– Województwo śląskie jest pierwszym w kraju, które opracowało strategię rozwoju kultury. Jakie cele przyświecały przygotowaniu tego dokumentu?
– To bardzo ważne, że Zarząd Województwa Śląskiego zdecydował się na opracowanie tej strategii, bo to podkreśla rolę kultury. Dokument strategiczny zawsze ma ten sam cel – przy pomocy ludzi, którzy znają się na swej dziedzinie, sformułować mocne i słabe jej strony, wskazać, w co warto inwestować, określić, gdzie są obszary zagrożone, w których trzeba wzmocnić interwencję środków publicznych po to, aby osiągnąć cel sformułowany w wizji, czyli wyobrażenie, jaki powinien być region, jeśli zainwestuje się w kulturę. Jak pani pamięta, w 1998 roku odbył się kongres kultury na Górnym Śląsku. Nie znaliśmy wówczas metod strategicznych, ale cel mieliśmy ten sam co teraz, gdy przygotowywaliśmy strategię rozwoju kultury. Chcieliśmy zdefiniować, co jest najistotniejsze dla rozwoju kultury, chcieliśmy, by to było źródło inspiracji dla tych wszystkich, którzy są odpowiedzialni za ten rozwój.
– Jak powstawała strategia rozwoju kultury?
– Byliśmy zobowiązani do zrobienia zamówienia publicznego, przetarg wygrała firma z Poznania, a kierownikiem projektu był dr hab. Rafał Drozdowski, dyrektor ds. naukowych Instytutu Socjologii Wiedzy i Świadomości Społecznej Uniwersytetu im. A. Mickiewicza. Martwiłam się trochę, że dokument będzie przygotowywać zespół ludzi spoza Śląska, w gruncie rzeczy okazało się to dobre.
– Mieli spojrzenie obiektywne.
– Tak, a przy tym bardzo dobrze znali metody budowania strategii, mieli wiedzę socjologiczną, która jest bardzo ważna przy opracowywaniu takiego dokumentu. Natomiast wkład merytoryczny to dzieło naszych środowisk kulturalnych, które wypowiadały się podczas warsztatów i konsultacji. Strategia powstawała właśnie tam; projekt, jaki został przedstawiony na podstawie diagnozy, a potem analizy strategicznej tam właśnie został poddany mocnej weryfikacji. Pierwsze warsztaty odbyły się w Chorzowie, a potem były konsultacje jeszcze raz w Chorzowie, w Rybniku, Bielsku-Białej i Częstochowie. Kolejnym etapem był miesiąc konsultacji internetowych oraz uwagi wydziałów Urzędu Marszałkowskiego – w tym przede wszystkim Wydziału Kultury. Przy ostatecznym redagowaniu strategii zespół poznański uwzględnił prawie wszystkie proponowane zmiany.
– Jaki obraz kultury wylania się z diagnozy, czyli opisu tego, co mamy.
– Analizie zostały poddane następujące elementy: infrastruktura służąca kulturze, oferta instytucji kultury, zapotrzebowanie na tę ofertę, czyli uczestnictwo w kulturze, organizacje pozarządowe działające w tym obszarze, dostosowanie instytucji kultury dla osób niepełnosprawnych. Ustalenia – najkrócej – są takie: województwo jest bogate w obiekty kultury. Sieć instytucji jest dość gęsta. Jesteśmy prawie zawsze na drugim (po województwie mazowieckim) miejscu w kraju w liczbach bezwzględnych, natomiast jeśli przeliczymy dane na liczbę mieszkańców – sytuujemy się już poniżej tego miejsca. Jeśli chodzi o ofertę, jest podobnie, z wyjątkiem bibliotek i czytelnictwa – gdzie zajmujemy pierwsze miejsce w kraju. Gorzej jest z zabytkami i muzeami. W odwiedzaniu muzeów nie jesteśmy już w tak ścisłej czołówce, a jeśli chodzi o stan zabytków, to jesteśmy poniżej średniej krajowej. Już diagnoza pokazała, że trzeba wzmocnić pewne działania. Dla mnie i dla wszystkich, którzy zawodowo zajmują się kulturą, bardzo cenna była analiza słabych stron funkcjonowania kultury w regionie.
– Zauważyłam, że w zamieszczonym w strategii bilansie strategicznym kultury przeważają słabe strony funkcjonowania kultury, ale za to autorzy dokumentu widzą o wiele więcej szans niż zagrożeń rozwoju kultury.
– Wysiłek powinien iść w stronę zdefiniowania słabych stron, by je poprawić. Skoro myślimy o przyszłości, to nie możemy spocząć na laurach. Mamy duży potencjał tkwiący w utalentowanych ludziach, bogatym dziedzictwie, sieci profesjonalnych instytucji kultury, ale zastanówmy się, jak go możemy lepiej wykorzystać. Zdefiniowanie słabych stron służyć ma właśnie temu. Szanse i zagrożenia to są elementy, które są od nas niezależne, przychodzą z zewnątrz. Jeżeli jest więcej szans to dobrze, bo to oznacza, że warto inwestować; szansę wzmacniają efekty nakładów, a zagrożenia mogą je niwelować.
– Zatem, co jest słabością naszej kultury?
– Najwięcej mówiono o konieczności edukacji do kultury, o słabym powiązaniu edukacji kulturowej z zajęciami pozalekcyjnymi. To powtarzało się na każdych

 


Rozmowa z dr Łucją Ginko, dyrektorem Wydziału Kultury Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach
 

Mamy strategię

warsztatach. Oferta pod adresem dzieci i młodzieży jest formułowana ze strony instytucji kultury, szkoły mają zajęcia pozalekcyjne, ale nie ma korelacji działań. Nauczyciele zbyt mało korzystają z oferty instytucji kultury. Podawano wiele przyczyn takiego stanu rzeczy. Edukacja do kultury powinna być zresztą ustawiczna, nie tylko nastawiona na działania wobec dzieci i młodzieży. To, co proponuje kultura, jest często niezrozumiałe dla odbiorców, np. sztuka współczesna na pewno wymaga przygotowania odbiorcy. Doskonalić się powinni także zarządzający kulturą oraz twórcy. Z tych słabości powstały cele strategiczne. Jednym z nich jest wzrost kompetencji potrzebnych do uczestnictwa w kulturze (odbiorcy), efektywnego zarządzania kulturą (animatorzy kultury) i twórczości artystycznej w warunkach gospodarki rynkowej (twórcy).
– Ale właściwie w jaki sposób kultura ma wpływać na rozwój regionu?
– Dzięki kulturze buduje się kapitał społeczny. Jeśli jesteśmy uczestnikami wydarzeń kulturalnych, czy sami coś tworzymy, to budujemy swoją wyobraźnię, rozwijamy się jako osobowości, jesteśmy kreatywni, zwiększa się nasz zasób wiedzy, utożsamianie się ze wspólnotą, świadomość przynależności. To jest pierwszy, fundamentalny obszar oddziaływania kultury. A z kolei, wiadomo, że w każdym przedsięwzięciu 80 proc. sukcesu to człowiek. W strategii zostało więc zapisane, że chcemy być regionem, w którym kultura odzwierciedla i kształtuje podstawowe cnoty obywatelskie, uczciwość, odpowiedzialność, pracowitość, otwartość, wpływając pozytywnie na jakość kapitału społecznego. Jesteśmy regionem otwartym - to zachęta dla inwestorów, dla tych, którzy chcą tu przyjechać, zamieszkać. Jesteśmy regionem wielokulturowym. To też jest atut. W słabych stronach zapisano jednak, że zbyt słabo go wykorzystujemy. Jesteśmy regionem, gdzie jest duży potencjał środowisk twórczych, ale twórcy mają zbyt mało warunków dla indywidualnego rozwoju. Stąd zrodził się kolejny cel strategiczny – tworzenie lepszych warunków dla rozwoju środowisk twórczych i wykorzystywania ich kreatywności.
– To przecież rola mecenatu.
– No właśnie, a my mówimy o środkach publicznych, więc ważne jest ich dobre wykorzystanie. Jesteśmy województwem, w którym jest bardzo dużo średnich i małych przedsiębiorstw i wielu utalentowanych projektantów. Chcemy być więc regionem, w którym artyści we współpracy z przemysłem mogą zwiększyć konkurencyjność naszych produktów. Mamy jako jedyne województwo instytucję, której głównym celem jest połączenie pomysłów artystów z producentami, mówię tu o Śląskim Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie. Takie kraje jak kraje skandynawskie, czy Włochy, są znane z wzornictwa, urody przedmiotów codziennego użytku. Krzesło może być nie tylko wygodne, ale i piękne, towar zachęcać niezwykłą formą. Wpisaliśmy także w wizję, że jesteśmy regionem, w którym wykorzysta się potencjał twórczy środowiska artystycznego do jakościowej poprawy przestrzeni publicznej, w tym instytucji użyteczności publicznej. To takie marzenie – ale wizja jest właśnie zapisem naszych dążeń i pragnień – aby sztuka była dookoła nas, a nie tylko w wybranych przestrzeniach.
– A wykorzystanie dziedzictwa kulturowego dla potrzeb turystyki?
– Nasz region przechodzi restrukturyzację – to zostało wpisane jako szansa. Szukamy bowiem nowych obszarów dla zatrudnienia, szukamy nowego wizerunku. Dziedzictwo kulturowe to 70 proc. turystyki, a ta bardzo mocno przekłada się na efekt gospodarczy. Dziś buduje się często wizerunek właśnie na dziedzictwie kulturowym, przykłady to chociażby Kraków czy Wrocław, ale trzeba w to zainwestować. Nikt nie ma takiego dziedzictwa postindustrialnego jak Śląsk, a teraz jest to modne. Mało kto wie, że jeśli chodzi o drewniane budownictwo sakralne, to jesteśmy w czołówce województw w kraju. Samorząd wojewódzki tworzy więc szlaki turystyczne; funkcjonuje już szlak budownictwa drewnianego, tworzony jest szlak zabytków przemysłowych, planujemy wytyczenie szlaku rezydencji pałacowych.
– Dotarcie do tych zabytków jest trudne. Trzeba włożyć wiele wysiłku,

poszperać, poczytać i jeszcze mieć dobrą mapę, by trafić. To dobre dla pasjonatów, ale nie dla przeciętnego klienta poszukującego atrakcyjnej oferty turystycznej. Trzeba by zacząć od podstaw, od tablic
informacyjnych na drogach, kierujących do danego obiektu.
– Jasne. I to też znajduje się w słabych stronach i w kierunkach działań, jakie należy podjąć.
– Choć mieszkam na Śląsku od urodzenia, czuję się bardzo często jak odkrywca nieznanych lądów. Trafiam na coś wyjątkowego zupełnie przypadkiem. Pamiętam, jak przed kilku laty odkryłam tak kirkut w Cieszowej. To był przypadek, bo gdybym wcześniej gdzieś o nim nie czytała, przeszłabym obojętnie wobec kępy drzew wśród pól, nie wiedząc, co kryje.
– Wyobraźmy sobie idealną sytuację. Ktoś w tej gminie wie, że ma taki atut, więc wystawia tablicę informacyjną, dzięki której każdy, kto przejeżdża przez tę okolicę, będzie mógł poznać to niezwykłe miejsce, przy okazji pójdzie na kawę, zje obiad, zostawi trochę grosza, zachęci potem do odwiedzin innych. To właśnie ma tak działać, ale ten ktoś odpowiedzialny za rozwój kultury na terenie swego „władztwa” musi wiedzieć, że to są skarby i umieć je sprzedać. Strategia ma być inspiracją, ma uświadomić, że dziedzictwo, które na pozór może się wydawać nieefektowne, jeśli za nim stoi wspaniała historia, legenda, może być atutem dla miejscowości.
– Słabą stroną funkcjonowania naszej kultury jest też dostęp do niej.
– Przede wszystkim nierównomierny dostęp. Najgorzej pod tym względem jest w subregionie północnym, najlepiej w aglomeracji górnośląskiej. Stąd cel strategiczny – zwiększenie uczestnictwa w kulturze. I znowu w kierunkach działań pojawiły się takie pomysły, które są już dzisiaj możliwe. Pojawiło się hasło: mobilna kultura. Chodzi o to, by wykorzystując nowe nośniki przekazu, dotrzeć z kulturą do odbiorcy. Zwłaszcza, że tak jest taniej. W Skandynawii, we Francji są biblioteki objazdowe. My myślimy o kinie objazdowym. Otwarto Centrum Sztuki Filmowej w Katowicach i bardzo liczę na to, że dzięki niemu film trafi w bardzo wiele miejsc i do bardzo wielu odbiorców, nie tylko tam, gdzie są kina. Technika pozwala zdigitalizować filmy i trafić z nimi tam, gdzie jest już baza, a więc na przykład do bibliotek i domów kultury. Jeśli te placówki nie mają odpowiedniego sprzętu, Centrum będzie mogło go wypożyczyć. Mamy Śląskie Centrum Dziedzictwa Kulturowego. Chcemy, by na stronie internetowej tej instytucji działała telewizja interaktywna, która pokazywać będzie filmy o dziedzictwie kulturowym. Będzie można z nich korzystać w szkołach, gdzie coraz więcej jest pracowni internetowych. To są przykłady wyrównywania dostępu do kultury poprzez wykorzystanie nowych możliwości przekazu treści kulturowych. Mam nadzieję, że takich pomysłów będzie więcej. Chcemy nasz konkurs na przedsięwzięcia kulturalne przemodelować pod kątem strategii, będziemy czekali na podobne pomysły.
– Na ile ta strategia jest powiązana z mechanizmem zdobywania środków unijnych?
– Już w poprzednim okresie programowania było tak, że dokumentem, z którym projekt musiał być zgodny, była narodowa strategia rozwoju kultury – z natury rzeczy bardzo ogólna – bo myśmy swojej nie mieli. Dlatego pomyślałam sobie – to najwyższy czas opracować regionalną strategię rozwoju kultury. Zdążyliśmy z jej opracowaniem przed rozpoczęciem okresu programowania na lata 2007-2013. Sejmik województwa śląskiego przyjął tę strategię i teraz ona oraz wojewódzki program opieki nad zabytkami mogą stać się dokumentami, z którymi projekt starający się o unijne dofinansowanie musi być kompatybilny. Jednym z najważniejszych powodów opracowania strategii było to, by wiedzieć, gdzie inwestować, w jakie obszary należy dawać środki publiczne, w tym i te pozyskiwane z Unii Europejskiej. Środki unijne muszą służyć wzrostowi konkurencyjności naszego regionu. Kultura wspierana pieniędzmi unijnymi musi otwierać się na przemiany, pozwalać na tworzenie nowych miejsc pracy, ma być wektorem zmian w gospodarce. Bardzo się cieszę, że nasze województwo jest pierwszym, które ma taką strategię. Naszym śladem chcą pójść województwa dolnośląskie i łódzkie. Warto podkreślić, że jesteśmy też województwem, które w latach 2004-2006 zakontraktowało najwięcej środków na kulturę z pieniędzy unijnych. Mamy już więc furtki uchylone, jest wśród wnioskodawców świadomość, że kultura jest tym obszarem, który warto rozwijać.
– Dziękuję.

Rozmawiała:
Danuta Lubina-Cipińska

SPIS TREŚCI
______________________________________________________________________________________________________________

                         Webmaster ALFA