Po raz trzeci w swej historii najwyższą godność akademicką
nadała najstarsza uczelnia Górnego Śląska. Po Henryku Mikołaju Góreckim i
Krystianie Zimermanie, 14 grudnia 2006 roku doktorem honoris causa
katowickiej Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego został prof.
Andrzej Jasiński.
Ta uroczystość zelektryzowała, dla wielu bowiem oczywistym był w niej udział
Krystiana Zimermana, największego pianisty naszych czasów, którego Andrzej
Jasiński był jedynym – po ojcu, Marianie Zimermanie – nauczycielem, a także
promotorem honorowego doktoratu swego ucznia 14 marca 2005 roku. Uczelnia na
dzień poprzedzający uroczyste posiedzenie Senatu zaplanowała nawet specjalny
koncert z okazji urodzin 70. prof. Andrzeja Jasińskiego (Częstochowa, 23
października 1936) oraz 50. – Krystiana Zimermana (Zabrze, 5 grudnia 1956).
Zaproszenia na ów wieczór były jeszcze ostrzej reglamentowane, niż na
nadanie godności. Dla Profesora zagrali na nim Jego wspaniali wychowankowie.
Program „z kluczem”, złożony z utworów najczęściej dawanych na bis, nie bez
humoru objaśniał słuchaczom Jubilat, który w finale sam zasiadł do
fortepianu i zafascynował, za co zebrał ogrom braw i morze kwiatów. Tego
wieczoru i następnego dnia Krystiana Zimermana w Katowicach jednak nie było
(poza symboliczną obecnością na ekranie). Nie mógł.
Znając przyjacielskie więzy prawdziwie łączące Panów i ich domy – ja w to
wierzę. Powodów nie podano, ale przekonany do wielkiej mądrości Zimermana,
po prostu wiem, że rezygnacja pianisty z przybycia do Katowic była słuszna.
Ten przyjazd zdominowałby przecież wielkie święto Profesora! Nie Krystian by
to zrobił, ale media, które rzuciłyby się na te jego „pięć minut” w
rodzinnych stronach. Ta nieobecność pozwoliła dwóm wspaniałym dniom Akademii
Muzycznej pozostać wielkim świętem wyłącznie Andrzeja Jasińskiego.
Grudniowa uroczystość uzmysłowiła głęboką mądrość katowickiej Akademii
Muzycznej w procedurze nadawania najcenniejszej godności akademickiej.
Pięknie mówił o tym otwierający uroczyste posiedzenie Senatu, Jego
Magnificencja Rektor prof. Eugeniusz Knapik, nawiązując do słów swego i
innych – profesorów Moniki Sikorskiej-Wojtachy, Czesława Stańczyka i Józefa
Stompla – autorów listu do Rady Wydziału Wokalno-Instrumentalnego uczelni,
wnioskodawców honorowego doktoratu dla prof. Andrzeja Jasińskiego. Pierwszy
odbierał tę godność twórca, urzeczywistniający najwyższe wartości polskiej
kultury, drugi – jeden z największych pianistów, ten którego interpretacja
ożywia dzieło twórcy.
W prof. zw. Andrzeju Jasińskim uhonorowano znakomitego
wychowanka uczelni, wielkiego pianistę i zarazem jednego z największych,
charyzmatycznych pedagogów naszych czasów, tego, który wie i doskonale
potrafi dzielić się ową wiedzą z innymi. Dzień wcześniej, podczas
urodzinowego koncertu Andrzej Jasiński od Katedry Fortepianu, którą kierował
przez 26 lat (1972-1996 i 2003-2005) otrzymał zamiast kwiatów symboliczne
drzewko. Jak wyjaśniła Monika Sikorska-Wojtacha, obecna kierowniczka
katedry: mocno już zakorzenione – niczym częstochowianin Andrzej Jasiński w
kulturze Śląska i bogatych tradycjach swojej uczelni, o silnym – jak
Profesor – pniu i z wieloma różnorodnymi gałęziami, symbolizującymi Jego
tolerancję i pietyzm mądrej opieki nad tak różnorodnymi talentami swych
uczniów, jak Krystiana Zimermana, Joanny Domańskiej, Zbigniewa Raubo,
Roberta Marata, po Beatę Bilińską, Magdalenę Lisak czy Huberta
Salwarowskiego. Drzewko, którego rozmaite gałęzie oni reprezentują, Profesor
obiecał zasadzić w swoim ogrodzie.
Słysząc tę deklarację, nazwałem je w myśli drzewem mądrości. To przecież
Andrzej Jasiński stwierdził kiedyś: – Nikt nie będzie dobrym pianistą, jeśli
nie będzie dobrym muzykiem, a nie będzie dobrym muzykiem, jeżeli nie będzie
dobrym człowiekiem. Ta pedagogiczna zasada wydaje się być prostym
odwróceniem konstatacji o procesie stawania się zawodowym pianistą: najpierw
jest się człowiekiem, potem człowiekiem emocjonalnym, potrzebującym dzielić
się swymi emocjami z drugim człowiekiem, dalej wrażliwym na otaczające nas
piękno, które odbija się również w sztuce, dalej wrażliwym na treści, jakie
niesie z sobą muzyka i dopiero na tym tle – pianistą zdobywającym coraz
lepszą technikę (Andrzej Jasiński w dzień przed promocją w opublikowanej w
ramach „Biblioteki katowickiej” nakładem Akademii Muzycznej w Katowicach,
książce Iwony Bias i Moniki Biedy Andrzej Jasiński – artysta i człowiek).
Mądre to słowa, ale Profesor o swych metodach prowadzących do wirtuozerii i
artyzmu w pierwszym – już doktora honoris causa – wykładzie, nie bez humoru,
powiedział: Stawiam tylko pytania, zdawkowo na nie odpowiadam, i po
amatorsku filozofuję. Za Pablem Casalsem powtórzył też, że „interpretować
można tylko poprzez własną osobowość, łącząc zawarte w utworze emocje twórcy
z własnymi”. |
|
|
Trzeci doktorat honorowy Akademii Muzycznej
im. Karola Szymanowskiego
|
|
MAREK
SKOCZA
|
Profesor
Andrzej Jasiński
– mistrz nad mistrze
Potrzeba
tu jednak taktu i skromności, by własną indywidualnością służyć i pomagać –
nigdy przeszkadzać. Tę służebną rolę wykonawcy w stosunku do kompozytora i
słuchacza podkreślał zawsze artysta pełen godności – Tadeusz Żmudziński.
Respektowanie tekstu utworu – widomego znaku woli kompozytora – było dla
niego obowiązkiem i pierwszym krokiem do szukania prawdy artystycznej.
Najpierw „co” a później „jak”.
Promotorem uroczystego przewodu doktorskiego honoris causa był prof. Józef
Stompel – stażowy równolatek Andrzeja Jasińskiego w katowickiej uczelni, w
której po raz pierwszy spotkali się w połowie czerwca 1952 roku, na
egzaminach wstępnych do ówczesnej Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej.
Obydwaj pozostali w niej do dziś, choć obydwóch nieustannie świat kusi do
siebie. Bywają w nim raz za razem, koncertując, zasiadając w jury
największych konkursów i prowadząc fortepianowe klasy mistrzowskie od Stanów
Zjednoczonych po Japonię, ale swojej Alma Mater pozostają wierni.
Role recenzentów uroczystego przewodu doktorskiego władze uczelni powierzyły
prof. Kazimierzowi Gierżodowi ze stołecznej Akademii Muzycznej i prof.
Jerzemu Sulikowskiemu z uczelni bydgoskiej. Spisany łaciną dyplom podpisali:
rektor katowickiej AM, prof. zw. Eugeniusz Knapik, prawny promotor przewodu,
prof. zw. Józef Stompel i dziekan Wydziału Wokalno-Instrumentalnego, prof.
Zygmunt Tlatlik. W uroczystym posiedzeniu Senatu katowickiej AM udział
wzięli przedstawiciele władz uczelni, nie tylko artystycznych ze Śląska i
całego kraju, ministerstw kultury i szkolnictwa wyższego, samorządowych i
państwowych władz wojewódzkich. Byli – prezydent Katowic, Piotr Uszok,
Henryk Mikołaj Górecki i Wojciech Kilar, szefowie krajowych i regionalnych
instytucji kulturalnych, na czele z Narodowym Instytutem Fryderyka Chopina
(na urodzinowym koncercie dzień wcześniej obdarzył Jubilata faksymile
rękopisu jednego z utworów Fryderyka Chopina) i Filharmonią Śląską. Z
przyjaciółmi przybyła i rodzina Profesora, z żoną Adolfiną, de domo
Wasilewską. Dziękujemy Ci, Adziu! – powiedział Józef Stompel, pomny, że
artyści swoje sukcesy w dużym stopniu zawdzięczają swoim towarzyszkom życia,
które ich wspierają, często doradzają, niejednokrotnie odciążając od wielu
codziennych spraw. Redakcja „Śląska” też pokłoniła się Doktorantowi.
Urodzony 23 października 1936 roku w Częstochowie od najmłodszych lat żył w
atmosferze umiłowania sztuki muzycznej. Początki nauki gry na fortepianie
dawał mu ojciec, organista. Sześcioletni Andrzejek czytał już dobrze nuty i
oddawał się lekturze sonat Mozarta. Rodzice, mimo trudnych warunków
wojennych zapewnili więc synowi kontakt z profesorem Zbigniewem Drzewieckim,
u którego przez pół roku w okupowanej Warszawie Andrzej pobierał lekcje. Po
wojnie uczęszczał w Częstochowie do szkół ogólnokształcących i do szkoły
muzycznej, które ukończył w wieku niecałych 16 lat. To dlatego potem został
najmłodszym studentem katowickiej Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w
klasie prof. Władysławy Markiewiczówny. Nie miał 14 lat, gdy z orkiestrą
symfoniczną wykonał Koncert fortepianowy g-moll Feliksa
Mendelssoha-Bartholdy’ego.
W 1956 roku Andrzej Jasiński zdobył wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie
Mozartowskim. W Międzynarodowym Konkursie im. George’a Enescu w Bukareszcie
(1958) wziął udział mimo kontuzji palca. Nie dotarł do finału, ale to tam
zauważył go Carlo Zecchi, pod batutą którego 3 lata później dał swój
pierwszy (nie studencki i nie konkursowy) zagraniczny i transmitowany
koncert w Turynie, wykonując z tamtejszą orkiestrą radiową Mozartowy Koncert
d-moll KV 466. W 1959 roku ukończył studia dyplomem z wyróżnieniem, a w
następnym roku triumfował w Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im.
Marii Canals w Barcelonie. To wtedy – pierwszy raz po wojnie polski pianista
i w ogóle artysta spoza krajów, ówcześnie uważanych za socjalistyczne,
zwyciężył w międzynarodowym turnieju. I po raz pierwszy na |
|
barcelońskim konkursie zdarzyło się, że pierwszą nagrodę
jurorzy przyznali jednogłośnie! Za tym sukcesem przyszło stypendium, które
Andrzej Jasiński wykorzystał na studia u Magdy Tagliaferro w Paryżu.
Koncertował coraz więcej. Dziś jest wymarzonym pedagogiem. Za rektorem
Eugeniuszem Knapikiem snuć możemy refleksję: Czy przełomową w wyborze
kariery i dalszej drogi życiowej była dla Andrzeja Jasińskiego owa chwila,
gdy prof. Władysława Markiewiczówna zleciła swojemu nowemu asystentowi
opiekę pedagogiczną nad małym chłopcem, mówiąc: „zaopiekuj się nim, z niego
będzie Ktoś”? Miała rację, bo Krystian Zimerman jest w świecie Kimś. Andrzej
Jasiński przeszedł zaś w Katowicach wszystkie szczeble kariery naukowej i
pedagogicznej, w 1990 roku zostając profesorem zwyczajnym. W latach
1972-1996 i 2003-2005 kierował Katedrą Fortepianu w swej uczelni. Jego klasę
ukończyło 48 absolwentów, z których 14 otrzymało dyplomy z wyróżnieniem.
Prowadził też klasę w Wyższej Szkole Muzycznej w Stuttgarcie (1979-1982).
Uczył w szkołach muzycznych II stopnia. Jest wykładowcą niezliczonych,
najbardziej renomowanych kursów mistrzowskich w wielu krajach Europy – w
Niemczech, Holandii, Francji, Hiszpanii, we Włoszech, Austrii, Szwajcarii, a
dalej: w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, w Ameryce Południowej – w
Argentynie, Brazylii, Urugwaju, a także w Azji – w Chinach, na Tajwanie i w
Japonii, aż 18 razy. Zajęcia z młodzieżą Profesor prowadzi w języku polskim,
angielskim, włoskim, francuskim bądź hiszpańskim, a gdy potrzeba – także po
niemiecku i rosyjsku.
W pewnych okresach grywa więcej, w innych mniej, ale nigdy nie zaprzestał
swej działalności koncertowej. Jak mówił prof. Kazimierz Gierżod, dorobek
artystyczny Andrzeja Jasińskiego jest bardzo bogaty. Koncertował
wielokrotnie niemal we wszystkich filharmoniach Polski – z Filharmonią
Narodową i Filharmonią Śląską na czele, występował też na festiwalach
pianistycznych m.in. w Słupsku i Dusznikach. Na podkreślenie zasługuje fakt,
że geografia miejsc koncertów Pianisty na terenie kraju obejmuje obok
wielkich sal koncertowych również ośrodki w mniejszych miastach, gdzie
ludzie oczekują na spotkania z muzyką, na spotkania z wielkim artystą.
Zagraniczne trasy koncertowe wiodły zaś Andrzeja Jasińskiego m.in. przez
Niemcy, Francję, Hiszpanię, Włochy, Czechy, Słowację, Rosję, Ukrainę,
Mołdawię, Kazachstan, Uzbekistan, aż do Japonii czy Ameryki Południowej.
Nagrywa też dla licznych rozgłośni radiowych i telewizyjnych oraz na płyty
utwory Bacha, Mozarta, Beethovena, Bacewiczówny, Chopina, Ivesa, Łuciuka,
Szalonka, Szeligowskiego, Szymanowskiego, Twardowskiego. W 2005 roku w
Japonii ukazało się nagranie wideo wykładu Andrzeja Jasińskiego, obszernie
ilustrowanego Jego grą, na temat interpretacji Mazurków Fryderyka Chopina (2
płyty DVD firmy IMC Master Classes Series). Zdaniem prof. Jerzego
Sulikowskiego, nie ma w tym wykładzie żadnej pozy, jest pokora wobec piękna
tej muzyki, ale też pewność artysty, który posiadł głęboką wiedzę o danym
dziele – i z radością dzieli się nią z innymi.
Od 1974 roku prof. Andrzej Jasiński był członkiem jury, a często
przewodniczącym, ponad 60 pianistycznych konkursów międzynarodowych. Wśród
nich są tak słynne, jak Międzynarodowy Konkurs im. Fryderyka Chopina w
Warszawie (siedmiokrotnie, dwukrotnie był przewodniczącym jury), Konkurs im.
Królowej Elżbiety w Brukseli, Konkurs im. Piotra Czajkowskiego w Moskwie,
Konkurs Van Cliburna w Forth Worth w Teksasie. W jurorskich gremiach ceniony
jest za nieustanne podążanie do jak najpełniej zobiektywizowanego i
sprawiedliwego sędziowskiego werdyktu.
Ogromnie stremowany i wzruszony, w swym pierwszym wykładzie doktora honoris
causa, prof. Andrzej Jasiński w jasny, klarowny sposób mówił o swej drodze
artysty i pedagoga. Dziękując za zaszczyt stania się następcą światowej
sławy artystów, profesora Henryka Mikołaja Góreckiego i Krystiana Zimermana,
już na wstępie wyznał: Mam również świadomość, że na tej sali znajdują się
wybitni artyści, zasłużeni pedagodzy uczelni, z którymi z powodzeniem
mógłbym zamienić się miejscem – ich proszę o wyrozumiałość.
Ośmielam się
przyjąć ten wielki honor w przekonaniu, że jest to wyraz uznania dla całego
środowiska akademickiego Uczelni, która w ciągu blisko 80 lat kultywuje
wartości, bez których nie może obyć się kulturalne społeczeństwo – wartości,
które czynią życie człowieka piękniejszym, bogatszym. Wykład skonkludował
zaś słowami: Wszyscy, którym muzyka jest bliska, niezależnie od tego czy
uprawiamy ją zawodowo, amatorsko, czy jesteśmy jej miłośnikami – melomanami,
stanowimy wielką, rozumiejącą się bez słów rodzinę. Oby ta rodzina w
społeczeństwie była coraz liczniejsza i oby – jak życzy sobie tego Wojciech
Kilar – nasz kraj stawał się przez to coraz lepszy |