Po raz czwarty zorganizowano tę ogromną imprezę, za którą stoi Muzeum w Gliwicach i jego dyrektor Leszek Jodliński, któremu każdorazowo udaje się wraz ze swymi współpracownikami przekonać do tej inicjatywy nie tylko władze miejskie, ale także inne instytucje i w ogóle znajdywać sojuszników. Muzeum nie ma być ciałem martwym – taka myśl zapewne pojawiła się na początku – lecz żywą materią, otwartą na różne działania w obszarze kultury. Ma przestać kojarzyć się z tym, co zmurszałe i statyczne. Zwracając się w przeszłość, ma dynamizować naszą zbiorową pamięć. Godzi się podkreślić, że wszystkie imprezy w ramach Gliwickich Dni Dziedzictwa Kulturowego są bezpłatne. Ściągają tysiące uczestników i widzów.
W tym roku hasło przewodnie brzmiało: „Iustitia et industria. Architektura utylitarna Gliwic”. Nie zdołamy wymienić i nazwać tego wszystkiego, co zaproponowano w ciągu jednego z pięknych wrześniowych weekendów. Pomińmy zatem wystawy stałe, dostępne we wszystkich oddziałach Muzeum. Dostrzeżmy przynajmniej te czasowe, z których większość blisko korespondowała z myślą przewodnią tegorocznych Dni. W Willi Caro obejrzeć można było (niektóre ekspozycje są otwarte do dziś): Fenomeny i Fantomy. Gliwickie środowisko fotograficzne 1951-2000, W 210 rocznicę powstania Gliwickiej Huty. Korespondencja Johna Baildona ze zbiorów Archiwum Państwowego w Katowicach Oddział w Gliwicach oraz Dawny Teatr Victoria w dokumentach i zabytkach. Ponadto organizowano spacery po mieście pod opieką Adama Bednarskiego, który wcześniej wygłosił wykład na temat osiedli robotniczych w Gliwicach. Odbył się także koncert wieczorny.

W Zamku Piastowskim otwarto wystawy: Pierwsza Dekada. Gliwice 1945-1956, Rynek w Toszku – najnowsze badania Działu Archeologii Muzeum w Gliwicach, Szubienica w Lubaniu. Gdzie zbrodnia tam i kara – sprawiedliwość w wiekach nowożytnych.
Na przedpolu Zamku czynne były kramy rzemieślnicze.
W Oddziale Odlewnictwa Artystycznego otwarto wystawę specjalną: W 210 rocznicę powstania gliwickiej Królewskiej Odlewni Żeliwa. Rzeźbiarze i modelarze związani z Gliwicką Hutą do 1945 r., a w Muzeum Historii Radia i Sztuki Mediów, czyli dawnej Radiostacji

Pod patronatem „Śląska”


KRZYSZTOF KARWAT
 

Iustitia
et industria
 

Gliwice – Czas na radiostację! Polskie zabytki na liście światowego dziedzictwa UNESCO i przygotowano prezentację multimedialną Panorama miasta z wieży gliwickiej Radiostacji.
Szczególną uwagę poświęcono budynkom związanym z gliwickim sądownictwem. Zorganizowano zbiorowe wycieczki do starych i nowych siedzib sądów różnych szczebli. I otwarto kolejne ekspozycje: Gliwickie sądy w starej fotografii, Pickelhauba i historie szpitalne, Z wojskowych dziejów Gliwic. Od koszar do gmachu sądu. Rewitalizacja obiektów zabytkowych, Czas zatrzymany. Ballestremowie i dyrekcja dóbr w Gliwicach. W Palmiarni pokazano Parki i ogrody Gliwic w starej fotografii, a w Porcie 200 lat gliwickiego portu (odbyły się także rejsy statkiem spacerowym Goplana). W Parku Chopina śpiewały chóry i grały orkiestry dęte. W ramach imprez towarzyszących na dziedzińcu pałacu w Pławniowicach odbył się koncert musicalowo-operowy. Ponadto zaproszono do Wielowsi (jeden z najciekawszych cmentarzy żydowskich) i do Toszka, ale także zwiedzano podziemia kopalni Sośnica. Odbył się rajd rowerowy.
Finał miał miejsce w Ruinach Teatru Miejskiego. Pokazano prapremierowy spektakl pt. Hamlet gliwicki. Próba. To najnowsze dzieło Videoteatru „Poza” Piotra (Petera) Lachmanna i Jolanty Lothe, z udziałem Zbigniewa Konopki i (wirtualnie w prologu) Stanisławy Łopuszańskiej. Temu zdarzeniu artystycznemu warto poświęcić więcej miejsca, bo było atrakcyjnym i wyjątkowo spektakularnym podsumowaniem Dni, których program łączył przeszłość z dniem dzisiejszym, odważnie wkraczając w sferę polsko-niemieckich stosunków, wyławiając z nich zarówno te elementy, z których możemy być dumni, jak i te, które antagonizowały oba narody.
Lachmann, urodzony jeszcze przed

 wojną w mieście, wówczas nazywającym się Gleiwitz, uczynił ze swej niezwykłej biografii materię twórczą, z której od lat czerpie pełnymi garściami – zarówno jako poeta (m.in. Mniejsze zło) czy eseista (m.in. Wywołane z pamięci), jak i reżyser czy vidżej (w czasie swych spektakli uruchamia na oczach widzów rozbudowaną maszynerię elektroniczną, czuwa nad przebiegiem całości, łączy plan rzeczywisty z wirtualnym). Bo też rzeczywiście w jego życiu w nierozerwalny węzeł splątały się wątki polskie, niemieckie, śląskie. To był (jest) los zdumiewający, nawet jeśli wiemy, że na Górnym Śląsku nierzadko dochodziło do bardzo dziwnych i zaskakujących splotów, decydujących o pogranicznym charakterze nie tylko samego regionu, ale i ludzi go zamieszkujących, ich świadomości. W przypadku tego artysty nie można mówić o kreacji, o pozie, o modnym wpisywaniu się w „wielokulturowość”. To przypadek (może fatum? – jeśli ktoś woli) sprawił, że jego życie zostało przepołowione, a on sam musiał przejść narodową i religijną metamorfozę, skoro urodził się jako Niemiec i ewangelik a żyje jako Polak i katolik („i nowo/narodzony/zaczął kwilić/po polsku” – z wiersza Metamorfoza, dołączonego do programu). To nie on dokonywał wyboru, przynajmniej do jakiegoś czasu. Potem mieszkał i tu, i tam. Tworzył i tu, i tam. Używanie podwójnego brzmienia imienia nie jest więc artystyczną manierą, rodzajem oryginalnego pseudonimu. To zewnętrzny wyraz owego „przepołowienia”.
Hamlet gliwicki. Próba zaczyna się od przejmującego monologu z Obory Helmuta Kajzara. Przez kilka minut obserwujemy na monitorach (i jednym wielkim ekranie) twarz Stanisławy Łopuszańskiej. Potem mieszać się jeszcze będą teksty z innych sztuk cieszyńskiego pisarza, no i Szekspira, ale potraktowanego tylko pretekstowo. Aktorzy – Jolanta Lothe i Zbigniew Konopka – zaaranżują coś w rodzaju teatralnej próby i opowiedzą o gliwickich losach Lachmanna. Żywy plan pomiesza się z tym, co na ekranie – starymi zdjęciami rodzinnymi, „transmisjami” z konkretnych miejsc w Gliwicach, które stanowiły punkty kardynalne w biografii autora.
To spektakl intymny, szczery, wiarygodny. W grudniu zobaczy go również publiczność chorzowskiego Teatru Rozrywki w ramach cyklu „Górny Śląsk – świat najmniejszy”.

SPIS TREŚCI
______________________________________________________________________________________________________________

                         Webmaster ALFA