- Woda, jak węgiel, ropa czy
gaz, jest surowcem. Czy może jej w określonej przyszłości zabraknąć?
- Ilość wody na Ziemi jest praktycznie niezmienna. Dzięki krążeniu w
przyrodzie, przemieszczaniu się na lądach, w atmosferze i oceanach, jej zasoby są
odnawialne. Potrafią się regenerować. Najszybciej w rzekach, znacznie wolniej w
jeziorach, najdłużej w zbiornikach podziemnych. Niepohamowana degradacja środowiska
przyrodniczego, jego bezustanne przekształcanie i zanieczyszczanie zakłóca naturalny
proces obiegu wody. Odnowa zasobów hydrosfery jest coraz trudniejsza. Skażone ponad
wszelkie normy, często substancjami toksycznymi wody w rzekach, jeziorach czy w
zbiornikach podziemnych stają się bezużyteczne, bądź też ich wykorzystanie wymaga
kosztownych procesów uzdatniania.
Dopiero wówczas zaczynamy dostrzegać, pozornie tylko lokalny, problem
zanieczyszczonych wód...
- W Polsce wodę pitną czerpiemy głównie z rzek. Mimo to, tych naprawdę
czystych nie mamy prawie wcale...
- Oczyszczanie rzek jest procesem trudnym i kosztownym. Bardzo wyraźnie widać
to na Wyżynie Śląskiej, gdzie ze względu na przebieg wododziału mamy do czynienia z
początkowymi ich odcinkami. Rozwijający się tu od ponad 200 lat, wodochłonny przemysł
górniczy i hutniczy, a później także chemiczny bardzo szybko zanieczyścił rzeki i
potoki. Szczególnie groźne dla środowiska okazało się górnictwo, które
nieodwracalnie odkształciło powierzchnię. Pustki eksploatacyjne zrobiły swoje.
Powstały zapadliska, burząc naturalne spadki rzek. Tworzące się równocześnie
zalewiska ukształtowały "śląskie pojezierze". Dawniej rzek nie chroniono przed
przemysłem, lecz... węgiel przed rzekami. Przed II wojną światową na Śląsku
uszczelniano ich koryta. Po to, by nie zalewały górniczych wyrobisk. Do dziś na
obszarze województwa śląskiego silnie uprzemysłowionego i zurbanizowanego, stosunki
wodne są w znacznym stopniu przeobrażone, zakłócone. Rzekami, z wodami naturalnymi
płyną ścieki oraz wody pochodzące z odwadniania kopalń. Z całą gamą
najgroźniejszych, przemysłowych i innych zanieczyszczeń. Z substancjami biogennymi,
chlorkami, siarczanami, metalami ciężkimi, fenolami. Wody |
|
Ważne pytania |
| Rozmowa
z dr. Damianem Absalonem z Zakładu Hydrologii i Gospodarki Wodnej Obszarów
Urbanizowanych Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego |
Rzeki
|
obciążone zawiesinami i
zanieczyszczone bakteriologicznie.
Gdy upadł przestarzały przemysł, bardzo szybko odczuliśmy poprawę czystości
powietrza. Oczyszczanie wód jest znacznie trudniejsze. Rzeki zbierają zanieczyszczenia z
wielu źródeł. Z atmosfery, z terenów rolniczych i przemysłowych, z miast, ze szlaków
komunikacyjnych. Tymczasem poprawę ich jakości traktujemy priorytetowo zaledwie od kilku
lat.
- Rzeki, kiedyś kanały - ściekowe, w krajach Europy Zachodniej dziś
są czystsze, zdobią krajobraz miast, poprawiają mikroklimat, odzyskują dawną
magię...
- Jest to możliwe także u nas. Pod tym względem jesteśmy w złej i dobrej
sytuacji równocześnie.
Stan jakości wód rzecznych w Polsce jest, póki co, zły. W krajach zachodnich
ich oczyszczanie rozpoczęło się w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. W czasie,
kiedy stan polskich rzek zaczął się dramatycznie pogarszać. Na przełomie lat
siedemdziesiątych i osiemdziesiątych nasze rzeki prowadziły ponad 70 proc. wód, nie
spełniających wymagań żadnych norm czystości. Dotyczyło to zarówno Wisły,
zanieczyszczanej już w górnym biegu; wpływającej do naszego kraju brudnej Odry i wielu
innych.Dopiero w ostatnich latach na ochronę wód w Polsce i gospodarkę wodno-ściekową
przeznacza się z pomocą Unii Europejskiej duże pieniądze. Kolejny plus to unijna
Ramowa Dyrektywa Wodna, zgodnie z którą dobry stan wód roku powinniśmy osiągnąć do
2015. Inny problem, czy zdołamy?Ta sama Dyrektywa za podstawę klasyfikacji czystości
wód uznaje szeroko rozumiane kryteria ekologiczne.
To dobrze wróży polskim rzekom, jeśli... będziemy je oczyszczać i
rewitalizować rozumnie. Kierując się wnikliwą wiedzą na temat skomplikowanych
procesów zachodzących w hydrosferze i
|
|
ekosystemach wodnych. A także
unikając błędów, które nasi poprzednicy z bogatych krajów popełnili i szybko
musieli naprawiać.
- Ma Pan na myśli ujarzmianie rzek betonem?
Wszystkim nam marzą się rzeki płynące w naturalnych korytach, obfite w ryby,
wijące się malowniczymi zakolami i bezpiecznie rozlewające swoje wody na wiosnę czy
podczas letnich wezbrań. Takich rzek w dzisiejszych metropoliach świata nie spotkamy.
Zostały uregulowane, by nie zalewać zagospodarowanych, zamieszkałych dolin rzecznych.
Ale też "uwięzienie" rzek w betonowych korytach nie zawsze jest dobrym
rozwiązaniem. Coraz częściej się zdarza uwalnianie rzek z takich okowów, by na
powrót mogły stać się częścią ekosystemu.
Obecnie prowadzimy m.in. badania, które mają dać odpowiedź na pytanie - jak
dalece regulacja Odry okazała się skuteczna? Łagodziła skutki powodzi czy wręcz
przeciwnie? Nie ma w tej kwestii gotowych odpowiedzi. Zawsze będą się ścierać, jak w
przypadku regulacji Wisły, racje ekologów i hydrotechników. Zawsze też regulując
rzekę, także tę małą, oczyszczając ją i rewitalizując trzeba dbać o
najdrobniejsze, przyrodnicze szczegóły. Respektować najpierw prawa natury, a dopiero w
ostateczności korzystać z rozwiązań hydrotechniki, które bywają zawodne.
- Zgadza się Pan zatem, że Rawę przynajmniej częściowo, można
odsłonić?
- Na pewno jest to technicznie możliwe, co się czyni, choć Rawa nie będzie
rzeką, o jakiej marzymy. Natomiast inne rzeki w Polsce, jak Wisła, Odra i te mniejsze
mają szansę na odrodzenie. Musimy tylko z powrotem zwrócić się w ich stronę.
Docenić nie tylko hydrologiczną, ale i krajobrazową funkcję rzek.
Tamiza, nad którą unosił się jeszcze w końcu lat pięćdziesiątych odór
uniemożliwiajacy obrady angielskiego parlamentu, jest dziś znacznie czystsza. Wpisała
się od nowa w życie społeczne, kulturalne i turystyczne Londynu. W jego dokach
mieszczą się dziś nowoczesne biurowce, galerie sztuki i restauracje. Paryż w ubiegłym
roku latem kusił możliwością plażowania nad Sekwaną. Warto więc nie tylko marzyć o
polskich, pięknych i w miarę naturalnych rzekach.
Jolanta Karmańska |