Relacje Tadeusza Różewicza z Gliwicami nie należą do prostych. Poeta mieszkał tu w latach 1949-1968, w symbolicznym dzisiaj „domu z narożną wieżyczką”. Większość drzwi wiodących ku literackiej popularności było jeszcze wtedy przed nim zamkniętych. Nie witano z otwartymi ramionami jego publikacji, żył w dużej mierze w izolacji, borykał się z poważnymi problemami materialnymi. Międzynarodowa kariera przyszła dopiero później - zresztą słowo „kariera” jakoś do tego skromnego poety nie pasuje. Również dla Gliwic nie były to szczęśliwe lata. Czasów powojennej odbudowy i stalinizmu z pewnością nie można zaliczyć do okresów świetności miasta, które przez to nie najlepiej zarysowało się w pamięci jednego ze swoich największych obywateli.
Z drugiej strony tak to już bywa, że szczególnie w przypadku poetów artystyczna jakość nie bierze się z czasów sukcesu i powodzenia, ale właśnie z okresów zmagania się z rzeczywistością. Odnosi się to zwłaszcza do Różewicza, którego twórczość tak silnie wyrasta najpierw z lat wojny, a potem egzystencjalnego pomieszania wartości. Wystarczy spojrzeć na daty wydania kilku najważniejszych tomików poezji Różewicza czy powstania najsłynniejszych jego dramatów, by stwierdzić, że wiele z tego, dzięki czemu zostanie zapamiętany jako jedna z najwybitniejszych osobowości polskiej literatury, powstało właśnie w Gliwicach.
Biografia i twórczość Różewicza oraz historia i teraźniejszość Gliwic są więc ze sobą w nierozerwalny sposób splecione. Docenia to miasto - w 1995 roku przyznano Różewiczowi tytuł honorowego obywatela Gliwic; świadomy jest tego sam poeta, który przyjął i osobiście odebrał to wyróżnienie.

Nic też dziwnego, że to Gliwice zdecydowały się uczcić 85-lecie urodzin swojego dawnego, a aktualnie honorowego obywatela w najbardziej w Polsce konsekwentny i artystycznie huczny sposób, organizując „Dni Tadeusza Różewicza”.
Ich przygotowaniem zajął się Gliwicki Teatr Muzyczny. Dawna Operetka Śląska, o której sam Różewicz w czasie uroczystości wręczenia mu honorowego obywatelstwa wspominał raczej zdawkowo, dzisiaj, już jako GTM, rozrosła się do rozmiarów głównego organizatora życia kulturalnego miasta, daleko wykraczając poza swoją dawną funkcję.
Dni Różewicza, ich pomysłodawca i koordynator, a jednocześnie

JUBILEUSZ


Wiktor Kamiński
 

Gliwickie
urodziny
Różewicza
 

kierownik artystyczny gliwickiej sceny, Krzysztof Piotrowski skupił wokół trzech głównych wątków - teatru, poezji i współczesności.Najpierw, 3 października, odbyły się więc Różewiczowskie Trelemorele, pierwszy w Polsce, przedpremierowy pokaz spektaklu Teatru Telewizji według najnowszego dramatu Różewicza. Wzięli w nim udział Jan Peszek, grający główną rolę w przedstawieniu, oraz Piotr Łazarkiewicz, jego reżyser. Peszek zaprezentował też publiczności tzw. wiersze gliwickie oraz niepublikowany dotąd w Polsce poemat Cóż z tego że we śnie. Na kontrabasie akompaniował aktorowi śląski kompozytor i performer Bogdan Mizerski, dzięki czemu zwykłe „czytanie poezji” zamieniło się w mini-przedstawienie, w którym Peszkowy dystans znakomicie został dookreślony i przełamany ekspresyjnymi kontrabasowymi szmerami. Spektakl Łazarkiewicza w przewrotny sposób wywracał telewizyjne i medialne współczesne konwencje, dowodząc jednocześnie, jak czujnym okiem poeta ciągle spogląda na otaczającą go rzeczywistość i jak ciężko zamknąć go w szufladce opatrzonej etykietką klasyki, skoro potrafi zainspirować aktorsko-reżyserskie trio Jana i Marii Peszków oraz Piotra Łazarkiewicza do tego rodzaju multimedialno-telewizyjnego kołowrotu.
Drugą częścią Dni była specjalna edycja organizowanego w Gliwicach od półtora roku Krakowskiego Salonu Poezji. Wiersze poety, uporządkowane według scenariusza Gospodarza Salonu Pawła Gabary oraz własnego, czytał Jerzy Trela, a towarzyszyli mu muzycy również związanego z Gliwicami Kwartetu Śląskiego. Chłód Treli, jego czasem ironiczny dystans, czasem skupione skrywanie własnej artystycznej osobowości za słowami pisarza, pozwoliły w Ruinach Teatru Miejskiego bardzo znacząco

wybrzmieć poezji Różewicza. Nie sposób też nie wspomnieć o brawurowym wykonaniu przez Kwartet Śląski II Kwartetu smyczkowego Krzysztofa Pendereckiego.
Główną częścią gliwickich obchodów był wyreżyserowany przez Krzysztofa Piotrowskiego wieczór poświęcony teatrowi Różewicza. Do udziału w nim zaproszono starannie dobrane grono aktorów. Fragmenty dramatu Stara kobieta wysiaduje zaprezentowała Anna Polony, o dziwo, po raz pierwszy występująca w Różewiczowskim repertuarze. Polony pracuje właśnie nad tą rolą - zagra ją w inscenizacji Teatru Ludowego w Krakowie, przygotowywanej przez Henryka Baranowskiego. Sceny z Kartoteki - napisanego w Gliwicach Różewiczowskiego arcy- i anty-dramatu - przedstawił Andrzej Pieczyński, odtwórca roli Bohatera w spektaklu Jarosława Kiliana z 1994 roku. Towarzyszyła mu Bogumiła Murzyńska oraz chór starców w wykonaniu Wincentego Grabarczyka, Romana Michalskiego i Jerzego Gościńskiego. Z kolei świetną parę małżeńską stworzyli na scenie Barbara Lubos-Święs i Artur Święs, z doskonałym zrozumieniem konwencji przenosząc na deski teatru „niekonsekwentny” dramacik Dzidzibobo. Wreszcie fragmenty Dziennika gliwickiego zaprezentował Andrzej Dopierała, w przejmujący sposób czytając wspomnienia Różewicza z dni poprzedzających śmierć jego matki.

W drugiej części wieczoru pokazano wzruszające wspomnienia Różewicza o Gliwicach, nagrane w czasie wspomnianej uroczystości nadania mu honorowego obywatelstwa miasta. Odbyła się również dyskusja panelowa, poprowadzona przez wieloletnią asystentkę i opiekunkę twórczości poety, Marię Dębicz. Udział w niej wzięli Anna Polony, Andrzej Pieczyński, Artur Święs, reżyser Paweł Miśkiewicz, poeci Krzysztof Siwczyk i Maciej Melecki oraz literaturoznawca specjalizujący się w dramaturgii Różewicza prof. Stanisław Gębala.
W ramach Dni Różewicza Gliwicki Teatr Muzyczny ogłosił konkursy - plastyczny i kompozytorski. Rozstrzygnięcie pierwszego z nich odbędzie się 11 listopada w ramach kolejnej imprezy związanej z Dniami - Różewiczowskiego Postscriptum. Ewa Dałkowska, Joanna Żółkowska i Bernard Krawczyk zaprezentują fragmenty Białego małżeństwa w reżyserii Krzysztofa Piotrowskiego, odbędzie się również koncert symfoniczny z udziałem m.in. Janusza Olejniczaka, który wykona V Koncert fortepianowy Beethovena.

SPIS TREŚCI
______________________________________________________________________________________________________________

                         Webmaster ALFA