W udzielonym „Twojej Muzie” wywiadzie (Rekolekcje na
smyczki?, nr 4/17) dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Współczesnej
„Warszawska Jesień” Tadeusz Wielecki mówi, że ten znalazł się obecnie „w
całkiem nowym momencie swojej historii”, gdyż minęły dawno czasy, gdy muzyka
współczesna budziła ogromne zainteresowanie i można było ograniczać się do
jej prezentowania w nobliwych salach Filharmonii Narodowej i Akademii
Muzycznej. Festiwal „wyszedł w miasto”, dla jego imprez szuka się miejsca w
studiach, kościołach, halach fabrycznych, obiektach nowoczesnej
architektury, plenerach. Zmieniła się też w ostatnich latach jego
publiczność. Miejsce zainteresowanych nowościami muzycznymi profesjonalnych
muzyków-kompozytorów, wykonawców, krytyków, coraz częściej zajmuje młodzież,
i to niekoniecznie ta, która z muzyką wiąże swe plany życiowe, a po prostu
zainteresowana jest tym, co dzieje się w kulturze. To dla niej wydaje się
nawet specjalny quasi-przewodnik po festiwalowych wydarzeniach z
zachęcającymi do udziału w koncertach efektownymi zapowiedziami np.
„Podwodna inauguracja” (Atlantis Petera Eőtvősa), czy „Śmierć i szaleństwo w
Wytwórni Wódek” (Tod und Wahnsinn Arnouda Noordegraafa), albo „Dwanaście
pięknych, starych odbiorników” (Das atmende Klarsein Luigi'ego Nona na flet
basowy, mały chór i live electronics).
Nic dziwnego, że na koncertach Warszawskiej Jesieni fraki, smokingi i
garnitury w wielu wypadkach ustąpiły miejsca dżinsom i swetrom, a gorącą
atmosferę niektórych koncertów, zwłaszcza nocnych, podgrzewają piski i
okrzyki zachwytu rodem z koncertów muzyki rockowej, zaś odpowiednie efekty
świetlne, a bywa, że zachowania wykonawców, przypominają czasy modnych
kiedyś happeningów.
Młodych melomanów do muzyki współczesnej najbardziej skutecznie przekonują
młodzi wykonawcy, a wśród polskiej młodzieży muzycznej – studentów czy
świeżo upieczonych absolwentów wyższych uczelni, zainteresowanych
nowatorskimi prądami w sztuce nie brak, stąd w programach Warszawskiej
Jesieni coraz częściej występują nowo powstałe, złożone z nich zespoły. Od
kilku lat, jak we wzmiankowanym wywiadzie informuje dyrektor Wielecki,
realizowany jest projekt młodzieżowego zespołu polsko-niemieckiego w ramach
polsko-niemieckich warsztatów nowej muzyki, którym patronuje Festiwal
„Warszawska Jesień” i Deutscher Musikrat. Z młodych zespołów, które zdobyły
sobie już znaczną renomę w zakresie wykonawstwa muzyki nowej dwa znajdują
się na Górnym Śląsku.
W ubiegłym roku bardzo dobre recenzje z Warszawskiej Jesieni otrzymała
założona osiem lat temu przez Marka Mosia, mająca w swoim dorobku już kilka
występów na |
|
Ekspansja
Ślązaków
Warszawskiej Jesieni, Orkiestra Kameralna
Miasta Tychy AUKSO. Wykonaniem niezwykle trudnej kompozycji Répons Pierre'a
Bouleza wsławiła się w ubiegłym roku Orkiestra Nowej Muzyki z Katowic,
której szefuje kompozytor Aleksander Lasoń; po udanym zeszłorocznym występie
zaproszono zespół również na ten rok i to z kolejnym wymagającym dziełem
Bouleza – Dérive 2. Z Ensemble Phoenix z Bazylei wystąpił w tym roku znany z
awangardowych dokonań młody kontrabasista i kompozytor katowicki Aleksander
Gabryś.
Jeśli dodać do tego maraton kwartetów smyczkowych w wykonaniu
Kwartetu Śląskiego, trzy występy Zespołu Śpiewaków Miasta Katowice „Camerata
Silesia” i zamykający 49. Warszawską Jesień koncert Narodowej Orkiestry
Symfonicznej Polskiego Radia, to można mówić o wyjątkowo dużym udziale
muzyków naszego regionu w tegorocznym polskim święcie muzyki współczesnej.
Dodać należy, że również repertuarowo obecność muzyki rodem z Katowic
została silnie w nim wyartykułowana. Utwory Witolda Szalonka, Henryka
Mikołaja Góreckiego, Andrzeja Krzanowskiego, Aleksandra Lasonia i Eugeniusza
Knapika stanowiły ważne pozycje w zdominowanym w tym roku przez polską
muzykę Festiwalu.
Co zaprezentowano? Była Jesień przede wszystkim przeglądem dorobku polskich
kompozytorów w zakresie kwartetu smyczkowego, od początku tego festiwalu po
chwilę bieżącą. W dwóch podwójnych co do czasu trwania koncertach Kwartet
Śląski wraz z Kwartetem „Dafô” wykonały w Sali Kameralnej Filharmonii
Narodowej dziewiętnaście (!) kwartetów smyczkowych, począwszy od IV Kwartetu
Grażyny Bacewicz, który dał jej zwycięstwo w Konkursie Kompozytorskim w
Brukseli, a zaprezentowanego na I Warszawskiej Jesieni w 1956 roku, poprzez
Kwartety W. Lutosławskiego, K. Pendereckiego, T. Bairda, Z. Krauzego, K.
Meyera, A. Panufnika, P. Szymańskiego, A. Krzanowskiego, E. Knapika, A.
Lasonia, S. Krupowicza, Barbary Buczek, Z. Bargielskiego, K. Knittla, W.
Szalonka, H.M. Góreckiego i T. Wieleckiego, którego Konieczność i przypadek
na kwartet smyczkowy i media elektroniczne miał na tegorocznej Jesieni swe
prawykonanie. Wyczyn to |
|
niebywały, doceniony przez jury Nagrody „Orfeusz”, które –
przyznając to wyróżnienie „za szczególnie wartościowe wykonanie utworów
kompozytorów polskich na Warszawskiej Jesieni” Andrzejowi Bauerowi (koncert
w Warszawskiej Wytwórni Wódek „Koneser”), podkreśliło zarazem nadzwyczajną
wartość dokonania artystycznego Kwartetu Śląskiego i Kwartetu „Dafô”.
Przygotowana przez swego stałego dyrygenta Szymona Bywalca do kolejnej
prezentacji dzieła Pierre'a Bouleza Orkiestra Muzyki Nowej z Katowic
wystąpiła pod dyrekcją francuskiego Jeana Deroyera, wyspecjalizowanego w
wykonawstwie muzyki wielkiego współczesnego kompozytora francuskiego. Występ
w Studio Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego we
wzbogaconej wyświetlanymi w tle dwujęzycznymi planszami Warszawskiej Jesieni
2006, przy tonącej w mroku estradzie i zaciemnionym audytorium, z pewnością
wywarł na wypełniającej je publiczności duże wrażenie tak muzyką, jak i
niezwykłą scenerią. Z trzech występów Cameraty Silesia najbardziej
spektakularnym był występ z Canticum Canticorum Salomonis Krzysztofa
Pendereckiego pod dyrekcją Petera Hirscha, również w Studio Polskiego Radia.
Z niekłamanym podziwem przyjęto odznaczające się prawdziwą maestrią
techniczną wykonanie.
Nie mniejsze wrażenie pozostawił występ w Akademii Muzycznej im. Fryderyka
Chopina, w którym zespół w zmniejszonym składzie pod dyrekcją swej szefowej
Anny Szostak wykonał Das atmende Klarsein Luigi’ego Nona. W trzecim swym
występie „Camerata Silesia” wspomagała Chór Polskiego Radia w Krakowie w
skomponowanym w 2005 roku monumentalnym dziele Eugeniusza Knapika
Introduction to Mistery – prologu do dramatu muzycznego Moby Dick (według
powieści Hermana Melville'a) na tenor, chór mieszany i orkiestrę, które to
dzieło w znakomitym wykonaniu
NOSPR pod dyrekcją Gabriela Chmury stanowiło efektowny finał tegorocznej
Warszawskiej Jesieni.
Był to festiwal bogaty swą różnorodnością. Znalazły się na nim obok
kompozycji znanych z poprzednich festiwali – kompozycje, które zdążyły już
wejść w krwioobieg życia koncertowego, kompozycje nowe i najnowsze (ponad 20
prawykonań, ponad 30 pierwszych wykonań w Polsce). Wykonano monograficzny
koncert twórczości chóralnej Henryka Mikołaja Góreckiego (bardzo dobry
występ Chóru Opery i Filharmonii Białostockiej pod dyrekcją Violetty
Bieleckiej w kościele św. Jacka), zaprezentowano trzy dzieła
muzyczno-sceniczne (w tym premierę opery Zygmunta Krauzego Iwona księżniczka
Burgunda według Witolda Gombrowicza w Teatrze Wielkim). |