizm i biologię leśnej gleby na tyle, że lepiej poczuły się w niej organizmy patogeniczne lasu niż te, żyjące z nim w symbiozie.
Najgroźniejszymi okazały się grzyby patogeniczne z rodzaju opieniek. Niszczą one system korzeniowy drzewostanów, zmniejszając równocześnie ich odporność na zagrożenia. U podnóża Beskidu Małego i Śląskiego opieńki pojawiły się masowo ponad pół wieku temu. Na początku lat 50. ubiegłego stulecia w nadleśnictwie Andrychów wyginęły m.in. z tego powodu świerczyny, zakładane w Beskidzie Śląskim i Żywieckim w XIX w. Na ich miejsce już wówczas wprowadzono drzewostany bukowo-jodłowo-jaworowe. I trochę rodzimego świerka.
Przebudowany wówczas las, także w Ustroniu i Bielsku, jest dziś najmniej zagrożony. W przeciwieństwie do tego z wyższych partii gór. Najstarszego, którego drzewostany, zachowywano w dużym stopniu pod presją społeczną. Wbrew zdrowym zasadom przebudowy współczesnego lasu.
Inna przyczyna to największe od trzech lat susze. Zdarzały się też w okresie wegetacyjnym, gdy śnieg spada na zamarźnietą glebę, topnieje i spływa, a nie wsiąka w glebę. Wysokie temperatury ostatniego lata sytuację lasów w Beskidach jeszcze pogorszyły. Zmieniający się klimat jest wyjątkowo niekorzystny dla słabych świerków. Sama przyroda usytuowała je tam, gdzie opady są dla nich wystarczające. Tam, gdzie deszczu spada najmniej, jak w całej środkowej Polsce, świerk w naturze prawie nie występuje.
Lato 2006 roku było najsuchsze i najgorętsze w całym powojennym okresie pomiarów meteorologicznych. Tak wysokie temperatury są typowe dla rejonu

 Morza Śródziemnego i Czarnego. Zbyt ciepły dla lasów świerkowych był też sierpień i wrzesień ubiegłego roku. Susze nie byłyby tak groźne, gdyby nie zniszczona zanieczyszczeniami gąbczasta, magazynująca wodę, grzybnia. Zbudowana z grzybów mikoryzowych, wsród nich borowików, maślaków, gąsek, kurek i innych.
– Grzyby w funkcjonowaniu ekosystemu lasu są bezcenne...
– Drzewa leśne, w odróżnieniu od zdecydowanej większości roślin naczyniowych, nie potrafią odżywiać się same. To grzyby karmią las. Pobierają pokarm z gleby, przerabiają go i przekazują drzewom. Te symbiotyczne, których w naszej strefie klimatycznej doliczyliśmy się 1400 gatunków, tworzą gabczastą grzybnię. I bronią też las przed rozmaitymi patogenami, wirusami, bakteriami i owadami. Wytwarzają wokół systemów korzeniowych drzew strefę ochronną, wydzielając antybiotyki, fitohormony. Tak dzieje się w zdrowym lesie.
Beskidzkiemu grozi katastrofa. Także z powodu starości drzew. Optymalny wiek rębności dla osłabionych zanieczyszczeniami i szkodnikami świerczyn to 100, 110 lat. Najstarsze w Beskidach liczą sobie 150 lat i więcej. Nie można dłużej czekać. By ratować las, trzeba przyśpieszać jego przebudowę. Zgodnie z dostępną dziś wiedzą naukową, przy użyciu najlepszych technik i technologii. Zastępować stare, chore drzewa o obcym rodowodzie – rodzimymi gatunkami. Bezbłędnie dostosowywać je do beskidzkich siedlisk. W reglu dolnym i środkowym drzewostany świerkowe winny być zastąpione sosną, dębem, także bukiem, jodłą, jaworem, jesionem. W dolinach potoków dobrze czuje się jesion i modrzew, ale i pośród innych drzew także rodzimy świerk. W reglu środkowym może go być więcej, ale jest to miejsce najlepsze dla jodły i buka. Dopiero w górnym reglu, gdzie opadów jest najwięcej, rodzimy świerk może dominować. Takiej przebudowy musimy dokonać jak najszybciej, na powierzchni 24 tys. hektarów górskiego lasu.
– Zdążycie przed klęską?
– To zależy od tego, czy natura pozwoli nam rozłożyć przebudowę lasu w czasie. Czy sytuacji nie pogorszy zmieniający się dalej klimat. Czy osłabionych drzewostanów nie powalą atakujące go huragany? Czy wreszcie poradzimy sobie z pasożytami i szkodnikami lasu. Gdybyśmy przed pół wiekiem najstrasze świerki pozostawili samej naturze, dziś mogłyby już rosnąć młodsze, rodzime, silniejsze.
I odpornijesze na trwający od pół wieku atak opieńki miodowej. Jej potężna, zakorzeniona w leśnym siedlisku od kilkuset lat grzybnia, może mieć w naszej strefie klimatycznej kilka kilometrów długości i tyle szerokości. Powoduje zgniliznę korzeni drzewostanów. Redukuje je. Dziś opieńkową zgnilizną korzeni objęte są drzewostany północnych fragmentów Beskidu Śląskiego oraz Żywieckiego. Walka osłabionego lasu z tą chorobą jest skazana na niepowodzenie. Bo atakuje go również kornik drukarza. Dobił on lasy świerkowe w górach Europy.
Kornik drukarz i czterooczak świerkowiec, są ostatnim ogniwem w procesie zamierania lasu. W tym beskidzkim, zagrożonym szkodnikami, jest mniej więcej 10 milinów drzew. Cały nasz wysiłek wiosną tego roku będzie skupiony na walce z nimi. Czy będzie skuteczny, skoro metody jego naturalnego zwalczania wymagają, by do każdego drzewa człowiek podchodził z pułapką przynajmniej kilkakrotnie w ciągu roku? Zastanówmy się nad realnością tych poczynań. Ale i tak najbardziej boimy się suszy w czasie wiosennej i letniej wegetacji. Takiej, jak w ubiegłym roku. Jeśli się powtórzy, będziemy bezsilni...
– Z naturą nie wygramy?
– Jeśli przyroda wykazuje dużą determinację do zmiany jakiejś formacji roślinnej, to człowiek wyposażony w najlepszą wiedzę i dysponujacy najlepszymi środkami technicznymi nie jest w stanie tego procesu powstrzymać. I chociaż w Beskidach nie jest jeszcze tak groźnie jak w Górach Izerskich, bo rośnie młode pokolenie lasu, a i kolejne czekają na swój czas w leśnych bankach genów, to ich trwanie jest niepewne. Zwłaszcza, że aż 40 proc. lasów beskidzkich to lasy prywatne. W nich nie prowadzi się tak zdecydowanej walki z zagrożeniami jak w lasach państwowych.
– Myśli Pan, że świerki znikną z Beskidów, nie pomoże program ich ratowania?
– Jeśli zmiany klimatyczne będą postępować w tempie ostatnich lat, wszystko wskazuje na to, że świerk wycofa się na północ. Nie tylko świerk jest w niebezpieczeństwie. Masy drewna, jakie pozyskujemy z cięć sanitarnych w 1995 roku są najwyższe w całym powojennym 60-leciu. Dalsze wylesienia są nieuniknione. Znacznie mogą przekroczyć planowe odnowienia beskidzkiego lasu.
Jolanta Matiakowska

SPIS TREŚCI
______________________________________________________________________________________________________________

                         Webmaster ALFA