Przed 131 laty w litewskim miasteczku Varena urodził się Mikalojus Konstantinas Čiurlionis. Dzieciństwo spędził w Druskiennikach, znanym już wówczas uzdrowisku nad Niemnem. Tu uczył go grać na fortepianie ojciec, Litwin, organista w miejscowym kościele. Stąd wyjechał w świat, by uczyć się muzyki – najpierw do szkoły orkiestrowej księcia Michała Ogińskiego w Płungianach, później do Warszawy i Lipska, by zgłębiać w konserwatoriach tajniki kompozycji i stać się wirtuozem fortepianu. Potrzeba doskonalenia talentu malarskiego związała go jeszcze bardziej z Warszawą i gronem ludzi, aktywnie uczestniczących w życiu kulturalnym miasta, prekursorów i entuzjastów nowych prądów w sztuce, filozofii i naukach humanistycznych.

Stał się jednym z nich – wyrazicielem nowych tendencji w sztuce. Ale pozostał synem ziemi litewskiej. Podniósł i wydobył na światło dzienne skarb starannie przechowany w zakamarkach litewskich chat, w kołysankach niań, w pieśniach snujących się nad brzegami litewskich rzek. Już współcześni przeczuwali w nim wybitną indywidualność. Życie Čiurlionisa, krótkie, bo zaledwie 36-letnie, przebiegało w przełomowym okresie odrodzenia i formowania się, w skrajnie trudnych warunkach, nowoczesnego narodu litewskiego. Do salonów Europy wchodziła sztuka nowych czasów. Čiurlionis jako pierwszy zapewnił jej miejsce w panoramie sztuki europejskiej XX wieku – pisał Janusz Plapis1.
Czy dziś, po latach, możemy powiedzieć, że znamy i rozumiemy twórczość Litwina znad Niemna i Wisły, tak wieloma więzami związanego z kulturą polską? Z pewnością nie. Jego symboliczny powrót do krainy młodości nastąpił w roku 400-lecia stołeczności Warszawy i zachęcił do powołania Towarzystwa jego imienia. Przez kilka lat prowadziło ono koncerty muzyki Čiurlionisa, plenery malarskie, organizowało wystawy, imprezy kulturalne i turystyczne. W międzyczasie padła największa przeszkoda w swobodnym dostępie do obrazów i muzyki Čiurlionisa – od dwóch lat Polska i Litwa są w Unii Europejskiej. Dlatego coraz więcej osób odkrywa piękno malarstwa i muzyki litewskiego artysty. O potrzebie wejścia w krajobraz sztuki Čiurlionisa przekonują pełne sale koncertowe i wystawowe, współpraca miast partnerskich i organizowane w Polsce Dni Kultury Litewskiej. Pomostem między naszymi krajami może być Čiurlionis, a jego twórczość – preludium do poznania Litwy, jej dziejów, tradycji, kultury i dnia dzisiejszego.

Nad Niemnem

Po trzech latach mieszkania w Liszkawie Konstanty Čiurlionis, Litwin i jego żona, Adela Maria Magdalena Radmann, pochodząca z rodziny niemieckich emigrantów z Regensburga, kupili w Druskiennikach dom dzięki pomocy rodziny. W domu organisty kwitły malwy, wśród jabłoni buszowały pszczoły, a z otwartych okien domku płynęły dźwięki gam. To pięcioletni Kostek uczył się pod okiem ojca gry na fortepianie. Edukację muzyczną chłopca uzupełniały w późniejszym okresie prywatne lekcje u pani Marii Undeutsch. To „cudowne dziecko” już w wieku siedmiu lat grało z nut, a w wieku dziewięciu improwizowało na fortepianie, ku radości ojca, dumnego z talentów pierworodnego syna. Kostek uczęszczał do rosyjskiej szkoły ludowej. Wiosną 1885 r. zakończył w niej naukę, otrzymując świadectwo ukończenia szkoły, wydane w Grodnie 28 sierpnia 1885 r.
Rodzice Kostka przyjaźnili się z rodziną warszawskiego lekarza, Józefa Markiewicza, który rokrocznie przyjeżdżał do Druskiennik jako lekarz zdrojowy, po śmierci doktora Jana Pileckiego z Grodna, przyjaciela Elizy Orzeszkowej. Markiewicz, uczeń Moniuszki w Wilnie, praktykował po studiach w Moskwie, a od 1861 r. w Grodnie. Od śmierci z rozkazu Murawiewa za udział w powstaniu styczniowym w 1863 r. uratowała go żona i interwencja Konstantego Radziwiłła. W latach 80. Markiewicz założył w Warszawie tajną organizację dobroczynną „Biały Krzyż”, której celem było niesienie pomocy lekarskiej biednej ludności.
Dzięki wstawiennictwu doktora jego pacjent, hrabia Michał książę Ogiński (1849-1903), wnuk Kleofasa, kierował edukacją chłopca do końca swoich dni. Najpierw umieścił go w swojej szkole orkiestrowej w Płungianach na Żmudzi (1889-1893), a od 1894 r. w Instytucie Muzycznym w Warszawie. Jego nauczycielami byli m.in. Antoni Sygietyński (ojciec Tadeusza, założyciela zespołu „Mazowsze”) i Zygmunt Noskowski. Pierwszy namówił Kostka na studia w Królewskim Konserwatorium Muzycznym w Lipsku u tych samych profesorów Karla Reinecke i Salomona Jadassohna. Po dwóch latach nauki Kostek rozpoczął naukę w klasie kontrapunktu, kompozycji i instrumentacji, którą prowadził prof. Noskowski, kompozytor, dyrygent, w latach 1881-1902 dyrektor Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego. Jego wychowankami byli kompozytorzy Młodej Polski – Mieczysław Karłowicz, Karol Szymanowski i Ludomir Różycki.
W chwili ukończenia szkoły w 1899 r., zakończonej maturą, Kostek Čiurlionis był autorem kantaty na chór i orkiestrę pt.: „De profundis”. Podczas wakacji spędzonych w Druskiennikach zastępował ojca w kościele na próbach i koncertach chóru litewskiego, ucząc się z nut pożyczonych od Marii Rodziewiczówny i Marii Konopnickiej. Rozczytywał się w powieściach J. I. Kraszewskiego, w poezjach Mickiewicza i Leśmiana, zgłębiał tajniki teorii nieskończoności wszechświata, systemu planetarnego, powstawania planet. Echa młodzieńczych fascynacji są doskonale widoczne na jego obrazach.

Studia
i podróże artystyczne

Dyplom, przysłany do Druskiennik fortepian od księcia Ogińskiego, pierwsza propozycja pracy stworzenia nowej szkoły muzycznej w Lublinie... Wybrał inną drogę. W 1900 r. skomponował poloneza na orkiestrę dętą. W warszawskim miesięczniku „Meloman” ukazał się Nokturn oraz Mazurek, przypomniane po latach w zbiorze młodzieńczych utworów artysty przez prof. Janinę Neniškyte-Lyvens z Uniwersytetu w Kłajpedzie. Na konkurs na utwór orkiestralny, ogłoszony na otwarcie filharmonii w Warszawie, skomponował poemat symfoniczny W lesie. „Zaczyna się on cichymi, szerokimi akordami, takimi jak cichy i szeroki jest szum naszych litewskich sosen” – pisał w liście do największego przyjaciela od czasów wspólnej nauki w Instytucie




JADWIGA SIEDLECKA
 

Čiurlionis
Chłopiec z litewskiej puszczy





 

Muzycznym, Eugeniusza Morawskiego, późniejszego rektora Konserwatorium Muzycznego w Warszawie. Ogłoszenie wyników zastało Kostka już w Lipsku, gdzie przez rok był uczniem prof. Reinecke i Jadassohna. „Przyjaźń dla nich obydwu była wielką sprawą, składającą się nawet nie z uczynków i zachęt, ale jakby z drobiazgów życiowych, atmosfery wspólnego bycia, zaufania i zrozumienia” – pisał prof. Vytautas Landsbergis2, odnowiciel niepodległości Litwy. W ciągu roku spędzonego w Lipsku Mikołaj skomponował kilka utworów orkiestrowych – fugę, na konkurs ogłoszony przez „Gewandhaus”, uwerturę „Kestutis”, kwartet smyczkowy, pierwszą część symfonii „Morze”.
Mając możliwość poznania aktualnych prądów w sztuce, filozofii i literaturze, młody litewski muzyk nie ograniczał się tylko do komponowania. Interesował się malarstwem, filozofią i psychologią. Z filozofów niemieckich cenił najbardziej Nietschego, Schopenhauera i Kanta. Zgłębiał tajniki filozofii hinduskiej, studiował dzieła Rabindranata Tagore i Ramajana. Zapoznał się również z poglądami Wilhelma Wundta, psychologa, Camille Flammariona i Gustave Le Bon, doktora socjologii – u tego ostatniego zwłaszcza z psychologią tłumu. Dużo czasu spędzał w lipskich muzeach i na koncertach, przepisywał nuty dla swego przyjaciela w Warszawie i dużo malował.
Pod koniec marca 1902 r. umarł książę Ogiński. Dalszy pobyt w Lipsku stanął pod znakiem zapytania, ale tym razem pomogli przyjaciele, w tym wdowa po zmarłym, przysyłając pieniądze na dokończenie nauki. Z dyplomem ukończenia Lipskiego Konserwatorium wrócił Mikołaj do domu, zatrzymując się tylko w Dreźnie dla zwiedzenia Drezdeńskiej Galerii Obrazów.
Do domu, do Druskiennik wracał jak na skrzydłach, stęskniony za najbliższymi, za nadniemeńskim krajobrazem. Spędził tam resztę lata. Wsie rozsiane wokół kosmopolitycznych Druskiennik zachowały koloryt pogranicza litewsko-białoruskiego, wzbogaconego polską kulturą. Mieszkańcy miasta mówili po polsku, wieś natomiast po litewsku. We wzajemnych kontakach posługiwano się językiem litewskim. Nianie pochodzące ze wsi znały bajki i legendy litewskie, śpiewały dzieciom litewskie kołysanki. „Myślę, że dla artysty w ogóle, a dla muzyka w szczególności, bardzo ważne sa pierwsze muzyczne zasłuchania. Nie chodzi mi więc tylko o nastrój, aurę dziecięcych lat, lecz przede wszystkim o tamte melodie, które ukształtowały moją litewską wrażliwość” – powie kilkadziesiąt lat później Czesław Niemen z maleńkiej wsi Wasiliszki k. Radunia, miejscowości, tak jak Druskienniki, położonej przy starym trakcie królewskim z Krakowa do Wilna. W domu Čiurlionisa urządzone zostało muzeum, odbywają się wystawy i koncerty. Dom drugiego chłopca z litewsko-białoruskiej wsi stoi zabity na głucho deskami i nic prócz ustnej tradycji, nie podkreśla niezwykłości tego miejsca.

Sztuka – i tylko sztuka

Od jesieni 1902 r. Mikołaj Čiurlionis jest znów w Warszawie. Od Emila Młynarskiego otrzymał propozycję pracy w konserwatorium, jednak i tę ofertę odrzucił.
Kontynuował lekcje prywatne i tworzył. Już wiedział, że to, na co czekał, to sztuka...
Nietypowa szkoła, wyproszone u zaborcy prawo posługiwania się na zajęciach językiem polskim, obecność pań w pracowni malarstwa i rzeźby (panie na uczelni traktowane były jako kobiety lekkich obyczajów), a przede wszystkim otwarta, awangardowa, świetnie zapowiadająca się kadra powstałej 17 marca 1904 r. Warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych, zainteresowała również Eugeniusza Morawskiego i Mikołaja Čiurlionisa, którzy przyszli do niej ze Szkoły Rysunkowej. „Nie chodzi nam o wykszałcenie zdolnych kopistów i rękodzielników, pojętnie przyswajających sobie obce wzory, ale o artystów prawdziwych, którzy by wzory te stworzyć potrafili. Sądzimy, że sztuka żywą być może” – czytamy w odezwie Komitetu Opiekuńczego Warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych z 1902 r.
Jej autorem był Kazimierz Stabrowski, dyrektor szkoły w latach 1904-1909, artysta po Cesarskiej Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu, pochodzący, podobnie jak drugi słynny nauczyciel – Ferdynand Ruszczyc, wychowanek Archipa Kuindżiego z pogranicza litewsko-białoruskiego. Oprócz nauki

 malarstwa odbywały się wykłady historii sztuki, perspektywy, odczyty z zakresu literatury i filozofii. Szkoła wykształciła prawie całą młodą sztukę warszawską, oddziałując na studentów niekonwencjonalnymi metodami. Bywając w domu Strabowskich przy ul. Wiejskiej (pani Strabowska, piękna kobieta, o czym można się przekonać oglądając jej portret w Muzeum Narodowym w Warszawie parzyła pyszne herbatki poziomkowe) Čiurlionis uczestniczył w dyskusjach na temat hipnozy, teozofii, jogi oraz reinkarnacji dusz. Bywała na dyskusjach doborowa śmietanka najbardziej oryginalnych intelektualistów warszawskich: Artur Górski, Zenon Przesmycki, Stanisław Franciszek Michalski, Tadeusz Miciński, Stanisław Wyrzykowski, Or-Ot, Stefan Jaracz, Jan Lorentowicz, Bolesław Leśmian i inni.
Ślady tych idei i dyskusji znajdziemy w niektórych wczesnych obrazach artysty, np. w „Symfonii pogrzebowej” (1904-1905) przedstawiającej nie kończącą się wieczną wędrówkę ludzkości w stronę nowego, nieznanego, „gwiezdnego” życia. Jeszcze po powrocie z Lipska Čiurlionis organizował tzw. „debaty psychologiczne”, które były debatami i dyskusjami na temat spirytyzmu. Część obrazów Čiurlionisa z tego okresu wykazuje pewne podobieństwo do symbolicznych, secesyjnych obrazów Stabrowskiego.
Ferdynand Ruszczyc, wspaniały pejzażysta, czerpał inspirację z krajobrazów rodzinnego Bohdanowa w powiecie Oszmiańskim, a także z malarstwa japońskiego i secesji. Jego najsłynniejszy obraz „Ziemia” (1899) zapowiadał nadejście epoki romantyzmu i symbolizmu. W Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie Ruszczyc prowadził klasę pejzażu, do której uczęszczał również 28-letni Čiurlionis. Klasa ta prowadziła studia plenerowe w Warszawie i podwarszawskich wsiach.
Najtrudniej było zorganizować pierwszy plener malarski w podłowickiej wsi Arkadia. Był to pierwszy w zaborze rosyjskim plener malarski. Do tego koedukacyjny... „Dzieci szatana” – szeptano po wsiach, kiedy młodzi artyści poszukiwali modeli do pozowania. Dopiero wyraźne przyzwolenie, jakie padło z ambony kościoła w Bednarach, pozwoliło kontynuować plener. Przez trzy miesiące pod kierunkiem profesora Konrada Krzyżanowskiego, wspaniałego portrecisty, współpracownika „Chimery” studenci malowali żywą naturę w jej naturalnym otoczeniu. Wystawa poplenerowa wniosła świeżość i wdzięk w zatęchłe pluszowe sale wystawowe.
W kwietniu 1905 r. miała miejsce pierwsza indywidualna wystawa prac Čiurlionisa w Warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych. Zaprezentował obrazy: „Noc”, „Mosty”, „Świat Marsa”, cykl pasteli „Fantazje”, „Potop”, „Noc i dzień” oraz „Niech się stanie”, znany później pod nazwą „Stworzenie świata”. Przez cały okres nauki otrzymywał nagrody pieniężne za dobre postępy w malarstwie. Od 1903 do 1907 r. pracował nad poematem „Morze”, który dedykował poznanej w 1904 r. Bronisławie Wolman, matce przyjaciela, która wielokrotnie ratowała z opresji młodego artystę, kupując od niego obrazy. W warszawskim salonie Wolmanów dyskusjami filozoficznymi i psychologicznymi kierował prof. Adam Mahrburg. Echa dojrzewania intelektualnego widoczne są m.in. w obrazach „Rex”, „Sonata węża”.

Plener w Istebnej

Dzięki rodzinie Wolmanów Kostek uczestniczył w 1906 r. w plenerze malarskim w Istebnej k. Cieszyna, w zaborze austriackim. Studenci mieszkali w chatach góralskich u istebnian, którzy przyjęli malarzy bardzo serdecznie, prześcigali się w uprzejmościach. Żywność była zapewniona. Kiedy wójt Istebnej dowiedział się, że wśród malarzy jest dwóch zawodowych muzyków, pożyczył w Cieszynie instrumenty muzyczne. Tak powstała słynna tego lata istebniańska orkiestra dęta pod batutą Eugeniusza Morawskiego. Eugeniusz napisał nawet dla orkiestry „Marsza Istebniańskiego”, opartego na motywach ludowych, przebój tamtego lata.
Ilekroć kilkuosobowa grupa grajków wyruszała z uczestnikami pleneru na wycieczki, grała „Marsza”, a zaraz dołączali do niej mieszkańcy wsi, dzieci i psy. Pochód się powiększał. Wspaniałe przyjęcie było zasługą miejscowego wójta, który pełnił rolę gospodarza. Kilku uczestników mieszkało w jego domu. Spośród nich najbardziej przypadł wójtowi do serca Tadeusz Pruszkowski. Kilka tygodni przed zakończeniem pleneru namalował on okazały portret wójta w podzięce za wspaniałe przyjęcie. Wójt był tak wzruszony portretem, że ofiarował Tadeuszowi kompletny ubiór pana młodego, z czerwoną kamizelką.
Pod koniec pobytu dziewięciu studentów udało się z prof. Krzyżanowskim w podróż artystyczną do Krakowa, Pragi, Wiednia i Monachium, gdzie odbywała się wówczas Międzynarodowa Wystawa Sztuki Francuskiej. Dorobek istebniańskiego pleneru studenci zaprezentowali jesienią w warszawskiej „Zachęcie”, wzbudzając zachwyt i uznanie. Były to jedne z ostatnich radosnych chwil w życiu społeczności szkolnej. Jesienią 1907 r. Kostek wrócił do Warszawy na krótko, aby zabrać z mieszkania przy ul. Żurawiej swoje rzeczy. Od dozorcy dowiedział się, że przychodzili tu już szpicle i pytali o niego. Eugeniusz Morawski przebywał w Cytadeli od czerwca. Za udział w napadzie na policję carską groziło mu zesłanie na Syberię. Dzięki wstawiennictwu ojca wyjechał do Paryża. Konstanty od 1908 r. mieszkał na stałe w Wilnie i rzucił się w wir pracy w środowisku litewskim. Ogranizował m.in. wystawy sztuki litewskiej. Odszedł też prof. Ruszczyc. Drogi ucznia i profesora wielokrotnie się w Wilnie przecinały, ostatni raz na pogrzebie Čiurlionisa na cmentarzu Rossa, tuż przed Wielkanocą 1911 r. Pożegnał go słowami: „Był zwiastunem nowej, młodej sztuki, której nadał własne piętno odrębne. A ziemi swojej i rodakom swoim zwiastował Piękno budzącej się w nich wiosny...”.
Może to dzięki Mikołajowi Konstantemu Čiurlionisowi, ubogiemu chłopcu z litewskiej puszczy istnieje dziś państwo, któremu na imię Litwa, a jego mieszkańcy mówią swoim językiem – językiem litewskim?...
________
1 Janusz Plapis Mikalojus Konstantinas Čiurlionis (1875-1911) w „Mandragora” kwartalnik Stowarzyszenia Turystyczno-Kulturalnego „Carpe Diem”, wydanie specjalne, poświęcone 125. rocznicy urodzin artysty.
2 V. Landsbergis, artykuł pt.: „Eugeniusz Morawski oglądany z innej perspektywy” – „Ruch Muzyczny” 1981 r.

SPIS TREŚCI
______________________________________________________________________________________________________________

                         Webmaster ALFA