Elektronika i chmielowe szyszki

Jarosław Starzyk

Muzeum Piwowarstwa w Tyskich Browarach Książęcych

       A więc stało się. 1 grudnia 2004 roku otwarło w Tychach swoje podwoje dla zwiedzających Muzeum Piwowarstwa, czynne od wtorku do piątku w godzinach od 10.00 do 18.00 oraz w soboty od 10.00 do 14.00. Kilka dni wcześniej mieli je okazję zwiedzić goście specjalni, którzy byli świadkami przekazania symbolicz- nego klucza do tej placówki władzom miasta, poza bowiem ekspozycją związaną z warzeniem złocistego napoju ma tu być także siedziba muzeum miejskiego. Wszystko odbyło się bardzo uroczyście, przybył sam dyrektor SAB na Europę, Alan Clark, który powitał zaproszoną na ten wieczór elitę, był również dyrektor generalny Kompanii Piwowarskiej, Karl Lippert, on to - można powiedzieć - podbił serca pubłiczności wygłaszając swoje przemówienie po polsku, przemówił także prezes Kompanii Piwowarskiej, Paweł Sudoł. Od nich to właśnie prezydent Tychów, Andrzej Dziuba otrzymał klucz do budynku muzeum, wyczarowany chwilę wcześniej przez zaproszonego w tym m.in. celu mistrza iluzji. Uroczystość uświetnił okolicznościowy występ znakomitego pianisty jazzowego, Leszka Możdżera, który koncertował z towarzyszeniem Orkiestry Miasta Tychy AUKSO. Nie jestem pewien, czy jest to pierwsze muzeum piwowarstwa w Polsce.

Wiem, że browary z tradycjami szczycą się zbiorami historycznych etykiet, dawnych butelek, narzędzi bednarskich, firmowych kufli, starych drewnianych łopat do przerzucania słodu, możliwe więc, iż istnieje gdzieś jeszcze podobna placówka albo izba pamięci. Ale muzeum usytuowane na terenie Tyskich Browarów Książęcych, choć mieści się w budynku dawnej kaplicy ewangelicko-augsburskiej z początku XX wieku, na pewno jest największym i najnowocześniejszym obiektem tego rodzaju i to nie tylko w naszym kraju.

Wykorzystano tu bowiem wszelkie możliwości multimedialne.
Ogromne wrażenie
robi już "ożywający" portret księcia Jana Henryka XI von Pless, który nie dość, że się porusza, to jeszcze wbrew porzekadłu "gadać do obrazu", czyli mówić bez żadnego odzewu - sam przemawia do widza i zachęca go do oglądania zbiorów. Na ekranach i monitorach można zobaczyć dosłownie wszystko, co się wiąże z warzeniem piwa, dziejami Tyskich Browarów Książęcych (i nie tylko ich, wytwarzano bowiem tu i w okolicy ten napitek już od średniowiecza), można też niejednego się dowiedzieć o historii tych ziem, poznać dawne prawo wiążące się z piwowarstwem,

nazwiska zasłużonych browarników i wiele jeszcze innych szczegółów dotyczących tej branży. Jeśli zaś człowiek zapragnie odpocząć na chwilę od potężnej dawki edukacji - ma okazję pograć sobie w grę elektroniczną, też zresztą pouczającą, bo na jej elementy graficzne składają się przedstawienia postaci oraz wydarzeń historycznych z różnych czasów, które jednak łączy jedno: już wtedy piwo w Tychach od lat lub wieków warzono. Bo Tyskie Browary Książęce należą do najstarszych, w których produkcja trwała nieprzerwanie. Od - dodajmy - 375 lat.

Ten elektroniczny świat, naprawdę na miarę XXI wieku, byłby na pewno bardzo interesujący dla najmłodszych i bardzo młodych odbiorców, nie wiem tylko, czy zwiedzanie muzeum piwowarstwa nie stoi w jakimś stopniu w sprzeczności z ustawą o wychowaniu w trzeźwości.

W zamierzchłych czasach, kiedy chodziłem do szkoły podstawowej (były to lata pięćdziesiąte), zorganizowano nam - pamiętam - szkolną wycieczkę do tyskiego browaru właśnie, bo uważano wtedy, iż to po prostu zakład pracy. (Innym przedsiębiorstwem, które nam w dzieciństwie pokazywano była jeszcze tylko papiernia.)

SPIS TREŚCI
_______________________________________________________________________________________________________