- Dzisiaj, żeby rozmawiać w
Polsce o polityce należy najpierw wyjaśnić klika terminów. Na przykład
"lumpenliberalizm". Czy Pan wie, co to znaczy?
- Domyślam się. Nie wiem natomiast, co to jest "łże-elita"...
Jarosław Kaczyński używając tych sformułowań ustawia spór polityczny. Podobnie
ustawiono spór w czasie kampanii wyborczej, kiedy wybieraliśmy pomiędzy Polską
solidarną a Polską liberalną. Wtedy było to korzystne dla PiS-u. Teraz mamy próbę
ułożenia konfliktu politycznego na przykład na zwolenników Balcerowicza i jego
przeciwników. I znowu jest to korzystne dla PiS-u, dlatego że w Polsce jest o wiele
więcej przeciwników Balcerowicza niż zwolenników. Jak pokazują sondaże czterdzieści
procent społeczeństwa popiera w tej walce PiS, a trzydzieści procent Balcerowicza.
Jednak intuicja badacza podpowiada mi, że wstrzymujący się od głosu, to ci, którzy
wstydzą się przyznać, że tak naprawdę czerpią ogromną radość z
"dowalenia" temu - jak to powiedział Kaczyński - "panu, który bardzo
często się mylił".
- Ale jest jeszcze jedno pojęcie dosyć istotne, czyli "układ".
- Słowo "układ" jest kluczowe dla zrozumienia polityki PIS-u. W opinii
Jarosława Kaczyńskiego w ciągu ostatnich kilkunastu lat dokonało się w tym kraju
dużo dobrego. To go wyróżnia spośród innych polityków negujących przeszłość.
Jednak Kaczyński dodaje, że dokonał się również ogrom złych rzeczy i winę za owe
niepowodzenia ponosi ten magiczny "układ". To są służby specjalne, to jest
biznes, to jest część klasy politycznej, to jest po prostu mafia, to jest także
część mediów. Kaczyński mówił wcześniej o stoliku do brydża, o czterech nogach
owego "układu". Jego rozbicie, czy on istnieje realnie czy nie - bo ja nie
śmiem tego oceniać - jest dla Jarosława Kaczyńskiego kwestią kluczową. PiS poszedł
w bój i stąd działania ministrów Wassermanna, Ziobry, Dorna i tak zwany "front
medialny". Są to bowiem te rzeczy, które PiS uznaje za priorytetowe. Jak widać,
nie ma w tej materii zbyt wiele gospodarki, a przynajmniej jest ona pewną pochodną walki
politycznej. Dla PiS-u gospodarka nie jest priorytetem. Priorytet to kwestie polityczne i
błędy, które popełniono w ostatnich piętnastu latach, są przede wszystkim błędami
politycznymi. Nikt nie zaprzeczy że rzeczywiście dochodziło do patologii życia
publicznego, pytanie tylko, czy one rzeczywiście zaważyły na tym, jak wygląda dzisiaj
III RP, czy też błędy te były na przykład nieuchronnym kosztem transformacji.
- Wydaje się, że Jarosław Kaczyński stara się sprowadzić wszystko do układu
binarnego - albo jesteś za, albo jesteś przeciw. Nie ma trzeciej możliwości. Albo
popierasz działania PiS-u, albo jesteś człowiekiem "układu".
- Rzeczywiście ta polityka bipolaryzacji polskiej sceny politycznej to świadome
działanie PiS-u. W każdym z konfliktów po jednej ze stron jest PiS, a po drugiej -
ktoś. Dlatego PiS jest zawsze w tej materii ważny. Proszę zwrócić uwagę, że PiS
sobie wybiera takie pola, w których większość społeczeństwa jest raczej po jego
stronie, a nie po stronie antagonistów. O Balcerowiczu już mówiliśmy, dalej -
prawnicy, którzy budzą ogromną niechęć, podobnie lekarze. To na razie służy zyskom
politycznym i to się na razie PiS-owi opłaca.
Natomiast nie wierzę w to, żeby mogła być w Polsce rzeczywiście scena
bipolarna, i to z wielu powodów.
Po pierwsze, ordynacja wyborcza. Mamy ordynację proporcjonalną, a to zawsze
będzie sprzyjać temu, żeby jakieś mniejsze partie a nie tylko te główne przemknęły
się do Sejmu.
Drugie - to podziały socjopolityczne w Polsce. Z ich powodu nie można podzielić
polskiej sceny politycznej na przykład na PiS i Platformę, ponieważ obie te partie tak
czy inaczej są definiowane jako centrowe, bądź centroprawicowe. Ponadto w Polscenadal
jest wielu, którzy deklarują, że mają lewicowe poglądy z takim postkomunistycznym
rodowodem. Ta nadal jest wielu, którzy deklarują, |
|

|
|
Z doktorem Markiem Migalskim,
politologiem z Uniwersytetu Śląskiego,
rozmawia Józef Wycisk
|
Co tam, panie, w polityce?
że mają lewicowe poglądy z
takim postkomunistycznym rodowodem. Ta deklaracja co do przeszłości, ocena tego, co
działo się przed 89 rokiem jest niezwykle istotna. W Polsce nie udało się zbudować
żadnej innej ważnej partii lewicowej, jak właśnie postkomunistyczna. Dlatego SLD, albo
coś, co powstanie na lewicy, może z patronatem Kwaśniewskiego, odbuduje swoją
pozycję. Tutaj nie ma innej możliwości.
Są także inne przyczyny tego, że nie da się w Polsce podzielić sceny
politycznej na dwie partie. W Polsce mamy różne podziały. Mamy dramatyczny podział na
zwolenników aborcji i przeciwników, na zwolenników lustracji i przeciwników, na
zwolenników integracji europejskiej i przeciwników. Tylko, że to się wszystko razem
nie pokrywa. To jest niestety tak, że w sprawach na przykład kary śmierci, w sprawach
podatkowych po prostu należymy do różnych obozów i można być zwolennikiem aborcji,
przeciwnikiem kary śmierci, zwolennikiem integracji i zwolennikiem podatku progresywnego.
A te interesy reprezentują bardzo różne partie polityczne.
I co ważniejsze - podział sceny politycznej na dwupartyjną nie jest też celem
PiS-u. Partia ta chce wygrać pięćdziesiąt jeden procent mandatów, a to wcale nie
oznacza, że po drugiej stronie, tych czterdziestu dziewięciu akurat musi być jedna
partia. To mogą być na przykład PO, SLD, i Samoobrona.
- Ponieważ nie do końca jestem przekonany, że w Polsce zakończyła się
kampania wyborcza...
- Tak, prawdopodobnie Sejm nie przetrwa pełnej kadencji i politycy to
przeczuwają, więc prowadzą kampanię. Dodam tylko, że jesteśmy w trakcie
najdłuższej kampanii w III RP.
- Właściwie już w IV RP...
- Na przełomie.
- Ale w czasie tej najdłuższej kampanii PiS podkrada innym zwolenników...
- Sytuacja ostatnich dni jest klasyczna. Podjęcie hasła "Balcerowicz musi
odejść" przez Jarosława Kaczyńskiego implikuje dwa procesy. Z jednej strony jest
to wysysanie wyborców z LPR-u i Samoobrony, dla których to hasło jest kluczowe.
Postrzegają bowiem Balcerowicza jako osobiste wcielenie całego zła ostatnich piętnastu
lat, wobec czego przyjęcie na sztandary PiS-u hasła "Balcerowicz musi
odejść" i wydanie wojny temu politykowi; politykowi - podkreślam, daje przepływ
elektoratu z LPR-u i Samoobrony do PiS-u. Drugim celem jest wepchnięcie Platformy w rolę
obrońcy Balcerowicza, czyli wtłoczenie Platformy w formułę Unii Wolności, której
Balcerowicz był przecież prezesem. Przesuwa to PO ku centrolewicy, a przynajmniej ku
centrum, czyli wypycha absolutnie tę partię z prawej
strony sceny
|
|
politycznej.
Poza tym ten spór, jak i pozostałe, jest toczony na ubitej ziemi zawsze wybranej przez
PiS. Dla Platformy jest to szalenie niewdzięczne zadanie. Służy to pokazywaniu
wyborcom, że tak naprawdę jest jakiś poważny sojusz między SLD i PO, który przecież
ujawnił się w co najmniej kilku głosowaniach.
Mamy więc z jednej strony koalicję PiS i "innych", a po drugiej stronie
PO i SLD. Im bardziej w ludziach utrwali się ten podział, tym gorzej dla PO. Jeśli
ktoś będzie chciał wybrać jakąś partię centrolewicową, to sobie chętniej wybierze
SLD. Dla wyborcy zorientowanego lewicowo zawsze Tusk czy Rokita będą niewiarygodni w
atakach na PiS.
- Nowym elementem gry jest propozycja samorozwiązania Sejmu. Po raz pierwszy
propozycję taką złożył PiS. Co powinno to dać tej partii?
- Po pierwsze PiS wiedział, że tych wyborów nie będzie. Platforma musiała
powiedzieć "nie". W tej chwili wybory dla PO to sprokurowanie sobie klęski i
PiS to wiedział. Dlatego wezwanie do samorozwiązania Sejmu należy traktować w
kategoriach usprawiedliwiania tego, co nastąpi po nierozwiązaniu Sejmu, czyli
usprawiedliwienie koalicji z Samoobroną. Należało po prostu zrzucić na Platformę
odpowiedzialność za to, że układ z Samoobroną jest skonsumowany. Kaczyński
ryzykował niewiele, bo nawet gdyby Platforma oszalała i poszła na wcześniejsze wybory,
to i tak by przegrała. Po raz kolejny PiS znalazł się w sytuacji komfortowej, ponieważ
każda decyzja Platformy stawiała PiS w dobrej sytuacji, jako zwycięzcę w ewentualnych
wyborach albo kogoś, kto jest zmuszony - tak to będzie sprzedawane w mediach - do
koalicji z politykiem takim jak Andrzej Lepper.
- Jednak rola PO w naszym życiu politycznym jest bardzo istotna, ponieważ jest to
największa partia opozycyjna. Ale czy jest to dobra opozycja?
- Zacznijmy od przywództwa tej partii, a tam widziałbym
rzeczywiście problem Donalda Tuska. W moim przekonaniu on mówi wtedy, kiedy nie powinien
mówić, na przykład wypowiedź o korupcji politycznej. Gdyby powiedział, że doszło do
handlu politycznego, nikt nie miałby pretensji, jak mówi o korupcji to znaczy, że
trochę przesadza. Natomiast, kiedy powinien zabrać głos; jest to słynne expose -
jeżeli tak można powiedzieć - Jarosława Kaczyńskiego z 17 lutego, to wtedy nie
wychodzi. Ostatnio atakuje porównując obecną ekipę do tej sprzed 89 roku, co jest
nieporozumieniem.
Platforma dochodzi do wniosku, że musi pójść na wojnę z PiS-em, ponieważ
pozostając największą partią opozycyjną jest jednocześnie jakoś nie za bardzo
wyrazista. Dodam jednak, że pomimo tego wcale nie przekreślam możliwości stworzenia
wspólnego rządu. Obie partie operują w podobnej strefie sceny politycznej, czyli na
centroprawicy. Dramatem tych dwu partii jest to, że wzajemnie muszą się zżerać,
muszą być w konflikcie. Tymczasem najbardziej prawdopodobna z punktu widzenia
politologicznego jest koalicja takich partii. Na Zachodzie koalicje partii chadeckich z
konserwatywno-liberalnymi są naturalne. Dlatego nie wykluczyłbym w jakiejś perspektywie
powrotu do rozmów. Dzisiaj to się wydaje nieprawdopodobne, ale może się to stać, czy
to jeszcze w tym Sejmie, czy po nowych wyborach.
- Wiele osób odwraca się od polityki twierdząc, że za dużo tam konfliktów. W
biznesie mamy coś takiego, jak "zarządzanie przez jakość". W polityce
dzisiaj w Polsce mamy "zarządzanie przez konflikt".
Muszę Pana rozczarować - taka jest polityka. Polityka jest sferą konfliktu, jest
sferą waśni, jest sferą wymiany poglądów i walki zarówno o interesy jak i ideologie.
I to mnie nie niepokoi. Niepokoją mnie emocje, które temu towarzyszą, inwektywy, które
są po prostu niegodne języka parlamentarnego. Tak więc "zarządzanie przez
konflikt" samo w sobie nie jest złe, polityka jest sferą konfliktu. Chodzi tylko o
jakość tego konfliktu i jakość tego sporu. |